Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl

Księga Kaznodziei 4

Streszczenie rozdziału →Interlinia →
UBGPotem zwróciłem się w stronę wszystkich ucisków, jakie zdarzają się pod słońcem, i przyjrzałem się im. I oto widziałem łzy uciśnionych, a nie mieli pocieszyciela. Siła była w rękach ciemięzców, a tamci nie mieli pocieszyciela.
BG 1881Potemem się obrócił i ujrzałem wszystkie uciski, które się dzieją pod słońcem, a oto widziałem łzy uciśnionych, którzy nie mają pocieszyciela, ani mocy, aby uszli rąk tych, którzy ich ciemiężą; a nie mają, mówię, pocieszyciela.
UBGDlatego chwaliłem umarłych, którzy już odeszli, bardziej niż żywych, którzy jeszcze żyją.
BG 1881Dlategom ja umarłych, którzy już zeszli, więcej chwalił, niżeli żywych, którzy jeszcze aż dotąd żyją.
UBGNawet lepszy od nich obu jest ten, którego jeszcze nie było i który nie widział zła, jakie się dzieje pod słońcem.
BG 1881Owszem szczęśliwy jest nad tych obydwóch ten, który jeszcze nie był, który nie widział nic złego, które się dzieje pod słońcem.
UBGZobaczyłem też, że wszelka praca i każde dobre dzieło wywołują tylko zazdrość jednego wobec drugiego. Także i to jest marnością i utrapieniem ducha.
BG 1881Bom widział, że wszelaka praca i każde dzieło dobre jest ku zazdrosci jednych drugim. I toć jest marność i utrapienie ducha.
UBGGłupi składa swoje ręce i zjada własne ciało.
BG 1881Głupi składa ręce swe, a je ciało swoje.
UBGLepsza jest pełna garść z pokojem niż obie pełne garści z trudem i utrapieniem ducha.
BG 1881Lepsza jest pełna garść z pokojem, niżeli obie garści pełne z pracą i z udręczeniem ducha.
UBGZnowu obróciłem się i zobaczyłem kolejną marność pod słońcem.
BG 1881Znowu obróciwszy się ujrzałem drugą marność pod słońcem.
UBGJest to człowiek samotny, bez towarzysza, nie ma ani syna, ani brata i nie ma końca wszelki jego trud, a jego oczy nie mogą nasycić się bogactwem. Nie myśli: Dla kogo ja pracuję i odmawiam dobra swojej duszy? Także i to jest marnością i ciężką udręką.
BG 1881Jest kto samotny, niemając żadnego, ani syna, ani brata, a wżdy niemasz końca wszelakiej pracy jego, ani oczy jego mogą się nasycić bogactwem. Nie myśli: Komuż ja pracuję, tak że i żywotowi swemu ujmuję dobrego. I toć jest marność, i ciężkie udręc zenie.
UBGLepiej jest dwom niż jednemu, gdyż mają dobry pożytek ze swojej pracy.
BG 1881Lepiej jest we dwóch być, niż jednemu; mają zaiste dobry pożytek z pracy swojej.
Koh 4,10studiuj →
UBGJeśli bowiem jeden upadnie, drugi podniesie swego towarzysza. Lecz biada samotnemu, gdy upadnie, bo nie ma drugiego, który by go podniósł.
BG 1881Bo jeźli jeden upadnie, drugi podźwignie towarzysza swego. A tak biada samotnemu, gdyby upadł! bo nie ma drugiego, coby go podźwignął.
Koh 4,11studiuj →
UBGTakże jeśli dwoje ludzi śpi razem, grzeją się wzajemnie. Ale jeden jakże się ogrzeje?
BG 1881Także będąli dwaj społu leżeć, zagrzeją się; ale jeden jakoż się zagrzeje?
Koh 4,12studiuj →
UBGA jeśli kto przemaga jednego, to dwaj stawią mu czoła, a potrójny sznur nie rozerwie się tak łatwo.
BG 1881Owszem jeźliby kto jednego przemagał, dwaj mu się zastawią; a sznur troisty nie łacno się zerwie.
Koh 4,13studiuj →
UBGLepszy jest chłopiec ubogi i mądry niż król stary i głupi, który nie potrafi już przyjmować napomnienia.
BG 1881Lepszy jest chłopiec ubogi a mądry, niżeli król stary a głupi, który już nie umie przyjmować napominania.
Koh 4,14studiuj →
UBGBo tamten wychodzi z więzienia, aby królować, a ten urodzony w swoim królestwie zubożeje.
BG 1881Bo ów z więzienia wychodzi, aby królował, a ten i w królestwie swojem zubożeć może.
Koh 4,15studiuj →
UBGWidziałem, jak wszyscy żyjący, którzy chodzą pod słońcem, przestawali z chłopcem, potomkiem, który miał wstąpić na miejsce tamtego.
BG 1881Widziałem wszystkich żyjących, którzy chodzą pod słońcem, że przestawali z chłopięciem, potomkiem onego, który miał nastąpić na królestwo po nim.
Koh 4,16studiuj →
UBGNiezliczony jest cały lud, jaki żył przed nimi. Lecz następni nie będą się z niego cieszyć. A tak i to jest marność i utrapienie ducha.
BG 1881Nie było końca niestatkowi wszystkiego ludu, którykolwiek był przed nimi; nie będąć się potomkowie cieszyć z niego. A tak i to jest marność, i utrapienie ducha. Strzeż nogi twojej, gdy idziesz do domu Bożego, a bądź skłonniejszym ku słuchaniu, niżeli ku dawaniu ofiar ludzi głupich; boć oni nie wiedzą, że źle czynią.
← Rozdział 3Księga Kaznodziei 4 / 12Rozdział 5

Tekst: Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Fundacja Wrota Nadziei. Udostępniane na wolnej licencji.

Biblia Gdańska (1881) — domena publiczna; zachowano oryginalną pisownię.