Zwrot „syn człowieczy” brzmi po polsku uroczyście i niemal automatycznie kojarzy się z Mesjaszem. W hebrajszczyźnie Tanach jest odwrotnie: ben adam to najzwyklejsze określenie człowieka, dosłownie „syn Adama”, czyli ktoś należący do rodzaju ludzkiego. Dopiero jedno widzenie Daniela i sposób, w jaki mówił o sobie Jeszua, nadały tej frazie ciężar tytułu. Warto rozróżnić obie warstwy, bo ich mieszanie prowadzi do dwóch przeciwnych pomyłek.
Dosłownie: ktoś z ludzi
Hebrajski wyraża przynależność przez słowo „syn”. Syn proroków to członek grupy proroków, synowie Izraela to Izraelici, a syn człowieczy to po prostu jeden z ludzi. Zwrot świetnie sprawdza się w paralelizmie, czyli w hebrajskim zwyczaju powtarzania tej samej myśli dwoma wyrażeniami. Gdy w pierwszej połowie wersu stoi „człowiek”, a w drugiej „syn człowieczy”, nie mamy dwóch różnych istot, lecz jedną, opisaną dwa razy:
Wtedy mówię: Czymże jest człowiek, że o nim pamiętasz, albo syn człowieczy, że troszczysz się o niego?
Ps 8,4
Hiob korzysta z tej samej pary, żeby zejść jeszcze niżej — człowiek i syn człowieczy sąsiadują u niego z robakiem i czerwiem:
Tym bardziej człowiek, który jest robakiem, i syn człowieczy, który jest czerwiem.
Hi 25,6
U Izajasza ta sama para pojawia się w kontekście zupełnie pozytywnym i wiąże się z konkretnym posłuszeństwem, w tym z szabatem:
Błogosławiony człowiek, który to czyni, i syn człowieczy, który się tego trzyma, który przestrzega szabatu, aby go nie bezcześcić, który strzeże swej ręki, aby nie czyniła nic złego.
Iz 56,2
Ezechiel: stała forma zwracania się
Największe skupisko tego zwrotu to Księga Ezechiela. Forma wołacza pada w niej dziesiątki razy — samo wyrażenie w wołaczu występuje w całym tekście UBG dziewięćdziesiąt sześć razy, w przytłaczającej większości właśnie u Ezechiela. Bóg nie nadaje w ten sposób prorokowi godności, lecz konsekwentnie przypomina mu, kim jest wobec Tego, kto mówi:
I powiedział do mnie: Synu człowieczy, stań na nogi, a będę do ciebie mówił.
Ez 2,1
Powiedział mi: Synu człowieczy, ja cię posyłam do synów Izraela, do narodu buntowniczego, który mi się sprzeciwił. Oni i ich ojcowie występowali przeciwko mnie aż do dziś.
Ez 2,3
Ta powtarzalność jest celowa. Prorok ogląda wizje tronu, cherubów i chwały, a przy każdym otwarciu ust słyszy słowo, które sadza go z powrotem na ziemi.
Daniel i Ewangelie
Przełom przynosi widzenie z siódmego rozdziału Daniela. Po czterech bestiach wyłania się postać opisana przez porównanie, nie przez tytuł:
Widziałem też w nocnym widzeniu: Oto w obłokach nieba przybył ktoś podobny do Syna Człowieka, przyszedł aż do Odwiecznego i przyprowadzono go przed niego.
Dn 7,13
Warto zauważyć, że UBG oddaje tu wyrażenie inaczej niż w Ewangeliach — mamy „ktoś podobny do Syna Człowieka”, a nie znaną z Nowego Testamentu formę. Aramejski oryginał używa odpowiednika tego samego zwrotu, a różnica w polskim brzmieniu wynika z decyzji tłumaczy. W Apokalipsie ten sam obraz wraca już w postaci utrwalonej:
I zobaczyłem, a oto biały obłok, a na obłoku siedział ktoś podobny do Syna Człowieczego, który miał na głowie złotą koronę, a w ręku ostry sierp.
Ap 14,14
Jeszua mówi o sobie w trzeciej osobie właśnie tym wyrażeniem, i to w kontekstach skrajnie różnych: raz mówi o braku dachu nad głową, kiedy indziej o sądzie i o przyjściu w chwale.
I powiedział mu Jezus: Lisy mają nory, a ptaki niebieskie – gniazda, ale Syn Człowieczy nie ma gdzie położyć głowy.
Mt 8,20
Gdzie łatwo się pomylić
Pierwsza pomyłka to czytanie wstecz. Skoro w Ewangeliach zwrot działa jak tytuł, czytelnik podstawia to znaczenie wszędzie i zaczyna widzieć zapowiedzi Mesjasza w Psalmie 8 czy w wołaczu skierowanym do Ezechiela. Tymczasem w tych miejscach fraza znaczy „człowiek” i nic ponadto.
Druga pomyłka jest odwrotna: skoro wyrażenie znaczy tylko „człowiek”, to w Ewangeliach ma jakoby podkreślać wyłącznie ludzką naturę, w opozycji do określenia Syn Boży. Danielowa scena temu przeczy — ktoś podobny do syna człowieka przybywa tam w obłokach nieba i zostaje przyprowadzony przed Odwiecznego, a więc obraz od początku łączy człowieczy wygląd z niebiańskim pochodzeniem.
Trzecia pułapka jest czysto polska. Nasze ucho słyszy w słowie „syn” relację rodzinną, a hebrajskie ben równie dobrze wyraża przynależność do kategorii. Stąd sensowne po hebrajsku wyrażenia w rodzaju syn śmierci czy syn nieprawości, których dosłowny polski przekład brzmi dziwacznie.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy w I wieku wyrażenie funkcjonowało już jako gotowy, rozpoznawalny tytuł mesjański, czy dopiero Jeszua uczynił z niego swoje samookreślenie, sięgając po scenę z Daniela. Teksty biblijne nie rozstrzygają tego pytania. Nie wiemy też, na ile słuchacze wiązali danielową postać z osobą, a na ile widzieli w niej symbol wiernej reszty Izraela — sama księga w tym samym rozdziale mówi o świętych Najwyższego, którzy przejmują królestwo, więc obie odczytania mają w tekście oparcie. Ostrożność jest tu uczciwsza niż pewność.
Zobacz też: Tanach · Jeszua (Jezus) · Księga Ezechiela · Adam







