Formuła o przyłączeniu do swego ludu należy do stałego repertuaru Księgi Rodzaju. W tekście UBG pada dziewięć razy i zawsze przy śmierci kogoś ważnego. Wygląda jak eleganckie omówienie pogrzebu — i właśnie dlatego warto przyjrzeć się miejscom, w których stoi obok wzmianki o pogrzebie, a nie zamiast niej.
Dwie osobne informacje
Najlepszy przykład daje śmierć Abrahama. Werset o niej kończy się formułą, a dopiero następny mówi o złożeniu ciała w jaskini Makpela. To dwa zdania i dwa różne zdarzenia:
Abraham oddał ducha i umarł w dobrej starości, podeszły w latach i syty życia; i został przyłączony do swego ludu.
Rdz 25,8
I jego synowie, Izaak i Izmael, pochowali go w jaskini Makpela, na polu Efrona, syna Sochara Chetyty, które było naprzeciwko Mamre;
Rdz 25,9
Ta sama kolejność wraca przy Izaaku, tyle że w jednym wersecie — najpierw przyłączenie, potem informacja o pogrzebie i o tym, kto go dokonał:
I Izaak oddał ducha, i umarł, i został przyłączony do swego ludu, stary i syty dni; a pogrzebali go jego synowie, Ezaw i Jakub.
Rdz 35,29
Przy Izmaelu i przy Jakubie formuła pada bez żadnej wzmianki o grobie w tym samym zdaniu:
A lat życia Izmaela było sto trzydzieści siedem. Oddał ducha i umarł, i został przyłączony do swego ludu.
Rdz 25,17
A gdy Jakub przestał mówić do swoich synów, złożył swoje nogi na łoże i umarł, i został przyłączony do swego ludu.
Rdz 49,33
Dlaczego to nie może znaczyć złożenia w grobie rodzinnym
Rozstrzyga przypadek Aarona. Umiera on na górze Hor, z dala od jakichkolwiek grobów przodków, a mimo to zapowiedź jego śmierci używa dokładnie tej formuły. Ten sam los zapowiedziano Mojżeszowi, który miał umrzeć samotnie na górze Nebo:
Aaron zostanie przyłączony do swego ludu; nie wejdzie bowiem do ziemi, którą dałem synom Izraela, ponieważ sprzeciwiliście się mojemu słowu przy wodach Meriba.
Lb 20,24
I umrzesz na tej górze, na którą wstąpisz, i zostaniesz przyłączony do swego ludu, tak jak umarł twój brat Aaron na górze Hor i został przyłączony do swego ludu;
Pwt 32,50
Argument jest tu prosty i wynika wyłącznie z tekstu: skoro obaj umierają poza ziemią przodków i poza rodzinnym grobowcem, a formuła i tak zostaje użyta, to nie opisuje ona miejsca pochówku. Podobnie przy Abrahamie — jego przodkowie zostali w Ur i w Charanie, a on sam leży w kupionej przez siebie jaskini w Kanaanie.
Warianty tej samej formuły
Pismo zna też odmianę mówiącą o ojcach zamiast o ludzie. Księga Sędziów opisuje nią całe pokolenie, a nie jednostkę, co pokazuje, że wyrażenie działa również zbiorowo:
Także całe to pokolenie zostało przyłączone do swoich ojców. I powstało po nim inne pokolenie, które nie znało Pana ani też dzieł, których dokonał dla Izraela;
Sdz 2,10
Abrahamowi zapowiedziano to samo jeszcze za życia, i to w zdaniu, które od razu dokłada określenie stanu — w pokoju i w dobrej starości:
Ale ty odejdziesz w pokoju do twoich ojców i będziesz pochowany w dobrej starości.
Rdz 15,15
Jak łatwo zrozumieć to źle
Pierwszy błąd polega na wczytaniu w formułę gotowej nauki o zaświatach — spotkania z bliskimi, świadomego trwania, powitania przez przodków. Tekst nic z tego nie mówi. Podaje sam fakt przyłączenia i milczy o okolicznościach, o miejscu i o stanie.
Drugi błąd jest przeciwny: uznanie, że to tylko ozdobnik, elegancki sposób powiedzenia „umarł”. Gdyby tak było, formuła nie stałaby obok osobnej wzmianki o śmierci i obok osobnej wzmianki o pogrzebie. W wersecie o Abrahamie mamy trzy odrębne rzeczy: oddanie ducha, śmierć i przyłączenie.
Formuła nie mówi też nic o czasie. Nie wiadomo, czy przyłączenie następuje w chwili śmierci, czy później — narracja stawia je po oddaniu ducha, ale nie opisuje żadnej przerwy ani żadnego przejścia. To milczenie jest w Torze konsekwentne i warto je odnotować, zanim ktoś zacznie z układu zdań wyprowadzać chronologię wydarzeń po śmierci.
Trzeci błąd to przeoczenie, kogo formuła dotyczy. Nie stosuje się jej do wszystkich, lecz do postaci należących do linii przymierza. Sam zwrot mówi o ludzie, czyli o wspólnocie — zmarły przechodzi z porządku żywych do tej samej kategorii, w której są już jego bliscy.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, co dokładnie autorzy wyobrażali sobie pod pojęciem tego ludu — czy chodzi o wspólnotę rodową rozumianą duchowo, czy o zbiorowość zmarłych w miejscu opisywanym w innych księgach jako szeol, czy o zwrot na tyle utarty, że nie łączono z nim żadnego konkretnego obrazu. Nie wiemy też, dlaczego formuła znika po Torze i pojawia się później tylko w wariancie o ojcach. Milczenie tekstu jest tu na tyle konsekwentne, że każda próba zbudowania na tej frazie szczegółowego opisu stanu po śmierci wychodzi poza to, co napisano.







