Zarzut: przechodzisz do wroga
Ostatnie miesiące przed upadkiem Jerozolimy Jeremiasz spędza w areszcie, a powodem jest zawsze to samo: treść jego wystąpień. Pierwsze zatrzymanie następuje przy bramie miasta.
A gdy wojsko Chaldejczyków odstąpiło od Jerozolimy przed wojskiem faraona; Jeremiasz wychodził z Jerozolimy, aby udać się do ziemi Beniamina, by tym sposobem ujść stamtąd pośród ludu. A gdy był już w Bramie Beniamina, znajdował się tam dowódca straży, imieniem Jirijasz, syn Szelemiasza, syna Chananiasza; ten pojmał proroka Jeremiasza, mówiąc: Przechodzisz do Chaldejczyków!
Jr 37,11-13
Oskarżenie o dezercję było wtedy naturalne — prorok od lat mówił, że opór nie ma sensu, więc jego wyjście z miasta dało się przedstawić jako przejście na stronę Chaldejczyków. Skutek był natychmiastowy.
Książęta rozgniewali się na Jeremiasza, bili go i wsadzili do więzienia w domu Jonatana, pisarza, bo ten zamieniono na więzienie. A gdy Jeremiasz wszedł do tego lochu i do celi, i siedział tam Jeremiasz przez wiele dni;
Jr 37,15-16
Osłabianie rąk wojowników
Kluczowa scena zaczyna się od tego, że czterej urzędnicy słyszą, co Jeremiasz mówi publicznie.
Wtedy Szefatiasz, syn Matana, Gedaliasz, syn Paszchura, Jukal, syn Szelemiasza, i Paszchur, syn Malkiasza, usłyszeli słowa, które Jeremiasz wypowiadał do całego ludu: Tak mówi Pan: Kto zostanie w tym mieście, zginie od miecza, od głodu i od zarazy. Ale kto przejdzie do Chaldejczyków, będzie żyć; jego życie będzie dla niego jak zdobycz i pozostanie żywy. Tak mówi Pan: To miasto na pewno będzie wydane w ręce wojska króla Babilonu i on je zdobędzie.
Jr 38,1-3
Treść jest z punktu widzenia obrony miasta trudna do obrony: prorok mówi ludziom, że kto zostanie, zginie, a kto wyjdzie do oblegających, przeżyje. W czasie oblężenia to jest wezwanie do porzucenia stanowisk. Reakcja urzędników jest sformułowana bardzo precyzyjnie i nie powołuje się na żaden zarzut religijny.
Dlatego książęta powiedzieli do króla: Ten człowiek musi umrzeć, ponieważ osłabia on ręce wojowników, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, gdy mówi do nich takie słowa. Ten człowiek bowiem nie szuka pomyślności tego ludu, lecz jego nieszczęścia.
Jr 38,4
Zarzut brzmi więc: osłabia ręce wojowników i szuka nieszczęścia tego ludu. Nie ma tu mowy o fałszywym proroctwie ani o obcym bogu. Sedekiasz, jak wynika z dalszego ciągu, nie broni proroka, ale też nie wydaje wyroku — po prostu oddaje go w ręce oskarżycieli.
Zabrali więc Jeremiasza i wrzucili go do lochu Malkiasza, syna Meleka, który zbudowany był na dziedzińcu więzienia; spuścili Jeremiasza na sznurach. A w tym lochu nie było żadnej wody, tylko samo błoto. I Jeremiasz ugrzązł w tym błocie.
Jr 38,6
Cysterna nie jest celą. To zbiornik na wodę, wykuty w skale i zwężający się ku górze; człowieka spuszcza się do niego na linach i bez lin nie da się z niego wyjść. W tym wypadku był pusty, ale z warstwą mułu na dnie. Nie wydano wyroku śmierci, a jednak sposób wykonania czynił go zbędnym.
Kto się wstawił
Interwencja przychodzi ze strony, z której nikt jej nie oczekiwał.
A gdy Ebedmelek, Etiopczyk, eunuch w domu króla, usłyszał, że Jeremiasza wrzucono do lochu – a król siedział w Bramie Beniamina; Ebedmelek wyszedł z domu króla i powiedział do króla: Królu, mój panie! Ci ludzie postąpili źle we wszystkim, co uczynili wobec proroka Jeremiasza, którego wrzucili do tego lochu; umrze z głodu w tym miejscu, ponieważ już nie ma chleba w mieście.
Jr 38,7-9
Ebedmelek jest cudzoziemcem i dworskim urzędnikiem, a więc kimś na słabszej pozycji niż judzcy książęta. Mimo to idzie do króla i nazywa rzecz po imieniu. Jego argument jest przy tym praktyczny, nie teologiczny: człowiek umrze z głodu, bo w mieście nie ma już chleba.
Wziął więc Ebedmelek tych mężczyzn ze sobą, wszedł do domu króla pod skarbnicę i zabrał stamtąd stare, podarte łachmany i zbutwiałe szmaty, które spuścił na sznurach do Jeremiasza, do lochu. I Ebedmelek, Etiopczyk, powiedział do Jeremiasza: Podłóż te stare, podarte łachmany i zbutwiałe szmaty pod pachy swoich rąk, pod sznury. I Jeremiasz tak uczynił. Wyciągnęli więc Jeremiasza sznurami i wydobyli go z lochu. Potem Jeremiasz siedział na dziedzińcu więzienia.
Jr 38,11-13
Szczegół ze starymi łachmanami podłożonymi pod pachy jest tym rodzajem detalu, którego opowieść budująca by nie zawierała. Ktoś pomyślał o tym, że liny przetną skórę wycieńczonemu człowiekowi.
Warto zestawić obie sceny. Judzcy urzędnicy, znający Prawo i pełniący urząd w mieście przymierza, spuścili proroka na dno cysterny. Cudzoziemiec z dworu wyciągnął go stamtąd i zadbał o to, żeby przy tym nie ucierpiał. Księga nie komentuje tego zestawienia ani go nie moralizuje — po prostu zapisuje oba wydarzenia jedno po drugim.
Nagroda dla tego, który się nie bał
Księga wraca do Ebedmeleka jeszcze raz, przed samym upadkiem miasta.
I słowo Pana doszło do Jeremiasza, gdy ten jeszcze był zamknięty na dziedzińcu więzienia, mówiące: Idź i powiedz Ebedmelekowi, Etiopczykowi: Tak mówi Pan zastępów, Bóg Izraela: Oto spełnię swoje słowa wypowiedziane nad tym miastem ku złemu, a nie ku dobremu, i wypełnią się w owym dniu na twoich oczach. Ale ciebie wybawię w tym dniu, mówi Pan, i nie będziesz wydany w ręce mężczyzn, których się boisz. Na pewno bowiem cię wybawię i nie padniesz od miecza, ale twoje życie będzie dla ciebie jak zdobycz, gdyż złożyłeś ufność we mnie, mówi Pan.
Jr 39,15-18
Uzasadnienie ocalenia jest w ostatnim zdaniu i nie odwołuje się do pochodzenia ani do urzędu, tylko do zaufania. Jest to jedno z niewielu miejsc w tej księdze, gdzie ktoś zostaje wyróżniony imiennie za konkretny czyn.
List do Hebrajczyków, wyliczając ludzi wiary, opisuje właśnie taki los, bez nazwisk.
Jeszcze inni doświadczyli szyderstw i biczowania, ponadto kajdan i więzienia. Byli kamienowani, przerzynani piłą, doświadczani, zabijani mieczem, tułali się w owczych i kozich skórach, cierpieli niedostatek, ucisk, utrapienie; (Których świat nie był godny). Błąkali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi.
Hbr 11,36-38
Czego nie wiemy
Nie wiemy, jak długo Jeremiasz przebywał w cysternie. Tekst mówi o zapadnięciu się w błocie i o interwencji, ale nie podaje ani liczby dni, ani stanu, w jakim go wyciągnięto.
Nie wiemy, dlaczego Sedekiasz zachowywał się tak, jak się zachowywał. Wydaje proroka urzędnikom, a chwilę później zgadza się na jego wydobycie i potajemnie pyta go o słowo od Jahwe. Księga opisuje te zachowania, lecz ich nie tłumaczy.
Nie wiemy wreszcie, co się stało z Ebedmelekiem po zdobyciu miasta. Obietnica ocalenia jest zapisana, jej wykonanie — nie. To jedno z wielu miejsc, w których Pismo podaje zapowiedź i milczy o dalszym ciągu.
Zobacz też: Jahwe · List do Hebrajczyków · Sedekiasz · Jeremiasz — znaczenie imienia







