Ἐξαγοράζω występuje w Nowym Testamencie cztery razy i jest złożeniem: przedrostek ek- (z, na zewnątrz) plus czasownik agorazo, czyli kupować. Agora to rynek, plac handlowy — miejsce, gdzie sprzedawano także ludzi. Eksagorazo znaczy więc kupić i wyprowadzić: zabrać towar z targu tak, żeby już na ten targ nie wrócił.
Sam agorazo pojawia się 31 razy i opisuje zwykłe zakupy: chleba, pola, wołów. Przedrostek dodaje jedną rzecz — kierunek na zewnątrz. To niepozorny szczegół, ale to on odróżnia transakcję od uwolnienia.
Wykupienie z przekleństwa i spod prawa
Chrystus odkupił nas z przekleństwa prawa, stając się za nas przekleństwem (bo jest napisane: Przeklęty każdy, kto wisi na drzewie);
Ga 3,13
Zdanie jest zbudowane wokół obrazu targu. Ktoś stoi wystawiony na sprzedaż, ktoś inny płaci i wyprowadza go stamtąd. Kilkanaście wersetów dalej ten sam czasownik opisuje wykupienie ludzi będących pod prawem.
Aby wykupił tych, którzy byli pod prawem, abyśmy dostąpili usynowienia.
Ga 4,5
Warto zauważyć, po co następuje ten wykup: żeby wykupieni otrzymali status synów. Transakcja nie kończy się na zmianie właściciela, tylko na zmianie pozycji. To rys typowy dla całej rodziny słów o wykupie w Piśmie — celem nie jest samo wyjście z niewoli, lecz wejście do domu.
Podobny obraz, choć innym czasownikiem, pojawia się w Liście do Tytusa, gdzie mowa o ludzie oczyszczonym na własność.
Który wydał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków.
Tt 2,14
To samo słowo o czasie
Dwa pozostałe wystąpienia zaskakują, bo nie mówią o ludziach.
Odkupując czas, bo dni są złe.
Ef 5,16
Postępujcie mądrze wobec tych, którzy są z zewnątrz, odkupując czas.
Kol 4,5
W obu miejscach polskie odkupując czas brzmi zagadkowo. W grece obraz jest jasny: kupujcie tę chwilę z rynku, zanim zniknie. Rzeczownik oznacza tu nie czas płynący (chronos), lecz sposobną chwilę, okazję (kairos). Wezwanie jest więc handlowe i przytomne — wykorzystaj okazję, dopóki jest wystawiona, bo dni są złe.
Co gubi polski przekład
Podstawowa strata to zerwanie związku między czterema zdaniami. Po polsku odkupienie z przekleństwa i odkupywanie czasu wyglądają jak dwa różne wyobrażenia: pierwsze religijne, drugie moralizatorskie. Po grecku to jedno słowo i jeden obraz — targ, na którym można zapłacić i zabrać. Wykupieni ludzie i wykupione chwile stoją po tej samej stronie.
Druga strata dotyczy przedrostka. Polskie odkupić nie niesie kierunku wyprowadzenia. Greckie eksagorazo mówi wprost: nie chodzi o to, żeby zmienić właściciela na lepszego, lecz żeby wyjść z rynku. Dla czytania Listu do Galatów ma to znaczenie, bo cały spór dotyczy tam sytuacji, w której ktoś dobrowolnie na ten rynek wraca.
Czego samo słowo nie rozstrzyga
To hasło jest sporne i trzeba to powiedzieć wprost. Z Ga 3,13 i 4,5 bywa wyprowadzany wniosek, że skoro wierzący został wykupiony spod prawa, to Tora go już nie dotyczy. Sam czasownik tego nie mówi. Mówi tylko, że ktoś przestał być własnością tego, co go trzymało — a odpowiedź na pytanie, czym dokładnie było owo przekleństwo i owo bycie pod prawem, wymaga przeczytania całego wywodu Pawła, łącznie z miejscami, w których nazywa prawo świętym.
Leksyka daje tu ramę, nie rozstrzygnięcie. Obie strony sporu o miejsce Tory mogą przyjąć, że eksagorazo znaczy wykupić z targu, i dalej różnić się co do tego, co było targiem: przekleństwo za nieposłuszeństwo, system zasług czy sam zbiór przykazań. Sam czasownik nie zawiera odpowiedzi na to pytanie i nie da się jej z niego wycisnąć.
Uczciwie jest więc zatrzymać się na tym, co widać: obraz jest handlowy, kierunek prowadzi na zewnątrz, a skutkiem wykupu jest synostwo. Kto chce z tego wyprowadzić wniosek o obowiązywaniu przykazań, musi go oprzeć na innych zdaniach niż to jedno słowo.







