Przez pierwsze trzy stulecia chrześcijanie byli tymi, których ścigało prawo. Wystarczyło jedno pokolenie, by stali się tymi, którzy prawem ścigają. Cezurę da się wskazać co do dnia: 27 lutego 380 roku, edykt tesaloński Cunctos populos, którym trzej cesarze nakazali wszystkim poddanym trwać w jednej religii, a inaczej wierzących nazwali w tekście ustawy „obłąkanymi i szalonymi”. Jedenaście lat później kadzidło zapalone we własnym domu stało się przestępstwem. Poniżej teksty ustaw, ich daty i skutki — a na koniec pytanie, kto właściwie w tym stuleciu prosił o wolność sumienia.
Sześćdziesiąt siedem lat: od ofiary do sędziego
Warto zobaczyć całą drogę naraz, bo dopiero wtedy widać, że nie chodzi o pojedynczy wybryk władcy, lecz o konsekwentny kierunek.
313 — tak zwany edykt mediolański. Sam w sobie nie jest żadnym zwiedzeniem; przeciwnie, to akt tolerancji, i tak go oceniamy. Jego treść jest zresztą znacznie lepsza niż jego sława: „abyśmy zarówno chrześcijanom, jak i wszystkim dali wolną możność wyznawania religii, jaką kto zechce” (ut daremus et Christianis et omnibus liberam potestatem sequendi religionem quam quisque voluisset). Wolność dla wszystkich, nie przywilej dla jednych.
313-330 — od równouprawnienia do uprzywilejowania. Duchowni zostają zwolnieni z munera, czyli z najcięższych świadczeń publicznych (Kodeks teodozjański 16,2,1-2); wyroki sądu biskupiego uzyskują sankcję państwa (CTh 1,27,1, r. 318); kościół może dziedziczyć z testamentów (CTh 16,2,4, r. 321). Skutek był tak szybki, że sam Konstantyn musiał hamować: dwie ustawy (CTh 16,2,3 z ok. 320 i 16,2,6 z 326) zakazują przyjmowania do kleru dekurionów uciekających przed podatkami. Ustawodawca przyznaje wprost, że stan duchowny stał się schronieniem podatkowym.
380-392 — monopol i przymus. To część, o której jest ten artykuł.
27 lutego 380: tekst, który zmienił poddanych w wyznawców
Konstytucja znana od pierwszych słów jako Cunctos populos zachowała się w Kodeksie teodozjańskim 16,1,2 (powtórzona w Kodeksie Justyniana 1,1,1). Wydali ją wspólnie Gracjan, Walentynian II i Teodozjusz; subskrypcja brzmi dat. III kal. mar. Thessalonicae — dane w Tesalonice 27 lutego 380 roku. Rdzeń tekstu:
Cunctos populos, quos clementiae nostrae regit temperamentum, in tali volumus religione versari, quam divinum Petrum apostolum tradidisse Romanis religio usque ad nunc ab ipso insinuata declarat (…) hanc legem sequentes Christianorum catholicorum nomen iubemus amplecti, reliquos vero dementes vesanosque iudicantes haeretici dogmatis infamiam sustinere ‹…›, divina primum vindicta, post etiam motus nostri, quem ex caelesti arbitrio sumpserimus, ultione plectendos.
Po polsku:
Chcemy, aby wszystkie ludy, którymi włada umiarkowanie naszej łaskawości, trwały w tej religii, którą — jak głosi przekazywana od niego po dziś dzień wiara — boski apostoł Piotr podał Rzymianom (…). Nakazujemy, aby idący za tym prawem przyjęli imię chrześcijan katolickich; pozostałych zaś — osądzając ich jako obłąkanych i szalonych — [nakazujemy] nosić hańbę nauki heretyckiej; ukarze ich najpierw pomsta Boża, a potem i nasza karząca ręka, którą podjęliśmy z wyroku nieba.
Trzy rzeczy wynikają z samego tekstu, bez żadnej interpretacji:
- Przynależność religijna wszystkich poddanych zostaje ustalona dekretem administracyjnym. Nie zaproszeniem, nie kazaniem — konstytucją cesarską rozsyłaną po prefekturach.
- Kryterium prawowierności nie jest Pismo, lecz stolica. Ustawa nie odsyła do żadnego tekstu natchnionego; odsyła do wiary, „którą Piotr podał Rzymianom”, a jako żywych gwarantów wymienia biskupa Damazego z Rzymu i Piotra z Aleksandrii. Ortodoksję definiuje się przez adres.
- Inaczej wierzący zostają zdefiniowani jako chorzy psychicznie (dementes vesanosque) i zagrożeni karą państwową. To język, który w następnych stuleciach zrobi zawrotną karierę.
Rok później sobór w Konstantynopolu (381) dopełnił rzeczy doktrynalnie. Administracyjnie dopełnił ją tytuł 16,5 Kodeksu teodozjańskiego, De haereticis — kilkadziesiąt konstytucji z konfiskatami, zakazami zgromadzeń i wygnaniami. „Katolik” przestał być określeniem teologicznym i stał się kategorią prawną.
391-392: pogaństwo nielegalne we własnym domu
Po chrześcijanach niezgadzających się z Rzymem przyszła kolej na religię przodków imperium. Sekwencja jest krótka i dobrze zachowana.
24 lutego 391, Mediolan (CTh 16,10,10): „Nemo se hostiis polluat, nemo insontem victimam caedat, nemo delubra adeat, templa perlustret…” — „Niech nikt nie kala się ofiarami, niech nikt nie zabija niewinnej żertwy, niech nikt nie wchodzi do przybytków, nie obchodzi świątyń ani nie wielbi wizerunków uczynionych ludzką ręką”. W tym samym roku (CTh 16,10,11) zakaz rozciągnięto na Egipt.
8 listopada 392, Konstantynopol (CTh 16,10,12): zakaz totalny, sięgający progu prywatnego domu. Wymienione zostają lary, geniusz i penaty — bóstwa domowe, nie świątynne. Zapalenie światła przed wizerunkiem, szczypta kadzidła, wieniec zawieszony drzewu — wszystko to staje się przestępstwem ściganym jak obraza religii, z konfiskatą domu, w którym „dymiło kadzidło”. Warto zatrzymać się nad tym szczegółem: przez trzy stulecia szczypta kadzidła była testem, przy którym chrześcijanie ginęli, odmawiając. Teraz ten sam gest karał państwo — z drugiej strony.
Serapejon: co się dzieje, gdy prawo spotyka tłum
Ustawa daje ramę; resztę robi ulica. W latach 391-392 w Aleksandrii tłum chrześcijański pod wodzą biskupa Teofila zburzył Serapejon — jedną z najsłynniejszych świątyń świata starożytnego, z posągiem Serapisa uchodzącym za cud sztuki. Relacje zachowały: Rufin (Historia kościelna XI,22-23) i Sokrates Scholastyk (Historia kościelna V,16).
Uczciwe zastrzeżenia, bo są tu potrzebne. Po pierwsze, zamieszki nie zaczęły się jednostronnie — starcia poprzedziło wystąpienie pogan, którzy zabarykadowali się w świątyni. Po drugie, popularne łączenie zburzenia Serapejonu z „końcem Biblioteki Aleksandryjskiej” jest w nauce mocno kwestionowane; główny księgozbiór dawno już nie istniał. Nie potrzebujemy tego wzmocnienia. Fakt sam w sobie jest wystarczająco wymowny: cztery lata po edykcie o „obłąkanych heretykach” i w miesiącach obowiązywania zakazu wchodzenia do świątyń, biskup prowadzi tłum na budynek kultu, a państwo tego nie ściga.
Nowa oś władzy: Kallinikum i Tesalonika
W tym samym dziesięcioleciu układ sił między tronem a ołtarzem zmienił się w sposób, który zaważy na całym średniowieczu. Dwa epizody:
388, Kallinikum. Tłum spalił tamtejszą synagogę. Teodozjusz nakazał miejscowemu biskupowi odbudowę na koszt winnych — decyzja z punktu widzenia prawa oczywista. Ambroży, biskup Mediolanu, wymógł na cesarzu wycofanie nakazu, publicznie wstrzymując się od sprawowania liturgii, dopóki władca nie ustąpi.
390, Tesalonika. Po zamieszkach cesarskie wojsko dokonało w cyrku masakry ludności cywilnej (źródła mówią o około siedmiu tysiącach zabitych — liczba prawdopodobnie zaokrąglona). Ambroży odmówił Teodozjuszowi komunii i zażądał publicznej pokuty. Cesarz ją odbył.
Te dwa zdarzenia zwykle opowiada się osobno i z przeciwnymi morałami. Zestawione dają jeden obraz nowej mechaniki: biskup dyscyplinuje cesarza w sprawach sumienia, a cesarz w zamian dyscyplinuje sumienia poddanych. Pokuta z 390 roku bywa — nie bez racji — chwalona jako moment, w którym władza usłyszała „nie”. Warto jednak zauważyć, komu ta sama władza w tym samym czasie mówiła „musisz”.
O tolerancję prosił poganin
W 384 roku prefekt Rzymu Kwintus Aureliusz Symmach, poganin, złożył cesarzowi memoriał w sprawie ołtarza Wiktorii usuniętego z sali senatu. Argument, którym się posłużył, brzmi zaskakująco nowocześnie (Relatio 3,10):
Uno itinere non potest perveniri ad tam grande secretum — nie można dojść do tak wielkiej tajemnicy jedną tylko drogą.
Odpowiedział mu Ambroży dwoma listami (Ep. 17-18), żądając, by cesarz prośby nie uwzględnił. I nie uwzględnił. To jest puenta całego stulecia — i nie jest to puenta zbudowana przez nas, tylko po prostu chronologia: w roku 384 o wolność sumienia prosił kapłan starych bogów, a odmawiał mu biskup.
Uczciwie, żeby nikt nie zrobił z Symmacha bohatera: bronił on przy okazji przywilejów majątkowych westalek i interesów pogańskiej arystokracji senatorskiej, a jego własny obóz, gdyby wygrał, niekoniecznie byłby tolerancyjny. Nie idealizujemy go. Odnotowujemy tylko, że zdanie o wielu drogach do jednej tajemnicy padło w tym sporze z tej strony, z której padło.
Co przyszło razem z przymusem
Skutek najważniejszy dla całej naszej sekcji nie jest prawny, lecz socjologiczny. Gdy przynależność do kościoła przestała kosztować, a zaczęła się opłacać — i gdy jej brak zaczął być karalny — do wspólnot wpłynęły masy ludzi nawróconych z przymusu albo z koniunktury. Przynieśli ze sobą swoją religijność: święte miejsca, święte przedmioty, wizerunki, procesje, kalendarz świąt słonecznych. Od tego momentu poganizacja kultu przestała być infiltracją z zewnątrz. Stała się demografią.
Teologiczne domknięcie przyszło od najbardziej szanowanego autora epoki. Augustyn, uzasadniając państwowy przymus wobec donatystów, sięgnął po zdanie z przypowieści o uczcie: „compelle intrare — przymuś, aby weszli” (Łk 14,23; Augustyn, Ep. 93 i 185). Zdanie z zaproszenia na wesele stało się podstawą prawną. Będzie ono cytowane przez tysiąc lat.
| Data | Akt | Sygnatura |
|---|---|---|
| 313 | Wolność religijna dla wszystkich, zwrot mienia | Laktancjusz, De mort. pers. 48; Euzebiusz HE X,5 |
| 318-321 | Sąd biskupi, zwolnienia podatkowe, prawo dziedziczenia | CTh 1,27,1; 16,2,1-2; 16,2,4 |
| 27 II 380 | Cunctos populos: jedna religia dla wszystkich poddanych | CTh 16,1,2 = Cod. Iust. 1,1,1 |
| 381 | Sobór konstantynopolitański; rozrost tytułu De haereticis | CTh 16,5 (kilkadziesiąt konstytucji) |
| 384 | Symmach prosi o tolerancję; Ambroży żąda odmowy | Symmach, Relatio 3,10; Ambroży, Ep. 17-18 |
| 388 / 390 | Kallinikum; masakra w Tesalonice i pokuta cesarza | Ambroży, Ep. 40 i 51; Teodoret HE V,17-18 |
| 24 II 391 | Zakaz ofiar i wstępu do świątyń | CTh 16,10,10 |
| 391/392 | Zburzenie Serapejonu w Aleksandrii | Rufin HE XI,22-23; Sokrates HE V,16 |
| 8 XI 392 | Delegalizacja kultu domowego (lary, penaty, kadzidło) | CTh 16,10,12 |
Czego nie powtarzamy
„Konstantyn ustanowił chrześcijaństwo religią państwową.” Nie ustanowił. Konstantyn uprzywilejował kościół i sam pozostał do śmierci pogańskim Pontifex Maximus; religią państwową uczynił chrześcijaństwo nicejskie dopiero edykt z 380 roku, czterdzieści trzy lata po jego śmierci. Rozróżnienie jest istotne, bo cała siła argumentu leży w chronologii: to był proces, nie jeden podpis.
„Edykt mediolański był początkiem odstępstwa.” Nie był. Rok 313 to akt tolerancji, i tak go oceniamy — z pochwałą. Zwiedzeniem jest droga od równouprawnienia przez uprzywilejowanie do monopolu, a nie sam koniec prześladowań.
„Zburzenie Serapejonu zniszczyło Bibliotekę Aleksandryjską.” To wersja rozdmuchana. Losy księgozbioru aleksandryjskiego są w nauce sporne, a główna biblioteka przestała istnieć wcześniej. Fakt zburzenia świątyni przez tłum pod wodzą biskupa jest udokumentowany i wystarcza.
„Teodozjusz kazał zabijać pogan.” Ustawy z 391-392 przewidywały grzywny, konfiskaty i infamię, nie karę śmierci za sam kult. Przemoc epoki była realna, ale miała najczęściej charakter tłumu i lokalnych władz, nie wyroków. Nie licytujemy się ponad tekst — tekst i tak jest wystarczająco ciężki.
„Ambroży to po prostu tyran.” Ten sam człowiek zatrzymał cesarza po masakrze w Tesalonice i zapłacił za to ryzykiem. Nie budujemy karykatur. Pokazujemy mechanizm, w którym ta sama osoba potrafi bronić ofiar przemocy państwa i domagać się przemocy państwa wobec innowierców — bo właśnie ten mechanizm jest tematem.
Co na to Pismo
Pytanie nie brzmi, czy władza może być chrześcijańska. Pytanie brzmi, czy wiara może być nakazana. Odpowiedź Jeszui (Jezusa) padła w rozmowie z człowiekiem, który dysponował właśnie takimi środkami, jakich użył Teodozjusz:
Jezus odpowiedział: Moje królestwo nie jest z tego świata. Gdyby moje królestwo było z tego świata, to moi słudzy walczyliby, abym nie został wydany Żydom. Teraz jednak moje królestwo nie jest stąd.
J 18,36 (UBG)
Nakaz dany uczniom też jest jednoznaczny co do metody — to nauczanie i chrzest, nie ustawa i konfiskata:
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do końca świata. Amen.
Mt 28,19-20 (UBG)
A gdy apostoł opisuje własną pozycję wobec wiary innych, robi to zdaniem, które jest dokładnym przeciwieństwem formuły „iubemus amplecti — nakazujemy przyjąć”:
Nie dlatego, że panujemy nad waszą wiarą, ale jesteśmy pomocnikami waszej radości; wiarą bowiem stoicie.
2 Kor 1,24 (UBG)
Nie oskarżamy tu ludzi IV wieku o złą wolę. Wielu z nich szczerze wierzyło, że jedność imperium i jedność wiary to jedno i to samo dobro. Odnotowujemy tylko, co z tego wyszło i jakim kosztem — oraz to, że gdy w 384 roku ktoś w Rzymie powiedział głośno, iż do wielkiej tajemnicy nie dochodzi się jedną drogą, nie był to biskup.
Zobacz też: Kadzidło (ketoret) — receptura zastrzeżona pod karą · Apostoł (szaliach) · Piotr







