Utożsamienie węża z ogrodu z szatanem jest dziś tak oczywiste, że mało kto sprawdza, gdzie w Piśmie właściwie zostało zapisane. Odpowiedź jest krótka: w dwóch wersetach Apokalipsy, i nigdzie indziej. Określenie o wężu starodawnym nie pada ani w Torze, ani u proroków, ani w Ewangeliach.
Co mówi opowieść o ogrodzie
Rdz 3 przedstawia węża w kategoriach zoologicznych, jako jedno ze stworzeń:
A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta polne, które Pan Bóg uczynił. Powiedział on do kobiety: Czy Bóg rzeczywiście powiedział: Nie wolno wam jeść ze wszystkich drzew tego ogrodu?
Rdz 3,1
Wyrok też jest wyrokiem na zwierzę, z karą opisaną w kategoriach sposobu poruszania się i pokarmu:
Wtedy Pan Bóg powiedział do węża: Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wśród wszelkich zwierząt polnych. Na brzuchu będziesz się czołgać i proch będziesz jeść po wszystkie dni swego życia.
Rdz 3,14
W całym tym rozdziale nie pada słowo szatan, diabeł ani żadne imię istoty duchowej. Nie znaczy to, że utożsamienie jest bezpodstawne — znaczy tylko tyle, że nie pochodzi z tego rozdziału. Paweł, wracając do tej sceny, także mówi po prostu o wężu:
Lecz boję się, by czasem, tak jak wąż swoją przebiegłością oszukał Ewę, tak też wasze umysły nie zostały skażone i nie odstąpiły od prostoty, która jest w Chrystusie.
2 Kor 11,3
Gdzie utożsamienie zostaje wypowiedziane
Apokalipsa nakłada na siebie cztery określenia w jednym zdaniu i dokłada opis czynności:
I zrzucony został wielki smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, zwodzący cały świat. Został zrzucony na ziemię, z nim też zrzuceni zostali jego aniołowie.
Ap 12,9
Powtórka pada osiem rozdziałów dalej, w scenie związania:
I chwycił smoka, węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat.
Ap 20,2
Warto zauważyć, co robi tu robotę. Sam przymiotnik nie wystarcza — mówi o dawności, nie o ogrodzie. Ogniwem łączącym z Rdz 3 jest dopisane określenie o zwodzeniu, bo zwiedzenie jest dokładnie tym, co robi wąż w drugim i trzecim rozdziale Rodzaju. To argument z czynności, nie z etykiety. Drugie ogniwo jest układem sceny: w Ap 12 wąż stoi naprzeciw kobiety i jej potomstwa, czyli w konfiguracji znanej z wyroku wydanego w ogrodzie. Żadnego z tych powiązań nie da się odczytać z samego przymiotnika.
Kolejny werset dokłada jeszcze jedną funkcję, dobrze znaną z ksiąg starszych:
I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, moc i królestwo naszego Boga, i władza jego Chrystusa, bo został zrzucony oskarżyciel naszych braci, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem.
Ap 12,10
Rola oskarżyciela pojawia się w Piśmie wcześniej i jest sądowa, nie mitologiczna. W prologu Księgi Hioba postać ta staje w gronie stawiających się przed Bogiem:
Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży przybyli, aby stanąć przed Panem, że też szatan pojawił się wśród nich.
Hi 1,6
U Zachariasza występuje w scenie o wyraźnie procesowym układzie, po prawicy oskarżanego:
Potem ukazał mi Jozuego, najwyższego kapłana, który stał przed Aniołem Pana, i szatana stojącego po jego prawicy, aby mu się sprzeciwiać.
Za 3,1
Jak łatwo zrozumieć to źle
Pierwszy błąd to czytanie Apokalipsy tak, jakby cytowała Rdz 3. Nie cytuje. Zestawia imiona i opis działania, czyli formułuje twierdzenie, a nie przywołuje wcześniejszy tekst.
Drugi błąd to wsteczne dopisywanie tego twierdzenia do Rodzaju i czytanie tamtej sceny tak, jakby imię padło już tam. Skutek bywa dotkliwy: gubi się to, co Rdz 3 mówi o zwierzęciu, o człowieku i o odpowiedzialności obojga ludzi, bo cała uwaga przenosi się na demonologię.
Trzeci błąd jest polski i dotyczy przymiotnika. Coś starodawnego brzmi u nas jak eksponat, jak rzecz z podania albo z baśni. Grecki wyraz oddany tu tym słowem mówi o początku i o pierwotności, a nie o zakurzonej dawności. To nie ozdobnik stylistyczny, tylko wskazanie na punkt wyjścia.
Czwarty błąd to uznanie, że skoro utożsamienie pada tylko w jednym miejscu, to jest słabo poświadczone. Liczba wystąpień nie jest miarą wagi zdania. Apokalipsa nie sugeruje ani nie waha się — nazywa wprost.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy autor Rodzaju widział w wężu istotę duchową, zwierzę użyte przez kogoś, czy postać z gatunku literackiego, który zwierzętom pozwala mówić. Tekst nie wyjaśnia, skąd wąż wie to, co wie.
Nie wiemy, kiedy w porządku wydarzeń mieści się zrzucenie opisane w Ap 12 — czy przed ogrodem, czy w czasie służby Mesjasza, czy przy końcu. Rozdział podaje obraz, nie datę.
Nie wiemy też, czy cztery określenia w Ap 12,9 to cztery nazwy jednej postaci, czy zestawienie tradycji, które wcześniej biegły osobno. Zdanie brzmi jak celowe spięcie klamrą, ale sposób, w jaki ta klamra powstała, pozostaje poza zasięgiem tekstu.







