Φιλέω opisuje przywiązanie, sympatię, upodobanie do kogoś lub czegoś. Od tego samego pnia pochodzi philos, czyli przyjaciel, oraz cała rodzina złożeń: philadelphia, philanthropia, philargyria. Czasownik pada w Nowym Testamencie dwadzieścia pięć razy — dla porównania, agapao pada sto czterdzieści trzy razy.
Polszczyzna oddaje oba przez miłować albo kochać i w większości miejsc nie ma innego wyjścia. Skutek jest taki, że tam, gdzie tekst grecki zmienia słowo, tekst polski nie zmienia niczego.
To samo zdanie, dwa różne słowa
Ojciec miłuje Syna i wszystko dał w jego ręce.
J 3,35
Bo Ojciec miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni. I pokaże mu większe dzieła niż te, abyście się dziwili.
J 5,20
Dwa wersety, jeden temat, identyczne polskie zdanie. W pierwszym stoi agapao, w drugim fileo. Kto czyta po polsku, nie ma najmniejszej szansy tego zauważyć.
Siostry więc posłały do niego wiadomość: Panie, oto ten, którego miłujesz, choruje.
J 11,3
Jezus zaś miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.
J 11,5
Ta sama sytuacja przy Łazarzu. Siostry mówią o Jeszui czasownikiem fileo, a narrator dwa wersety dalej używa agapao o tej samej osobie. Polskie miłujesz i miłował nie różnią się niczym poza czasem gramatycznym.
Zakres, którego agape nie ma
Ten zaś, który go zdradził, ustalił z nimi znak, mówiąc: Ten, którego pocałuję, to on. Schwytajcie go.
Mt 26,48
Znak umówiony przez Judasza to po grecku forma czasownika fileo. Wyraz obejmuje więc również pocałunek — gest, nie tylko uczucie. Tego znaczenia agapao nie ma nigdy.
A gdy się modlisz, nie bądź jak obłudnicy. Oni bowiem chętnie modlą się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby ludzie ich widzieli. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają swoją nagrodę.
Mt 6,5
Tu fileo opisuje upodobanie obłudników do modlitwy na widoku. UBG stawia chętnie, i to trafne oddanie: czasownik znaczy tu mniej więcej lubić coś robić.
Kochają też pierwsze miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach;
Mt 23,6
To samo słowo o pierwszych miejscach na ucztach. Ani razu nie jest to miłość w polskim, uroczystym sensie.
Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. I kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny.
Mt 10,37
A tu ten sam czasownik o miłości do ojca i matki, w zdaniu najpoważniejszym z możliwych. Zakres fileo rozciąga się więc od upodobania w zaszczytach po więź, która może stanąć między człowiekiem a Mesjaszem.
Rozmowa nad jeziorem
Zapytał go po raz trzeci: Szymonie, synu Jonasza, miłujesz mnie? I zasmucił się Piotr, że go zapytał po raz trzeci: Miłujesz mnie? I odpowiedział mu: Panie, ty wszystko wiesz, ty wiesz, że cię miłuję. Jezus powiedział do niego: Paś moje owce.
J 21,17
W trzech pytaniach nad jeziorem Jeszua dwa razy używa agapao, a za trzecim razem przechodzi na fileo. Piotr wszystkie trzy razy odpowiada przez fileo. Werset odnotowuje, że Piotr zasmucił się przy trzecim pytaniu, ale nie mówi, co go zabolało: powtórzenie czy zmiana słowa.
Co gubi polski przekład
Ginie przede wszystkim sama informacja, że słowo się zmieniło. Nie chodzi o to, że przekład podaje zły sens — chodzi o to, że nie pozwala postawić pytania. Czytelnik polski nie wie, że w J 3,35 i J 5,20 stoją dwa różne czasowniki, więc nie ma czego rozstrzygać.
Ginie też zakres. Fileo bywa pocałunkiem, bywa upodobaniem w zaszczytach, bywa przywiązaniem do własnego życia. Polskie miłować nie schodzi tak nisko, więc tam, gdzie tekst mówi o zwykłej sympatii, brzmi zbyt uroczyście.
Trzecia strata dotyczy rodziny wyrazów. Kto czyta o miłości braterskiej, o życzliwości Boga wobec ludzi albo o miłości do pieniędzy, ma w grece przed sobą złożenia z tym właśnie czasownikiem. Po polsku każde z nich jest osobnym słowem bez wspólnego pnia.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy wymiana czasowników w rozmowie nad jeziorem coś znaczy. Argument za tym, że nie, jest mocny: w tych samych trzech zdaniach Jan zmienia jeszcze trzy inne pary wyrazów. Raz mówi o karmieniu, raz o pasterzowaniu; raz o barankach, raz o owcach; a w ostatniej odpowiedzi Piotra stoją obok siebie dwa różne czasowniki wiedzenia. Jeśli wszystkie te zmiany są tylko stylem, trudno akurat jedną z nich uczynić nośnikiem teologii.
Argument przeciwny też ma wagę: to jednak Jeszua przechodzi na słowo Piotra, a nie odwrotnie, i dopiero wtedy pada uwaga o smutku. Tekst nie rozstrzyga i żadne zestawienie słownikowe tego nie zrobi.
Nie wiemy również, czy pierwsi czytelnicy odczuwali między tymi czasownikami wyraźną różnicę rangi. W grece potocznej ich zakresy w dużej mierze się nakładały, a rozdzielanie ich na miłość wyższą i niższą jest w znacznej mierze pomysłem późniejszym. Kto buduje na tym rozróżnieniu kazanie, buduje na czymś, czego tekst nie mówi.







