Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl
Słownik pojęć

Paradosis (παράδοσις) — tradycja przekazana, dobra albo zła

Paradosis znaczy to, co przekazane dalej. Osiem razy brzmi jak zarzut, trzy razy jak pochwała, a UBG dzieli je na tradycję i nauki. Zakres i punkt sporny.

Kamil Sasuła
1 sierpnia 2026 · 4 min czytania
Paradosis (παράδοσις) — tradycja przekazana, dobra albo zła
Wielkość pisma
Wielkość pisma: 100%

Rzeczownik paradosis (παράδοσις, G3862) występuje w Nowym Testamencie trzynaście razy. Zbudowany jest na czasowniku paradidomi — podać dalej, przekazać z rąk do rąk. Samo słowo nie zawiera żadnej oceny. Nazywa czynność przekazu i jego treść, nie mówiąc, czy przekazane jest dobre.

Osiem miejsc, które brzmią jak zarzut

Osiem z trzynastu wystąpień przypada na jedną scenę i jej paralele: spór o mycie rąk. Tam paradosis jest ustawiona przeciwko przykazaniu Boga.

Czemu twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Nie myją bowiem rąk przed jedzeniem chleba.

Mt 15,2

Wy bowiem, opuściwszy przykazania Boże, trzymacie się tradycji ludzkiej, obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych tym podobnych rzeczy czynicie.

Mk 7,8

Wniwecz obracając słowo Boże przez waszą tradycję, którą przekazaliście. I wiele innych tym podobnych rzeczy czynicie.

Mk 7,13

Zarzut nie brzmi: przekazujecie sobie coś, więc źle robicie. Brzmi: to, co przekazujecie, weszło na miejsce tego, co powiedział Bóg. Ciężar leży na hierarchii, nie na samym fakcie przekazu.

Uważajcie, żeby was ktoś nie obrócił na własną korzyść przez filozofię i próżne oszustwo, oparte na ludzkiej tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie.

Kol 2,8

Trzy miejsca, które brzmią jak pochwała

Ten sam rzeczownik trzy razy odnosi się do tego, co Paweł sam przekazał wspólnotom — i tam ocena jest odwrotna. UBG w tych miejscach nie używa jednak słowa tradycja.

A chwalę was, bracia, za to, że we wszystkim o mnie pamiętacie i zachowujecie nauki tak, jak je wam przekazałem.

1Kor 11,2

Dlatego, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się przekazanych nauk, o których zostaliście pouczeni czy to przez mowę, czy przez nasz list.

2Tes 2,15

A nakazujemy wam, bracia, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który postępuje nieporządnie, a nie według przekazanych nauk, które otrzymał od nas.

2Tes 3,6

Trzynaste wystąpienie stoi osobno: Paweł mówi o własnej przeszłości i o gorliwości wobec tradycji ojczystych. To zdanie nie jest ani pochwałą, ani potępieniem — jest opisem tego, kim był.

I wyprzedzałem w judaizmie wielu moich rówieśników z mojego narodu, będąc bardzo gorliwym zwolennikiem moich ojczystych tradycji.

Ga 1,14

Co ginie po polsku

Ginie sama tożsamość słowa. Polski czytelnik widzi tradycję tam, gdzie mowa o faryzeuszach, i nauki tam, gdzie mowa o Pawle — a to jest jeden rzeczownik. W efekcie powstaje wrażenie, że Nowy Testament zna dwie rzeczy: złą tradycję ludzką i dobrą naukę apostolską. Grecki tekst zna jedną rzecz o dwóch możliwych źródłach.

Ginie też neutralność terminu, a z nią właściwe pytanie. Polskie tradycja niesie dziś ładunek emocjonalny: jednym kojarzy się z ciągłością, innym z zabobonem. Grecki rzeczownik żadnego z tych ładunków nie ma. Pytanie, które stawia Nowy Testament, nie brzmi: czy wolno mieć tradycję. Brzmi: kto ją wydał i czy nie stanęła nad przykazaniem.

Ginie wreszcie związek z czasownikiem. Paradosis i paradidomi to ta sama rodzina, więc 1 Kor 11,2 brzmi po grecku jak gra słów: chwalę was, że trzymacie przekazy tak, jak wam je przekazałem. Po polsku ten związek jest niesłyszalny.

Warto dodać, że ten sam czasownik ma w Ewangeliach drugie, ponure zastosowanie: opisuje wydanie człowieka w cudze ręce. Judasz przekazuje Mesjasza tak, jak nauczyciel przekazuje treść — grecki używa jednego wyrazu dla obu czynności. Polszczyzna rozdziela je na przekazać i wydać, więc czytelnik nie usłyszy w słowie tradycja żadnego echa tamtej sceny. Nie jest to argument teologiczny, tylko obserwacja o zasięgu rodziny wyrazowej, która w oryginale trzyma się razem.

Co sporne

Z zakresu słowa wynika, że nie da się bronić stanowiska, jakoby Nowy Testament potępiał wszelki przekaz pozatekstowy — bo trzy razy go nakazuje. Nie wynika jednak z niego, jak rozstrzygnąć konkretny przypadek: czy dana praktyka jest przekazem apostolskim, czy ludzkim dodatkiem, który wszedł na miejsce przykazania. Leksyka daje kryterium formalne (co jest przekazywane i przez kogo), nie daje listy. Kto z samego istnienia pozytywnych użyć wyprowadza legitymizację całej późniejszej tradycji kościelnej, przeskakuje o kilka kroków za daleko; kto z użyć negatywnych wyprowadza zakaz jakiegokolwiek przekazu, robi to samo w drugą stronę. Zakres słowa jest argumentem w tym sporze, nie jego zamknięciem.

Czego nie wiemy

Nie wiemy, co dokładnie zawierał przekaz, o którym Paweł mówi w 2 Tes 2,15 — tekst wymienia mowę i list, ale treści nie streszcza. Nie wiemy, jak szeroki był zbiór zwyczajów nazwanych w Mt 15,2 tradycją starszych; wszystkie próby jego odtworzenia opierają się na źródłach spisanych później niż Ewangelie, więc dają obraz przybliżony. Nie wiemy wreszcie, czy zestawienie pozytywnych i negatywnych użyć jednego rzeczownika było dla pierwszych czytelników zauważalne — listy krążyły osobno, a nikt nie czytał ich obok siebie tak, jak my dzisiaj.

AUTOR

Kamil Sasuła

Kamil Sasuła — badacz i pasjonat Pisma Świętego, twórca serwisu Odkryjbiblie.pl. Od lat zgłębia Biblię u samego źródła: hebrajskie i greckie znaczenia słów, kontekst historyczny oraz odkrycia archeologiczne potwierdzające karty Pisma.

Wszystkie wpisy autora