Ὀφείλημα występuje w Nowym Testamencie tylko dwa razy. Tak mała liczba wystąpień bywa myląca — akurat jedno z nich znają na pamięć miliony ludzi, bo stoi w Modlitwie Pańskiej. Znaczenie wyrazu jest przy tym całkiem świeckie: to dług, konkretna suma, którą ktoś jest komuś winien. Grecy używali go w umowach i rachunkach, a nie w rozważaniach o sumieniu, i tego tła nie da się z tekstu wyjąć bez straty.
Dwa wystąpienia, dwa polskie słowa
I przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili.
Mt 6,12
UBG oddaje tu opheilema jako winy, a spokrewniony rzeczownik oznaczający dłużników — przez opis: tym, którzy przeciw nam zawinili. Prośba brzmi więc moralnie. W grece brzmi rachunkowo: daruj nam nasze długi, jak i my darowaliśmy naszym dłużnikom. Drugie wystąpienie tego samego wyrazu nie pozostawia wątpliwości, o jaką dziedzinę chodzi.
A temu, kto pracuje, zapłata nie jest uznana za łaskę, ale za należność.
Rz 4,4
Tutaj tłumacz sięgnął po należność — i słusznie, bo mowa o wypłacie za wykonaną pracę. To samo słowo, które w modlitwie stało się winą, tu opisuje pieniądze, jakich pracownik ma prawo się domagać.
Dlaczego rachunkowy język ma znaczenie
Prośba o darowanie długu zakłada, że dług jest policzalny i że ktoś nim rozporządza. Nie chodzi o zmianę nastawienia wierzyciela, lecz o skreślenie pozycji z rejestru. Dokładnie tak działa Tora: siódmy rok przynosi darowanie zobowiązań, a rok pięćdziesiąty przywraca ludziom to, co utracili.
Po upływie każdego siódmego roku ustanowisz darowanie długów.
Pwt 15,1
Poświęcicie pięćdziesiąty rok i ogłosicie wolność w ziemi wszystkim jej mieszkańcom. Będzie to dla was rok jubileuszowy. Każdy z was wróci do swojej posiadłości i do swojej rodziny.
Kpł 25,10
Modlitwa, której uczy Jeszua, mieści się w tej tradycji. Człowiek prosi Boga o darowanie tego, czego nie jest w stanie spłacić, i zobowiązuje się zrobić to samo wobec innych. Przypowieść o nielitościwym dłużniku rozwija ten sam obraz do końca.
Łukasz mówi to inaczej
Warto zestawić Mateusza z Łukaszem, bo obaj przekazują tę samą prośbę.
Przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciwko nam zawinił. I nie wystawiaj nas na pokusę, ale wybaw nas od złego.
Łk 11,4
Łukasz w pierwszej połowie zdania używa słowa grzechy, a w drugiej wraca do języka zobowiązań: kto przeciwko nam zawinił. Ewangeliści nie widzą tu sprzeczności — dług wobec Boga i grzech to dwa opisy tej samej rzeczy. Ale to Mateusz zachował sformułowanie handlowe w obu członach, i właśnie ono ginie w polskim brzmieniu modlitwy.
Co gubi polski przekład
Polskie winy przenoszą prośbę w rejestr uczuć i poczucia winy. Znika przez to trzech rzeczy naraz. Po pierwsze — konkretność: dług da się policzyć, wina rozmywa się w sumieniu. Po drugie — wzajemność: greka mówi o darowaniu długu tak samo w obu członach zdania, a polski tekst używa raz rzeczownika, raz czasownika. Po trzecie — związek z prawem jubileuszowym, dzięki któremu prośba nie jest metaforą, lecz odwołaniem do konkretnego porządku ustanowionego przez Jahwe.
Jest jeszcze skutek uboczny. Kto słyszy o winach, myśli o przewinieniach popełnionych. Kto słyszy o długach, myśli również o tym, czego nie zrobił, a był winien zrobić — a to znacznie lepiej oddaje sytuację człowieka wobec Boga.
Granica wniosku
Handlowy rodowód wyrazu nie oznacza, że relacja z Bogiem jest transakcją. Przeciwnie: cały sens prośby polega na tym, że dług zostaje darowany, a nie rozliczony. Zakres słowa mówi, w jakich kategoriach myślał Mateusz — nie zamyka natomiast pytania, czy przebaczenie ludziom jest warunkiem, czy skutkiem otrzymania przebaczenia. Werset następny po modlitwie brzmi warunkowo i tego napięcia jedno hasło słownikowe nie usunie. Dyskusja o warunku i skutku toczy się na poziomie całej Ewangelii, a nie pojedynczego rzeczownika.
Zobacz też: Tora (תּוֹרָה) — co znaczy „prawo” po hebrajsku · Jeszua (Jezus) · Jahwe · Łukasz — znaczenie imienia · Mateusz — znaczenie imienia







