Miklat (מִקְלָט, H4733) występuje w Piśmie dwadzieścia razy i wyłącznie w tym jednym znaczeniu: schronienie, do którego ucieka zabójca. Instytucja, którą to słowo nazywa, robi w prawie starożytnym rzecz nieoczywistą — rozdziela zabicie człowieka na dwa różne czyny i przypisuje im dwa różne rozstrzygnięcia. Nie znosi przy tym prawa mściciela krwi, lecz zawiesza je w ściśle określonych warunkach.
Ile miast i dla kogo
Wyznaczcie sobie miasta, które będą dla was miastami schronienia, aby mógł tam uciec zabójca, który zabił kogoś nieumyślnie.
Lb 35,11
Warunek jest jeden i sformułowany krótko: zabił kogoś nieumyślnie. Lb 35,14 podaje liczbę i rozmieszczenie — trzy miasta po jednej stronie Jordanu i trzy w ziemi Kanaan. Joz 20,2 powtarza polecenie już po wejściu do ziemi, a Joz 21,13 i 1Krn 6,57 wymieniają Hebron i Libnę wśród miast oddanych synom Aarona. Miasta schronienia są zarazem miastami lewickimi.
A to będzie prawo zabójcy, który będzie mógł tam uciec, aby pozostać przy życiu: Kto zabije swego bliźniego nieumyślnie, a wcześniej nie nienawidził go;
Pwt 19,4
Na przykład gdyby ktoś szedł ze swym bliźnim do lasu ścinać drzewa, uchwycił ręką siekierę, by ściąć drzewo, a siekiera odpadła z toporzyska i trafiła jego bliźniego tak, że umarłby, ucieknie on do jednego z tych miast, aby pozostał przy życiu;
Pwt 19,5
Powtórzone Prawo podaje przykład, i to bardzo konkretny: siekiera spada z toporzyska i zabija towarzysza przy ścinaniu drzewa. Pwt 19,3 nakazuje przy tym przygotować drogi i podzielić kraj na trzy części, żeby ucieczka była wykonalna. Prawo, które daje schronienie, ma obowiązek zapewnić do niego dojazd.
Co się dzieje po ucieczce
Te miasta będą dla was miastami schronienia przed mścicielem, aby zabójca nie poniósł śmierci, zanim nie stanie przed zgromadzeniem na sąd.
Lb 35,12
Gdy ktoś ucieknie do jednego z tych miast i stanie przy wejściu do bramy miejskiej, opowie do uszu starszych tego miasta swoją sprawę, a oni przyjmą go do miasta do siebie i dadzą mu miejsce, i będzie z nimi mieszkał.
Joz 20,4
Miasto nie jest kryjówką. Zabójca staje przy bramie, przedstawia sprawę starszym, zostaje przyjęty i dostaje miejsce do mieszkania — ale ma stanąć przed zgromadzeniem na sąd. Joz 20,6 łączy oba warunki: pobyt trwa do rozprawy oraz do śmierci najwyższego kapłana.
Ktokolwiek zabije człowieka, to na podstawie zeznania świadków zostanie zabity zabójca. Lecz jeden świadek nie może świadczyć przeciwko komuś, by skazać go na śmierć.
Lb 35,30
Reguła dowodowa jest ostra. Skazanie wymaga zeznania świadków, a jeden świadek nie wystarcza. Lb 35,31 dodaje zakaz przyjmowania okupu za życie mordercy, a Lb 35,32 — zakaz wykupu skracającego pobyt zabójcy w mieście. Prawo zamyka tu obie drogi obejścia: nie da się kupić ani śmierci, ani wolności.
Wtedy starsi tego miasta poślą po niego i sprowadzą go stamtąd, i wydadzą go w ręce mściciela krwi, aby poniósł śmierć.
Pwt 19,12
Jeżeli sprawa okaże się morderstwem, starsi miasta sprowadzają winnego i wydają go w ręce mściciela krwi. Miasto schronienia nie chroni mordercy — chroni tego, komu przysługuje inne rozstrzygnięcie.
Śmierć arcykapłana
I zgromadzenie wybawi zabójcę z rąk mściciela krwi; zgromadzenie też przekaże go miastu schronienia, do którego uciekł. Tam będzie mieszkał aż do śmierci najwyższego kapłana, namaszczonego olejem świętym.
Lb 35,25
Ten bowiem ma mieszkać w swoim mieście schronienia aż do śmierci najwyższego kapłana. Lecz po śmierci najwyższego kapłana zabójca może wrócić do ziemi swojej posiadłości.
Lb 35,28
Warunek powrotu jest zapisany dwukrotnie i za każdym razem tak samo: śmierć najwyższego kapłana, namaszczonego świętym olejem. Do tego czasu wyjście poza granicę miasta jest niebezpieczne, bo Lb 35,27 zdejmuje z mściciela winę krwi, jeśli spotka zabójcę na zewnątrz.
Czego tekst nie mówi
Tora nie podaje żadnego powodu, dla którego pobyt kończy się właśnie ze śmiercią arcykapłana. Podaje regułę i powtarza ją, nie tłumacząc. Wszystkie wyjaśnienia — a jest ich w literaturze sporo — są dopowiedzeniem czytelników i nie należy przedstawiać ich jako treści przepisu.
Nie znamy też przebiegu samego sądu. Wiadomo, że orzeka zgromadzenie i że potrzeba co najmniej dwóch świadków, ale nie wiadomo, kto zwoływał rozprawę, gdzie się odbywała, kto reprezentował zabójcę ani jak długo trwała. Nie wiadomo, z czego żył zabójca w mieście schronienia przez lata ani co się działo z jego majątkiem. Tekst milczy też o tym, co robiono, gdy zabójca zmarł przed arcykapłanem. Prawo o miastach ucieczki jest w Torze wyraźne co do zasady i oszczędne co do procedury.
Warto natomiast docenić to, co w tej instytucji jest wyraźne. Prawo rozróżnia dwa czyny, które z zewnątrz wyglądają tak samo — człowiek zabity i człowiek żyjący jeszcze wczoraj — i przypisuje im dwa całkowicie różne rozstrzygnięcia. Kryterium jest wewnętrzne: czy zabójca wcześniej nienawidził zabitego, czy nie, jak formułuje to Pwt 19,4 i Pwt 19,11. Prawo, które odróżnia zamiar od skutku, nie było w starożytności rzeczą oczywistą, a Tora buduje wokół tego rozróżnienia całą sieć miast, dróg i procedur.







