Zwrot brzmi dziś jak podniosłe określenie tragedii i tak bywa używany w mowach żałobnych. W Torze jest czymś innym: kategorią prawną, do której przypisane są konkretne procedury, terminy i osoby odpowiedzialne. Rodzina tych wyrażeń pojawia się w UBG dziewiętnaście razy, z czego cztery przypadają na Powtórzonego Prawa, a cztery na Jeremiasza.
Podstawa: krew kala ziemię
Punktem wyjścia jest przekonanie, że przelana krew nie znika wraz z pogrzebem, lecz obciąża miejsce:
Abyście nie bezcześcili ziemi, w której będziecie, gdyż krew bezcześci ziemię; a ziemia nie może być inaczej oczyszczona od przelanej w niej krwi jak tylko krwią tego, który ją przelał.
Lb 35,33
Obraz jest starszy niż prawo. Pierwsza w Piśmie wzmianka o przelanej krwi mówi o głosie dochodzącym z ziemi:
Bóg zapytał: Cóż uczyniłeś? Głos krwi twego brata woła do mnie z ziemi.
Rdz 4,10
Prawo miast schronienia formułuje cel całego rozwiązania właśnie w tych kategoriach:
Aby nie była wylana krew niewinna pośrodku twojej ziemi, którą Pan, twój Bóg, daje ci w dziedzictwo, aby krew na tobie nie ciążyła.
Pwt 19,10
Ale to samo prawo nie chroni mordercy. Gdy zabójstwo było umyślne, usunięcie krwi polega na wydaniu sprawcy:
Twoje oko nie zlituje się nad nim, lecz usuniesz niewinną krew z Izraela, aby ci się dobrze powodziło.
Pwt 19,13
Gdy sprawcy nie znaleziono
Najciekawszy jest przepis o zabójstwie niewykrytym, bo pokazuje, że problem nie kończy się na winie jednostki. Sytuacja wyjściowa jest opisana bez ozdobników:
Jeśli w ziemi, którą Pan, twój Bóg, daje ci w posiadanie, zostanie znaleziony zabity człowiek leżący na polu, a nie wiadomo, kto go zabił;
Pwt 21,1
Odpowiedzialność spada na najbliższe miasto. Jego starsi prowadzą jałówkę do miejsca nieuprawianego i tam łamią jej kark:
I zaprowadzą starsi tego miasta jałówkę do kamienistej doliny, gdzie nigdy nie uprawiano ani nie zasiewano, i tam utną kark jałówki w tej dolinie.
Pwt 21,4
Następnie następuje gest i oświadczenie, mające postać przysięgi oczyszczającej:
I wszyscy starsi tego miasta, które leży najbliżej zabitego, umyją swoje ręce nad jałówką, którą ścięto w dolinie;
Pwt 21,6
I oświadczą: Nasze ręce nie wylały tej krwi i nasze oczy tego nie widziały.
Pwt 21,7
Całość zamyka prośba i stwierdzenie skutku:
Panie, przyjmij przebłaganie za twój lud Izraela, który odkupiłeś, a nie poczytaj twemu ludowi Izraela niewinnej krwi. I będą oczyszczeni od tej krwi.
Pwt 21,8
Warto zauważyć, czego w tym obrzędzie nie ma. Jałówka nie zostaje zabita przy ołtarzu ani przez kapłana, nie jest złożona w ofierze, nie ma tam ani krwi na ołtarzu, ani spalenia. Kapłani są obecni jako świadkowie rozstrzygający spory, a nie jako wykonawcy. To procedura sądowa z gestem, nie nabożeństwo.
Jak łatwo zrozumieć to źle
Pierwszy błąd to czytanie zwrotu jako figury retorycznej. W Torze jest to termin, do którego przypisane są przepisy: kto ma sądzić, kto ma wydać, gdzie zaprowadzić jałówkę, co powiedzieć. Emocja jest w tych tekstach wtórna wobec procedury.
Drugi błąd to odczytanie umycia rąk jako gestu magicznego. Sam gest niczego nie zmienia; działa dopiero razem z oświadczeniem i prośbą, a oświadczenie jest w istocie przysięgą składaną pod odpowiedzialnością. Tym samym zresztą tropem idzie później umycie rąk przez Piłata, tyle że bez przysięgi i bez sądu.
Trzeci błąd jest polski i dotyczy słowa niewinny. U nas oznacza ono albo brak winy moralnej, albo naiwność. W tych przepisach chodzi o wolność od odpowiedzialności prawnej za konkretny czyn — to samo, co po polsku nazwalibyśmy byciem bez zarzutu w danej sprawie.
Czwarty błąd to indywidualizacja. Współczesnemu czytelnikowi trudno przyjąć, że nierozwiązane zabójstwo obciąża okolicę, choć nikt z jej mieszkańców nie zawinił. Tora zakłada, że przelana krew jest problemem wspólnoty i ziemi, dopóki nie zostanie rozliczona.
Piąty błąd to pomijanie zasięgu zwrotu. Nie dotyczy on wyłącznie zabójstw pojedynczych ludzi — psalm używa go o dzieciach składanych bożkom, a księga Przysłów umieszcza przelewanie krwi niewinnej na liście rzeczy znienawidzonych:
Wyniosłe oczy, kłamliwy język i ręce, które przelewają krew niewinną;
Prz 6,17
Czego nie wiemy
Nie wiemy, co dokładnie oznaczał obrzęd z jałówką. Tekst nie nazywa go ofiarą i nie tłumaczy, dlaczego miejsce ma być nieuprawiane ani dlaczego zwierzę ginie przez złamanie karku.
Nie wiemy, czy krew człowieka zabitego nieumyślnie mieściła się w tej samej kategorii. Przepis o miastach schronienia sugeruje, że jego śmierć z ręki mściciela też byłaby przelaniem krwi niewinnej, ale nie mówi tego wprost.
Nie wiemy wreszcie, jak te przepisy działały w praktyce sądowej. Pisma prorockie zarzucają Judzie przelewanie krwi niewinnej wielokrotnie, co świadczy raczej o tym, że procedury bywały martwe, niż o tym, że działały.







