Drugi rozdział Księgi Jonasza to jedyny fragment tej księgi napisany wierszem. Odróżnia się nie tylko formą, ale i czymś, co łatwo przeoczyć przy pobieżnej lekturze: gatunkiem. To nie jest błaganie. W psałterzu istnieje wyraźna różnica między lamentem, w którym człowiek prosi o ratunek, a dziękczynieniem, w którym opowiada o ratunku już otrzymanym. Modlitwa z wnętrza ryby należy do drugiej grupy, choć sytuacja mówiącego pasuje do pierwszej.
Miejsce modlitwy
A Pan przygotował wielką rybę, która połknęła Jonasza. I Jonasz był we wnętrznościach tej ryby trzy dni i trzy noce.
Jon 1,17
Ryba zostaje w tekście nazwana przygotowaną. To samo słowo wróci w księdze jeszcze trzy razy, przy roślinie, robaku i wietrze. Ryba należy więc do tej samej kategorii co pozostałe narzędzia — nie jest karą samą w sobie, lecz środkiem. Podana jest też długość pobytu: trzy dni i trzy noce, i to właśnie ta liczba zostanie później podjęta w ewangeliach.
I modlił się Jonasz do Pana, swego Boga, we wnętrznościach tej ryby; I powiedział: Wołałem do Pana w swoim ucisku i wysłuchał mnie; z głębi piekła wołałem i wysłuchałeś mego głosu.
Jon 2,1-2
Pierwsze zdanie modlitwy jest w czasie przeszłym: wołałem, wysłuchał mnie. Jonasz nie mówi, że woła — mówi, że wołał i że został wysłuchany. To ustawia całą resztę.
Opis, z którego się dziękuje
Rzuciłeś mnie bowiem w głębię, w sam środek morza, i ogarnęła mnie toń. Wszystkie twoje nawałnice i fale przewaliły się nade mną. Wtedy powiedziałem: Zostałem wygnany sprzed twoich oczu, ale będę jeszcze patrzył w stronę twej świętej świątyni.
Jon 2,3-4
Sprawca wrzucenia w głębinę zostaje nazwany wprost i nie są to marynarze. Jonasz przypisuje swoje położenie Bogu, a mimo to nie ma tu skargi. Druga część wersetu zawiera zwrot, który jest w tej modlitwie punktem oparcia: mimo wygnania sprzed oczu Boga, spojrzenie ku świątyni pozostaje możliwe.
Wody ogarnęły mnie aż do duszy, przepaść mnie otoczyła, moją głowę owinęła trawa morska. Zstąpiłem aż do posad gór, swymi ryglami ziemia zamknęła się przede mną na wieki. Ty jednak wyprowadziłeś moje życie z dołu, Panie, mój Boże!
Jon 2,5-6
Obrazy są coraz głębsze: wody, przepaść, trawa morska na głowie, posady gór, rygle ziemi. Zejście jest opisane jako ostateczne — aż na wieki. I dokładnie w tym miejscu, bez przejścia, pada zdanie o wyprowadzeniu z dołu, znowu w czasie przeszłym.
Gdy moja dusza we mnie omdlewała, wspomniałem na Pana, a moja modlitwa przyszła do ciebie, do twej świętej świątyni.
Jon 2,7
Werset podaje moment zwrotu: omdlewanie duszy i przypomnienie sobie o Jahwe. Modlitwa opisana jest jako przybywająca do świątyni, a więc ma adres, choć mówiący jest od tego adresu maksymalnie oddalony.
Ślub i wyznanie
Ale ja z głosem dziękczynienia będę ci składał ofiary, wypełnię to, co ślubowałem. Od Pana pochodzi wybawienie.
Jon 2,9
Zakończenie modlitwy to zapowiedź ofiary dziękczynnej i wypełnienia ślubu, a więc coś, co można zrobić dopiero na lądzie. Ostatnie zdanie jest krótkim wyznaniem o źródle wybawienia. Warto zauważyć, że Jonasz ani razu nie prosi o wyprowadzenie z ryby, ani nie wspomina o Niniwie, o poleceniu i o ucieczce.
Wtedy Pan rozkazał tej rybie, a ona wypluła Jonasza na brzeg.
Jon 2,10
Ratunek przychodzi po modlitwie, a tekst opisuje go jednym zdaniem i bez żadnego komentarza. Nie ma sceny wdzięczności, nie ma reakcji — jest rozkaz i wykonanie.
Język wzięty z psalmów
Wołałem do Pana w swoim utrapieniu i wysłuchał mnie.
Ps 120,1
Panie, wyprowadziłeś moją duszę z piekła, zachowałeś mnie przy życiu, abym nie zstąpił do dołu.
Ps 30,3
Zdania Jonasza brzmią znajomo, bo są zbudowane z gotowego materiału. Otwarcie modlitwy odpowiada początkowi jednego psalmu, a zdanie o wyprowadzeniu duszy z krainy umarłych — innemu. Człowiek w skrajnym położeniu mówi tu słowami, których nauczył się wcześniej. Nie jest to zarzut wobec jego szczerości. Modlitwa złożona z cudzych zdań bywa jedyną, na jaką kogoś stać, i tekst nie robi z tego problemu.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, w którym momencie modlitwa została wypowiedziana — czy zaraz po połknięciu, czy po trzech dniach. Tekst umieszcza ją w brzuchu ryby, ale kolejności wobec tych dni nie podaje. Nie wiemy, dlaczego jest dziękczynieniem, a nie prośbą; można to czytać jako pewność wysłuchania albo jako mowę kogoś, kto uznał ratunek za już dokonany, skoro nie utonął. Nie wiemy, co Jonasz ślubował ani czy ślub wypełnił. Nie wiemy wreszcie, czy ta modlitwa cokolwiek w nim zmieniła; rozdział czwarty pokaże człowieka, który nadal jest zły na Boga za to samo, co tu wyznał.
Zobacz też: Jahwe · Ślub (neder) — obietnica, której Bóg się domaga · Jonasz







