List, nie kazanie
Rozdział 29 księgi Jeremiasza to jeden z nielicznych zachowanych w Piśmie dokumentów pisanych do konkretnego adresata w konkretnej sprawie. Prorok został w Jerozolimie, część elity siedzi już nad Eufratem, a łączność między nimi to poczta dyplomatyczna.
A to są słowa listu, który prorok Jeremiasz posłał z Jerozolimy do pozostałych starszych, którzy byli na wygnaniu, i do kapłanów, do proroków i do całego ludu – których Nabuchodonozor uprowadził z Jerozolimy do Babilonu.
Jr 29,1
Sytuacja adresatów jest gorsza niż tylko przykra. Wygnanie oznaczało dla nich nie tylko utratę domu, lecz także oddalenie od świątyni, czyli od jedynego miejsca kultu ofiarniczego. Naturalnym odruchem było traktowanie Babilonu jako przystanku: pomieszkać na walizkach, przeczekać, wrócić. Dokładnie to obiecywali prorocy działający wśród wygnańców, a w Jerozolimie mówił to Chananiasz, podając nawet termin dwóch lat (Jr 28,3).
Polecenia, które brzmią jak kapitulacja
Jeremiasz pisze coś odwrotnego, i to w trybie rozkazującym.
Tak mówi Pan zastępów, Bóg Izraela, do wszystkich wygnańców, których uprowadziłem z Jerozolimy do Babilonu: Budujcie domy i mieszkajcie w nich; zakładajcie ogrody i spożywajcie ich owoce; Pojmujcie żony i płodźcie synów i córki; wybierajcie żony dla waszych synów i wydawajcie swoje córki za mąż, aby rodziły synów i córki. Rozmnażajcie się tam i niech was nie ubywa.
Jr 29,4-6
To nie jest pociecha, tylko rozkład planu życia na pokolenia. Budowa domu, założenie ogrodu i wydanie córek za mąż to działania, których sensu nie da się zamknąć w dwóch latach. Drzewo owocowe zasadzone w obcym kraju rodzi wtedy, gdy człowiek pogodził się, że tam będzie jadł jego owoce. Prorok każe więc wygnańcom przestać żyć w zawieszeniu.
Drugie polecenie idzie dalej i jest trudniejsze do przełknięcia.
Zabiegajcie o pokój dla tego miasta, do którego was uprowadziłem, i módlcie się za nie do Pana, bo od jego pokoju zależy wasz pokój.
Jr 29,7
Chodzi o modlitwę za pomyślność państwa, które zburzyło im życie. Uzasadnienie jest przy tym rzeczowe, nie sentymentalne: od pokoju tego miasta zależy ich własny. Nie ma tu słowa o sympatii do Babilonu ani o uznaniu jego bogów — kilka wersetów dalej pada ostrzeżenie przed prorokami i snami (Jr 29,8-9). Jest natomiast trzeźwe rozpoznanie, że wygnańcy nie odzyskają nic przez sabotaż.
Warto zauważyć, że list nie odbiera wygnańcom tożsamości. Jeremiasz nie każe im wtopić się w otoczenie ani przyjąć obcego kultu; każe im żyć, pracować i mnożyć się jako lud Jahwe na cudzej ziemi. Rozdzielenie tych dwóch rzeczy — lojalności wobec przymierza i lojalności wobec porządku publicznego w miejscu zamieszkania — jest w tym liście postawione po raz pierwszy tak wyraźnie.
Termin, którego nikt nie chciał usłyszeć
Dopiero po poleceniach pada liczba.
Tak bowiem mówi Pan: Gdy wypełni się dla Babilonu siedemdziesiąt lat, nawiedzę was i spełnię wobec was swoje dobre słowo, by was sprowadzić z powrotem na to miejsce.
Jr 29,10
Siedemdziesiąt lat to więcej niż całe życie większości adresatów listu. Ta sama liczba padła wcześniej w wyroczni o narodach służących królowi Babilonu (Jr 25,11). Powrót jest więc obiecany, ale nie im — ich wnukom. To wyjaśnia, dlaczego wcześniej padł nakaz rodzenia dzieci: bez następnego pokolenia obietnica nie miałaby kogo dotyczyć.
Zaraz potem pada zdanie znane dziś z kubków i kartek okolicznościowych.
Gdyż ja znam myśli, które mam o was, mówi Pan: myśli o pokoju, a nie o utrapieniu, aby zapewnić wam koniec, jakiego oczekujecie.
Jr 29,11
Warto zobaczyć, komu i kiedy zostało powiedziane. Adresatem są ludzie właśnie poinformowani, że umrą na obczyźnie. Obietnica dobra nie jest tu obietnicą wygody ani szybkiej odmiany losu; jest zapewnieniem, że katastrofa nie jest ostatnim słowem Jahwe wobec tego ludu. Kontynuacja wiąże ją zresztą z warunkiem.
Będziecie mnie szukać i znajdziecie mnie, gdy będziecie szukać całym swym sercem. I dam wam się znaleźć, mówi Pan, i odwrócę waszą niewolę, i zgromadzę was ze wszystkich narodów i ze wszystkich miejsc, do których was wygnałem, mówi Pan. I przyprowadzę was na to miejsce, z którego was uprowadziłem.
Jr 29,13-14
Czego nie wiemy
Nie wiemy, jak list został przyjęty. Księga nie zapisuje odpowiedzi starszych ani reakcji ludu; z dalszego ciągu rozdziału wynika tylko, że przynajmniej jeden z proroków wygnania próbował doprowadzić do uciszenia Jeremiasza.
Nie wiemy też, jak wygnańcy praktycznie ułożyli sobie życie religijne bez świątyni — tekst nakazuje budować domy, ale nie mówi ani słowa o tym, co robić w miejsce ofiar. Pismo w tym miejscu po prostu milczy, a wszystko, co się dziś o tym mówi, jest rekonstrukcją z późniejszych źródeł.
Nie mówi też, jak daleko sięga nakaz modlitwy za obce miasto. Czy dotyczył wyłącznie tego pokolenia i tej sytuacji, czy jest zasadą ogólną — tekst nie rozstrzyga, a późniejsze księgi nie wracają do tego pytania w tej formie.
Wreszcie sam list nie rozstrzyga, jak liczyć siedemdziesiąt lat: od pierwszego uprowadzenia, od zburzenia świątyni czy od upadku Babilonu. To pytanie wraca w innych księgach i nie ma w Piśmie jednego, wyraźnego rozwiązania.
Zobacz też: Jahwe · Chananiasz — znaczenie imienia · Jeremiasz — znaczenie imienia







