Odpowiedź trzeba postawić od razu, bo cała reszta jest jej rozwinięciem: Pismo nie podaje tej liczby. Nie ma w Księdze Rodzaju spisu, szacunku ani żadnego zdania, z którego dałoby się liczbę odczytać. Krążące w internecie wyliczenia — od kilkuset tysięcy po miliardy — pochodzą z rachunków wykonanych przez czytelników na podstawie założeń, których tekst nie podaje.
Co Księga Rodzaju mówi o liczbie ludzi przed potopem?
Gdy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi i rodziły im się córki;
Rdz 6,1
To wszystko, co pada wprost o liczebności: ludzie zaczęli się mnożyć. Zdanie otwiera relację o zepsuciu i o postanowieniu sądu, więc pełni funkcję wprowadzenia, a nie sprawozdania. Nie ma w nim ani miary, ani porównania.
Drugą wskazówką są rodowody, ale i one mówią mniej, niż się od nich oczekuje.
A dni Adama po spłodzeniu Seta było osiemset lat i spłodził synów i córki.
Rdz 5,4
Po spłodzeniu Noego Lamek żył pięćset dziewięćdziesiąt pięć lat i spłodził synów i córki.
Rdz 5,30
Formuła powtarza się przy kolejnych pokoleniach i za każdym razem brzmi tak samo: spłodził synów i córki. Liczba nie pada ani razu. Wymieniony z imienia jest tylko ten potomek, przez którego biegnie linia rodowodu — pozostali są zbiorczo zaznaczeni i na tym koniec.
Na czym opierają się szacunki liczby ludzi przed potopem?
Rachunek robi się zwykle tak: przyjmuje się długość życia z rodowodu, dokłada przyjętą liczbę dzieci na rodzinę, przyjęty odstęp między pokoleniami i przyjęty czas trwania całego okresu, a potem mnoży. Wynik zależy w całości od czterech przyjętych wartości, a żadnej z nich nie ma w tekście. Zmiana jednej zmienia wynik o rzędy wielkości.
To nie jest zarzut wobec liczenia jako takiego. To zarzut wobec przedstawiania wyniku jako informacji biblijnej. Kto podaje liczbę ludzi przed potopem i powołuje się na Biblię, powołuje się na własne założenia. Warto też zauważyć, że taki rachunek zwykle służy do czegoś dalszego — na przykład do argumentowania o rozmiarach katastrofy — i wtedy słabość podstawy przenosi się na cały wniosek. Argument oparty na przyjętych z góry wielkościach nie jest argumentem z Pisma.
Czy z wieku patriarchów da się wyliczyć liczbę ludzi?
Można odpowiedzieć, że skoro tekst podaje wiek ojców i mówi o synach i córkach, to jednak coś podaje.
A dni Adama po spłodzeniu Seta było osiemset lat i spłodził synów i córki.
Rdz 5,4
To prawda, ale sprawdźmy, co dokładnie. Wiadomo, ile lat żył Adam po urodzeniu Seta i że w tym czasie miał kolejne dzieci. Nie wiadomo, ile ich było, ile z nich dożyło dorosłości, ile miało własne potomstwo. Bez tych trzech liczb pierwsza jest sama w sobie bezużyteczna do jakiegokolwiek szacunku.
Drugi kontrargument bierze się ze skargi Kaina, w której pojawia się obawa przed spotkanymi ludźmi.
Oto wyganiasz mnie dziś z powierzchni ziemi, a przed twoją twarzą będę ukryty. Będę tułaczem i zbiegiem na ziemi, a stanie się tak, że ktokolwiek mnie spotka, zabije mnie.
Rdz 4,14
Bywa czytana jako świadectwo, że ludzi było już wielu. Zdanie mówi jednak o obawie, a nie o liczbie, i pozostawia otwarte, czy chodzi o rodzeństwo Kaina, o dalszą rodzinę, czy o kogoś jeszcze. Do rachunku nie wnosi nic.
Co tekst mówi o tym, kto zginął, a kto ocalał?
Jedyna informacja o zakresie mówi nie o liczbie, lecz o wyniku.
Zginęło więc wszelkie ciało poruszające się na ziemi: ptactwo, bydło, zwierzęta i wszelkie zwierzęta pełzające, które pełzają po ziemi, i wszyscy ludzie.
Rdz 7,21
Zginęli wszyscy ludzie poza tymi, którzy byli w arce. Tekst mówi więc, jaka część ludzkości ocalała, ale nie mówi, z ilu ocalała. To jest wzorzec całej tej relacji: podaje proporcje i skutki, a nie statystykę.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, ilu ludzi żyło przed potopem. Nie wiemy nawet, jakiego rzędu jest ta liczba, bo tekst nie daje żadnego punktu odniesienia.
Nie wiemy, ile trwał ten okres. Rodowody bywają w Piśmie skracane, co jest udokumentowane w innym miejscu przez zestawienie Ewangelii z Kronikami, więc dodawanie lat z listy daje wynik, którego nie da się zweryfikować.
Nie wiemy, jak liczne były rodziny ani jak wysoka była śmiertelność. To dwie wielkości, bez których każdy rachunek jest zgadywaniem.
Nie wiemy wreszcie, jak daleko ludzie zdążyli się rozejść po ziemi. Relacja o rozproszeniu narodów przychodzi dopiero po potopie, a o wcześniejszym rozmieszczeniu Pismo milczy zupełnie.







