Powołanie bez obietnicy powodzenia
Po wizji rydwanu następuje rozmowa, w której Ezechiel dostaje zadanie. Jej ton jest nietypowy: nie ma tu zapewnienia, że misja się powiedzie.
Powiedział mi: Synu człowieczy, ja cię posyłam do synów Izraela, do narodu buntowniczego, który mi się sprzeciwił. Oni i ich ojcowie występowali przeciwko mnie aż do dziś. Są to synowie o bezczelnych twarzach i zatwardziałym sercu. Do nich cię posyłam. Powiesz im: Tak mówi Pan Bóg. A oni, czy posłuchają, czy nie – gdyż są domem buntowniczym – przecież będą wiedzieć, że był wśród nich prorok.
Ez 2,3-5
Ostatnie zdanie definiuje kryterium sukcesu inaczej, niż zrobiłby to zdrowy rozsądek. Cel nie brzmi: przekonaj ich. Brzmi: niech wiedzą, że był wśród nich prorok. Skuteczność jest więc mierzona samym faktem wystąpienia, a nie reakcją słuchaczy — i to samo założenie wróci w obrazie strażnika z tej samej księgi.
Ale ty, synu człowieczy, nie bój się ich ani nie lękaj się ich słów, chociaż otaczają cię osty i ciernie i mieszkasz wśród skorpionów. Nie bój się ich słów ani nie lękaj się ich twarzy, gdyż są domem buntowniczym. Powiedz im moje słowa, czy usłuchają, czy nie, gdyż są zbuntowani.
Ez 2,6-7
Powtórzenie o niebaniu się jest tu potrójne, co w tekstach hebrajskich zwykle sygnalizuje realną skalę zagrożenia. Osty, ciernie i skorpiony to obrazy otoczenia, w którym nie da się poruszać bez ran.
Zwój zapisany po obu stronach
Dopiero teraz pojawia się przedmiot, wokół którego zbudowana jest cała scena.
I spojrzałem, a oto ręka była wyciągnięta do mnie, a w niej zwój księgi; A on rozwinął go przede mną. Był zapisany z jednej i z drugiej strony, a spisane były w nim lamenty, żal i biadania.
Ez 2,9-10
Dwa szczegóły mają znaczenie. Po pierwsze, zwoje zapisywano zwykle po jednej stronie; zapisanie obu oznacza, że treści jest więcej, niż nośnik przewidywał. Po drugie, treść jest podana wprost: lamenty, żal i biadania. Nie ma tam pociechy.
I powiedział do mnie: Synu człowieczy, zjedz to, co jest przed tobą; zjedz ten zwój i idź, przemawiaj do domu Izraela. Otworzyłem więc swe usta i dał mi zjeść ten zwój. I powiedział mi: Synu człowieczy, nakarm swój brzuch i napełnij swoje wnętrzności tym zwojem, który ci daję. Zjadłem go, a był w moich ustach słodki jak miód.
Ez 3,1-3
Polecenie jest fizyczne i dwukrotnie powtórzone, z naciskiem na wnętrzności i brzuch. Nie chodzi o zapamiętanie tekstu, lecz o przyswojenie go tak, jak przyswaja się pokarm — do końca i nieodwracalnie. Prorok ma mówić nie z notatek, tylko z tego, co się w nim rozeszło.
Zaskakujący jest wynik: zwój pełen lamentów smakuje jak miód. Tekst nie tłumaczy tej sprzeczności i nie warto jej wygładzać. Można ją tylko odnotować: treść jest gorzka, a jej przyjęcie — dobre.
To samo u Jeremiasza
Obraz jedzenia słów nie jest w Piśmie jednorazowy. Jeremiasz użył go wcześniej, w jednej ze swoich skarg.
Gdy się znalazły twoje słowa, zjadłem je, a twoje słowo było dla mnie weselem i radością mego serca. Nazywam się bowiem twoim imieniem, Panie, Boże zastępów!
Jr 15,16
U Jeremiasza jedzenie słów też wiąże się z radością, a mimo to fragment, w którym stoi, kończy się zarzutem wobec Boga. Oba teksty pokazują więc to samo napięcie: przyjęcie słowa jest dobre i jednocześnie kosztowne.
Publiczność trudniejsza niż obcy
Potem powiedział do mnie: Synu człowieczy, idź, udaj się do domu Izraela i mów do niego moimi słowami. Bo nie posyłam cię do ludu o niezrozumiałej mowie lub trudnym języku, ale do domu Izraela; Nie do wielu narodów o niezrozumiałej mowie i trudnym języku, których słów byś nie zrozumiał, chociaż gdybym cię do nich posłał, usłuchałyby cię. Lecz dom Izraela nie będzie chciał cię słuchać, ponieważ mnie samego nie chce usłuchać. Cały dom Izraela ma bowiem twarde czoło i zatwardziałe serce.
Ez 3,4-7
Argument jest przewrotny. Bóg nie posyła Ezechiela do ludów obcojęzycznych, chociaż — jak mówi wprost — te by go posłuchały. Posyła go do własnego ludu, który go zrozumie i nie posłucha. Bariera nie jest językowa, tylko dotyczy woli.
Wyposażenie, jakie prorok dostaje, odpowiada tej diagnozie.
Oto uczyniłem twoją twarz twardą przeciwko ich twarzom, a twoje czoło twarde przeciwko ich czołom. Uczyniłem twe czoło jak diament, twardszym od krzemienia. Nie bój się ich ani nie lękaj się ich twarzy, gdyż są domem buntowniczym.
Ez 3,8-9
Nie jest to dar wymowy ani zdolność przekonywania. Jest to odporność: twarde czoło przeciw twardym czołom. Prorok ma wytrzymać, a nie wygrać.
Ten sam obraz w Objawieniu
Podszedłem więc do anioła i powiedziałem mu: Daj mi tę książeczkę. I powiedział do mnie: Weź ją i zjedz, a spowoduje gorycz w twoim brzuchu, lecz w twoich ustach będzie słodka jak miód. I wziąłem książeczkę z ręki anioła i zjadłem ją, a była w moich ustach słodka jak miód. Lecz gdy ją zjadłem, mój brzuch napełnił się goryczą.
Ap 10,9-10
Jan opisuje tę samą czynność, ale dopowiada to, co u Ezechiela zostało przemilczane: po słodyczy w ustach przychodzi gorycz w brzuchu. Nie jest to poprawka, lecz rozwinięcie. Kto przyjmuje słowo o sądzie, najpierw cieszy się, że je otrzymał, a dopiero potem odczuwa jego treść.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, co dokładnie było na zwoju. Tekst podaje gatunek zapisu — lamenty, żal, biadania — ale nie treść. Nie da się więc powiedzieć, czy odpowiada mu któraś z późniejszych mów księgi.
Nie wiemy, czy scena jest opisem widzenia, czy zdarzenia. Ezechiel relacjonuje ją w pierwszej osobie i bez zastrzeżeń o podobieństwie, jakich pełno w rozdziale 1, ale nie mówi też, że ktokolwiek to widział.
Nie wiemy wreszcie, dlaczego zwój smakował miodem. Pismo zestawia gorzką treść ze słodkim smakiem i nie komentuje tego zestawienia — wyjaśnienie z Objawienia jest odrębnym tekstem, a nie glosą do Ezechiela.







