Zwrot funkcjonuje po polsku jako życiowe motto i brzmi jak wezwanie do wojny. W UBG w tej dokładnie postaci pada raz. Dwa pozostałe miejsca, z których zwykle robi się jedną całość, mówią o dobrej walce — i nie jest to kaprys tłumacza, bo w oryginale stoją tam różne słowa.
Trzy miejsca, dwa różne obrazy
Ten nakaz daję tobie, synu Tymoteuszu, według wcześniej wygłoszonych o tobie proroctw, abyś toczył zgodnie z nimi dobry bój;
1 Tm 1,18
Staczaj dobrą walkę wiary, uchwyć się życia wiecznego, do którego też zostałeś powołany i o którym złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.
1 Tm 6,12
Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem.
2 Tm 4,7
W 1 Tm 1,18 użyte jest słownictwo służby żołnierskiej, natomiast w 1 Tm 6,12 i 2 Tm 4,7 stoi rzeczownik agon, oznaczający zawody — zmagania na arenie, w biegu, w zapasach. Popularny polski zwrot skleja te dwa obrazy w jeden i zostawia z nich tylko wojnę.
Zdanie, które rozstrzyga obraz
2 Tm 4,7 nie zostawia miejsca na wątpliwość, bo stawia walkę w trójce z czymś, co należy do stadionu, a nie do pola bitwy: bieg zostaje ukończony. Ten sam autor rozwija ten obraz szerzej:
Czy nie wiecie, że ci, którzy biegną w wyścigu, wszyscy wprawdzie biegną, lecz tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście ją otrzymali.
1 Kor 9,24
Każdy, kto staje do zapasów, powściąga się we wszystkim. Oni, aby zdobyć koronę zniszczalną, my zaś niezniszczalną.
1 Kor 9,25
Ja więc tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę, nie jakbym uderzał w powietrze.
1 Kor 9,26
Mamy tu wyścig, zapasy, koronę i uderzanie pięścią — komplet konkurencji. W innym liście dochodzi warunek, który dla wojny nie ma sensu, a dla zawodów jest oczywisty:
Również jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje korony, jeżeli nie walczy prawidłowo.
2 Tm 2,5
Co to zmienia
Warto zauważyć, że polski rzeczownik o walce obsługuje w UBG także zwykłe bitwy — na przykład w Lb 21,1 albo w Ap 11,7 — i w tych miejscach nie stoi za nim żaden obraz sportowy. Samo słowo niczego więc nie przesądza; rozstrzyga kontekst, a w listach do Tymoteusza kontekstem są bieg, meta i reguły zawodów.
W bitwie liczy się pokonanie przeciwnika, w zawodach — ukończenie biegu zgodnie z regułami. Przy obrazie wojennym naturalnym pytaniem jest, z kim walczymy; przy obrazie areny — czy dobiegnę do końca. To druga perspektywa rządzi tymi wersetami: 2 Tm 4,7 jest bilansem zawodnika, który dotarł do mety, a nie zwycięzcy, który wybił wroga. Kwestię przeciwnika rozstrzyga zresztą osobno Ef 6,12, wykluczając z niej ludzi.
Jak łatwo zrozumieć to źle
Pierwsza pomyłka to bojowość skierowana do ludzi. Ze zwrotu robi się hasło o zwalczaniu przeciwników: innych wyznań, innych ludzi w zborze, świata na zewnątrz. Ef 6,12 wyklucza taki cel wprost.
Druga jest odwrotna: skoro to sport, to zmagania są lekkie i szlachetne. Ten sam rzeczownik opisuje w Kol 2,1 wysiłek Pawła o zbory, których nawet nie widział, a w Flp 1,30 zmaganie dzielone z czytelnikami w warunkach prześladowania. Zawody tamtego świata bywały wyczerpujące i brutalne; obraz nie jest łagodny, jest tylko o czym innym.
Trzecia to przesunięcie do wnętrza. Bój wiary bywa czytany jako walka z własnymi wątpliwościami. 1 Tm 6,12 ustawia go inaczej: obok wezwania stoi uchwycenie się życia wiecznego i przypomnienie o wyznaniu złożonym wobec wielu świadków. To rzecz publiczna.
Czwarta jest polska. Czasownik „staczać” niesie u nas jednoznacznie bitwę, a rzeczownik „bój” nie ma w polszczyźnie żadnego znaczenia sportowego. Sam przekład sprawia więc, że obraz areny znika bez śladu.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy 1 Tm 1,18 sięga po słownictwo wojskowe świadomie, jako po inny obraz, czy używa go wymiennie z obrazem zawodów. Nie wiemy, jakie były wcześniejsze proroctwa o Tymoteuszu, do których ten werset się odwołuje. Nie wiemy, kim byli Hymenajos i Aleksander z następnych zdań ani na czym polegało oddanie ich szatanowi. Nie wiemy wreszcie, czy metafora zawodów była dla pierwszych czytelników czymś oczywistym, czy odbierali ją jako świeżą.







