Ἀγών występuje w Nowym Testamencie sześć razy i wszystkie sześć miejsc leży w listach: u Filipian, Kolosan, Tesaloniczan, w obu listach do Tymoteusza i w Liście do Hebrajczyków. Tak mały zbiór można przejrzeć w całości — i właśnie dlatego widać w nim coś, co w polszczyźnie rozpada się na dwie różne rzeczy.
Pięć razy walka, raz wyścig
W pięciu miejscach UBG oddaje ten rzeczownik przez walkę albo zmaganie.
Staczając tę samą walkę, którą widzieliście we mnie, i o której słyszycie, że teraz we mnie się toczy.
Flp 1,30
Lecz chociaż przedtem, jak wiecie, doznaliśmy cierpień i byliśmy znieważeni w Filippi, to jednak odważyliśmy się w naszym Bogu, by wśród wielu zmagań głosić wam ewangelię Boga.
1Tes 2,2
Staczaj dobrą walkę wiary, uchwyć się życia wiecznego, do którego też zostałeś powołany i o którym złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.
1Tm 6,12
Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem.
2Tm 4,7
W szóstym miejscu tłumacz wybiera zupełnie inne słowo — i to właśnie ono jest najbliższe greckiemu wyobrażeniu.
Skoro i my mamy wokół siebie tak wielką chmurę świadków, zrzućmy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas tak łatwo osacza, w cierpliwości biegnijmy w wyznaczonym nam wyścigu;
Hbr 12,1
Agon to nazwa zawodów: zgromadzenia widzów, wyznaczonego dystansu, sędziego i nagrody. Stąd bierze się cała rodzina wyrazów, w tym czasownik oznaczający zmaganie się w takich zawodach. Autor Listu do Hebrajczyków nie musi tego objaśniać — sam dopisuje scenerię: wokół biegnących jest chmura świadków, czyli trybuny, a bieg ma wyznaczoną trasę.
Dlaczego to nie jest obraz wojenny
Po polsku „walka” niesie wojnę: przeciwnika, broń, front. Grecki agon niesie wysiłek publiczny i wyczerpujący, ale niekoniecznie skierowany przeciw komuś. Widać to najlepiej u Kolosan, gdzie Paweł mówi o swoim agon wobec ludzi, których nigdy nie widział na oczy.
Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was, o tych, którzy są w Laodycei, i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mego oblicza w ciele;
Kol 2,1
Nie ma tu wroga. Jest trud podjęty za kogoś. Podobnie w 1 Tes 2,2: przedmiotem zmagania jest głoszenie ewangelii, a nie pokonanie przeciwnika. W 2 Tm 4,7 Paweł stawia obok siebie trzy obrazy — stoczony agon, ukończony bieg i zachowana wiara — i dwa pierwsze pochodzą z tego samego stadionu.
Warto zauważyć, że tam, gdzie Nowy Testament naprawdę mówi o starciu z przeciwnikiem duchowym, sięga po inne słowo. W Ef 6,12 stoi rzeczownik z języka zapasów, nie ze świata biegów, choć UBG oddaje go również przez walkę.
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, ale przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom ciemności tego świata, przeciw duchowemu złu na wyżynach niebieskich.
Ef 6,12
Polski czytelnik ma więc w tych dwóch miejscach to samo słowo, a w grece dwa różne obrazy: zawodnika na bieżni i zapaśnika w chwycie.
Co gubi polski przekład
Strata pierwsza: rozerwane zostaje sześć miejsc, które w grece są jednym motywem. Czytelnik widzi pięć „walk” i jeden „wyścig” i nie ma powodu ich łączyć.
Strata druga: znika rama zawodów, a wraz z nią reguły, sędzia i nagroda. To nie jest ozdobnik — to ustawia całą logikę zdań o wytrwaniu do końca. Zawodnik nie wygrywa przez zniszczenie przeciwnika, lecz przez ukończenie dystansu według zasad.
Strata trzecia jest duszpasterska. Kto czyta „staczaj dobrą walkę wiary”, słyszy nakaz zwalczania czegoś. Kto czyta grecki rzeczownik, słyszy raczej wezwanie do wytrwałego wysiłku na oczach innych — a to zmienia sposób, w jaki człowiek rozumie własne zmęczenie.
Gdzie leksyka nie zamyka sporu
Z tego zestawu wyprowadza się czasem całą teologię „walki duchowej” — z uzbrojeniem, frontem i strategiami. Sam rzeczownik agon takiej teologii nie podpiera ani nie obala. W czterech z sześciu miejsc nie pada nazwa żadnego przeciwnika, ale w 1 Tm 6,12 walka jest walką wiary, a to dopuszcza czytanie polemiczne. Rozstrzygnięcie musi przyjść z tych fragmentów, które o przeciwniku mówią wprost, a nie z obrazu zaczerpniętego ze stadionu.
Sporny jest też sam zwrot z 1 Tm 6,12: czy wiara jest tu przedmiotem zmagania, jego terenem, czy jego źródłem. Grecki dopełniacz dopuszcza więcej niż jedną lekcję i nie da się tego rozstrzygnąć samym słownikiem.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy adresaci w Koryncie, Filippi czy Tesalonice odnosili te słowa do konkretnych, znanych sobie igrzysk, czy do ogólnego wyobrażenia zawodów. Nie wiemy, dlaczego autor Listu do Hebrajczyków jako jedyny rozwinął obraz do pełnej sceny z trybunami. Nie wiemy wreszcie, czy Paweł, pisząc o stoczonym agon pod koniec życia, myślał o jednym odcinku służby, czy o całości.







