Był to znak działany, a nie wybuch złości z powodu głodu. Marek celowo wkłada tę scenę wokół oczyszczenia świątyni: figowiec zostaje przeklęty, potem Jeszua wchodzi do świątyni i wywraca stoły, a nazajutrz uczniowie widzą uschnięte drzewo. Środkowy element wyjaśnia dwa zewnętrzne. Drzewo pokryte liśćmi zapowiadało owoc, którego nie miało — dokładnie jak instytucja pełna ruchu, ofiar i handlu, w której zabrakło tego, po co istniała.
Co dokładnie wydarzyło się w drodze z Betanii?
Zacznijmy od tego, co widzi czytelnik. Najpierw droga z Betanii i drzewo widziane z daleka.
A nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, poczuł głód. I widząc z daleka drzewo figowe pokryte liśćmi, podszedł, by zobaczyć, czy może czegoś na nim nie znajdzie. Lecz gdy się do niego zbliżył, nie znalazł nic oprócz liści, bo nie był to czas na figi. Wtedy Jezus powiedział do niego: Niech już nikt nigdy nie je z ciebie owocu. A słyszeli to jego uczniowie.
Mk 11,12-14
Zaraz potem, bez żadnej przerwy w narracji, następuje wejście do świątyni.
I przyszli do Jerozolimy. A gdy Jezus wszedł do świątyni, zaczął wyganiać sprzedających i kupujących w świątyni oraz poprzewracał stoły wymieniających pieniądze i stołki sprzedających gołębie. Nie pozwolił też, żeby ktoś jakiekolwiek naczynie przeniósł przez świątynię. I nauczał ich, mówiąc: Czyż nie jest napisane: Mój dom będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów? Lecz wy zrobiliście z niego jaskinię zbójców.
Mk 11,15-17
I dopiero rano, w drodze powrotnej, domknięcie pierwszego wątku.
A rano, przechodząc, zobaczyli, że drzewo figowe uschło od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie o tym i powiedział do niego: Mistrzu, drzewo figowe, które przekląłeś, uschło.
Mk 11,20-21
Ten sposób opowiadania jest u Marka regularny: przerywa jedną historię drugą, żeby czytelnik odczytał je razem. Świątynia miała liście — porządek nabożeństw, tłumy, wymianę pieniędzy, sprzedaż ofiar. Nie miała owocu, którym miał być dom modlitwy dla wszystkich narodów. Zdanie o jaskini zbójców to cytat z proroków, nie improwizacja.
Jak można wymagać fig poza sezonem?
Najczęstszy zarzut brzmi: jak można wymagać owocu poza sezonem. I rzeczywiście, uwaga o porze jest w tekście, wprost, dopisana przez samego Marka.
I widząc z daleka drzewo figowe pokryte liśćmi, podszedł, by zobaczyć, czy może czegoś na nim nie znajdzie. Lecz gdy się do niego zbliżył, nie znalazł nic oprócz liści, bo nie był to czas na figi.
Mk 11,13
Marek nie ukrywa więc problemu — sam go zapisuje. To ważne, bo pokazuje, że nie chodziło mu o naturalny cykl owocowania, tylko o coś innego. Figowiec wypuszcza drobne, wczesne zawiązki mniej więcej razem z liśćmi, na długo przed zbiorem właściwym; drzewo w pełnym listowiu zapowiada więc, że coś na nim jest. To drzewo nie miało nic. Nie było spóźnione ani przedwczesne — było puste, choć wyglądało inaczej niż pozostałe.
Obraz jest zresztą starszy niż Ewangelie. Prorok opisuje swoje położenie jako daremne szukanie wczesnego owocu.
Biada mi! Jestem bowiem jak ostatki po letnich zbiorach, jak pokłosie grona po winobraniu. Nie ma żadnego grona do zjedzenia, moja dusza pragnęła pierwocin z owocu.
Mi 7,1
Kto znał proroków, wiedział, co znaczy szukanie fig i niczego nie znajdowanie. To był utarty sposób mówienia o narodzie, który nie wydał tego, czego po nim oczekiwano.
Która przypowieść mówi o tym samym co przeklęty figowiec?
Łukasz zapisuje przypowieść, która mówi o tej samej sprawie wprost i dopisuje do niej element, jakiego przy figowcu z Betanii nie ma.
I opowiedział im taką przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy. Przyszedł i szukał na nim owocu, lecz nie znalazł. Wtedy powiedział do rolnika: Oto od trzech lat przychodzę, szukając owocu na tym drzewie figowym, lecz nie znajduję. Zetnij je, bo po co ziemię na darmo zajmuje? Lecz on mu odpowiedział: Panie, zostaw je jeszcze na ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem. Może wyda owoc, a jeśli nie, wtedy je zetniesz.
Łk 13,6-9
Tu pojawia się odroczenie: jeszcze jeden rok, jeszcze okopanie i nawożenie. To istotne dla zrozumienia całej sceny. Sąd nad bezowocnością nie jest u Jeszui odruchem — poprzedza go cierpliwość, a wyrok pada dopiero, gdy została wyczerpana. Znak z uschłym drzewem jest końcem procesu, nie jego początkiem.
Czego uczy drzewo z liśćmi, ale bez owocu?
Wniosek, który wyciągają uczniowie, jest praktyczny i sam Jeszua kieruje rozmowę na wiarę i modlitwę, gdy Piotr zwraca uwagę na uschnięte drzewo. Dla nas zostaje ostrzeżenie prostsze: liście bez owocu są w Piśmie zawsze problemem, a nie neutralnym stanem. Wygląd nabożności nie zastępuje posłuszeństwa. Nie ma tu natomiast żadnej podstawy do budowania nauki o niszczeniu przyrody ani o gniewie Mesjasza — tekst prowadzi w inną stronę i sam to pokazuje układem scen.
Czego nie wiemy
Marek nie mówi, czy Jeszua wyjaśnił uczniom sens tego znaku od razu, ani czy oni sami połączyli drzewo ze świątynią tego samego dnia. Nie wiemy, dlaczego akurat to drzewo miało liście poza porą owocowania. Nie wiemy też, czy scena rozegrała się dokładnie w kolejności, którą podaje Marek, bo Mateusz relacjonuje ją w skrócie i inaczej rozkłada dni. Tekst nie tłumaczy tych różnic i nie próbujmy tego robić za niego.
Zobacz też: Jeszua (Jezus) · Świątynia (Bejt haMikdasz) · Piotr · Marek — znaczenie imienia · Łukasz — znaczenie imienia · Mateusz — znaczenie imienia







