Bóg nie pochwalił niczego, co wydarzyło się w Gibea. Księga Sędziów opisuje tamtą noc, a potem wojnę domową, którą wywołała, i nie dodaje ani jednego zdania aprobaty — ani dla mieszkańców miasta, ani dla lewity, ani dla pokoleń, które ruszyły na Beniamina. Narrator zamyka całą sekwencję zdaniem o stanie narodu: nie było króla, każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach. To rozpoznanie choroby, nie opis normy. Na pytanie, dlaczego Jahwe nie przerwał tamtej nocy siłą, tekst nie odpowiada w ogóle.
Co wydarzyło się w Gibea według Księgi Sędziów?
Lewita wracający z żoną-nałożnicą zatrzymuje się na nocleg w izraelskim mieście Gibea. Wieczorem dom otacza grupa mężczyzn, których narrator nazywa synami Beliala. Gospodarz próbuje ich powstrzymać i proponuje w zamian własną córkę oraz kobietę gościa — propozycja sama w sobie potworna, a mimo to podana bez komentarza oceniającego.
A gdy rozweselili swoje serca, oto mężczyźni tego miasta, synowie Beliala, otoczyli dom i kołatali do drzwi, i mówili do gospodarza tego domu, do starca: Wyprowadź człowieka, który wszedł do twego domu, abyśmy z nim obcowali. A ten człowiek, gospodarz domu, wyszedł do nich i powiedział im: Nie, moi bracia, nie czyńcie, proszę, tej niegodziwości, gdyż ten człowiek wszedł do mego domu, nie czyńcie tej sprośności. Oto jest tu moja córka, dziewica, oraz jego nałożnica; wyprowadzę je zaraz, żebyście je znieważali i uczynili z nimi, co wydaje się wam słuszne. Tylko temu człowiekowi nie czyńcie tej niegodziwości.
Sdz 19,22-24
Brak komentarza bywa mylony ze zgodą. W hebrajskiej narracji to jednak zwykły sposób prowadzenia opowieści: fakty idą po sobie, a ocena wynika ze skutków i z ram, w które narrator wstawia całość. Skutki są tu jednoznaczne. Kobieta ginie, lewita rozsyła jej ciało po całym kraju, a odbiorcy reagują tak, jak reaguje się na rzecz bez precedensu.
A gdy przyszedł do swego domu, wziął nóż, chwycił swoją nałożnicę, rozciął ją wraz z kośćmi na dwanaście części i rozesłał ją po wszystkich granicach Izraela. A każdy, kto to widział, mówił: Nigdy nie wydarzyło się nic takiego ani nie widziano niczego takiego od dnia wyjścia synów Izraela z Egiptu aż do tego dnia. Zastanówcie się nad tym, naradźcie się i mówcie o tym.
Sdz 19,29-30
Jak pokolenia Izraela zareagowały na tę zbrodnię?
Pokolenia próbują najpierw drogi sądowej i to jest jedyny moment, w którym ktoś w tej historii postępuje zgodnie z Torą. Żądają wydania winnych, bo w sprawach krwi karze podlega sprawca, nie miasto i nie plemię. Beniaminici odmawiają i stają po stronie morderców — dopiero ta odmowa zamienia sprawę karną w wojnę domową.
Potem pokolenia Izraela wysłały mężczyzn do wszystkich domów synów Beniamina, mówiąc: Co to za niegodziwość popełniono wśród was? Wydajcie więc teraz tych mężczyzn, synów Beliala, którzy są w Gibea, abyśmy ich pozabijali i usunęli zło z Izraela. Lecz synowie Beniamina nie chcieli słuchać głosu swoich braci, synów Izraela.
Sdz 20,12-13
Warto zauważyć, czego w tej wojnie nie ma: nakazu wytępienia pokolenia. Izrael pyta Boga o kolejność natarcia, ale skalę odwetu ustala sam i sam ponosi jej cenę. Dwie pierwsze bitwy przegrywa, a na końcu jedno z dwunastu pokoleń jest o krok od zniknięcia z mapy narodu.
Skąd Beniaminici wzięli żony po wojnie?
Najtrudniejszy fragment przychodzi już po wojnie i zwykle bywa przemilczany. Izraelici związali się przysięgą, że nie dadzą Beniaminowi żon, a potem przestraszyli się skutków własnej przysięgi. Rozwiązanie, które wymyślają starsi, to gotowa instrukcja porwania.
Nakazali więc synom Beniamina: Idźcie i przygotujcie zasadzkę w winnicach; I wypatrujcie, gdy córki Szilo wyjdą gromadnie do tańca, wtedy wyjdźcie z winnic i niech każdy z was porwie sobie żonę spośród córek Szilo, a potem idźcie do ziemi Beniamina. A gdy przyjdą ich ojcowie albo bracia, by skarżyć się przed nami, powiemy im: Zmiłujcie się nad nimi ze względu na nas, ponieważ nie wzięliśmy dla każdego z nich żony na wojnie, a wy też im ich nie daliście, gdyż bylibyście wtedy winni. Wtedy synowie Beniamina uczynili tak i wzięli sobie żony spośród tańczących, które porwali, odpowiednio do swojej liczby. Potem odeszli i wrócili do swego dziedzictwa, odbudowali miasta i zamieszkali w nich.
Sdz 21,20-23
Nikt tego nie zatwierdza z góry. Nie ma tu proroka, nie ma wyroczni, nie ma formuły otwierającej Boże słowo. Jest rada starszych, która ratuje literę własnego ślubowania kosztem kolejnych kobiet — i narrator relacjonuje to tak samo beznamiętnie jak zbrodnię z pierwszego rozdziału tej historii. Zaraz potem pada ostatnie zdanie księgi.
W tych dniach nie było króla w Izraelu. Każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach.
Sdz 21,25
To samo zdanie pojawia się wcześniej, przy opowieści o Mice i jego prywatnym kulcie domowym. Powtórzenie jest sygnałem kompozycyjnym: wszystko, co czytamy w tych rozdziałach — bałwochwalstwo, gwałt, wojna, porwania — wyrasta z jednego korzenia, z życia bez uznanego autorytetu Bożego prawa.
W tych dniach nie było króla w Izraelu, każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach.
Sdz 17,6
Czy Pismo w ogóle wyjaśnia, po co do tego doszło?
Tutaj trzeba być ostrożnym, bo Pismo w tym miejscu milczy. Nie mówi, że Gibea została wystawiona na próbę. Nie mówi, że kobieta zginęła w jakimś celu. Nie podaje żadnego wyjaśnienia Bożego zamiaru. Wiemy tylko tyle: Bóg dał Izraelowi prawo z sankcjami oraz sędziów, którzy mieli je egzekwować, a Izrael tego nie robił. Kraj, w którym każdy sam ustala granicę dobra, wygląda dokładnie tak jak Gibea. To wniosek, który tekst wyciąga sam. Każdy dalszy — o zamyśle, dopuszczeniu czy lekcji — byłby już naszym dopowiedzeniem, nie jego.
Czego nie wiemy
Nie znamy imienia zamordowanej kobiety ani jednego jej zdania. Nie wiemy, dlaczego lewita otworzył drzwi i wypchnął ją na zewnątrz, ani czy poniósł za to jakiekolwiek konsekwencje. Nie wiemy, co stało się później z porwanymi dziewczętami z Szilo — tekst nie pyta ich o zdanie i nie wraca do nich ani słowem. I nie wiemy, dlaczego Jahwe nie zatrzymał tego biegu wypadków, mimo że w tej samej księdze wielokrotnie interweniował. Kto twierdzi, że zna odpowiedź na to ostatnie pytanie, wychodzi poza tekst.







