Sprawa jest w tekstach bardziej złożona, niż sugerują obie skrajne praktyki, jakie się spotyka: całkowite milczenie z jednej strony i udawanie, że nic się nie stało, z drugiej. Warto przeczytać wszystkie cztery miejsca, bo każde dokłada coś, czego nie ma w pozostałych. Warto też od razu zauważyć, że wykluczenie jest w tych tekstach reakcją na czyn nazwany po imieniu, a nie na spór o poglądy.
Jak wygląda kolejność napominania według Mateusza?
Jeśli twój brat zgrzeszy przeciwko tobie, idź, strofuj go sam na sam. Jeśli cię usłucha, pozyskałeś twego brata. Jeśli zaś cię nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, aby na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków oparte było każde słowo. Jeśli ich nie usłucha, powiedz kościołowi. A jeśli kościoła nie usłucha, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.
Mt 18,15-17
Kolejność jest wyraźna i stopniowana: sam na sam, potem świadkowie, potem zbór. Ostatnie zdanie jest tym, o które toczy się cały spór, bo porównanie do poganina i celnika bywa czytane dwojako. Jedni widzą w nim zerwanie relacji, bo tak Żydzi traktowali celników. Drudzy zauważają, że ten sam Jeszua jadał z celnikami, i to wielokrotnie.
Gdy Jezus siedział za stołem w jego domu, przyszło wielu celników i grzeszników i usiedli z Jezusem oraz jego uczniami.
Mt 9,10
Tekst nie rozstrzyga, które odczytanie jest właściwe. Podaje porównanie i nie objaśnia go, a obie strony sporu mają w rękach coś realnego.
Kogo dotyczy polecenie, żeby z takim nawet nie jadać?
Teraz jednak napisałem wam, żebyście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, jest rozpustnikiem, chciwym, bałwochwalcą, złorzeczącym, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie jadajcie.
1 Kor 5,11
Warto zauważyć trzy ograniczenia wpisane w to zdanie. Dotyczy kogoś, kto nazywa się bratem, a więc pozostaje wewnątrz. Wylicza konkretne, jawne rzeczy, a nie różnice zdań czy błędy poglądowe. I mówi o wspólnym jadaniu, czyli o gestach bliskości i przynależności, a nie o każdym słowie zamienionym na ulicy. Paweł precyzuje to zresztą w poprzednich wersetach, gdzie odrzuca pomysł unikania wszystkich grzeszących ludzi na świecie.
Znaczenie ma również to, kto tę decyzję podejmuje i wobec kogo. Tekst opisuje postawę zboru wobec kogoś, kto był jego częścią, a nie instrukcję dla postronnych. Nie ma w nim mowy o obowiązku, jaki mieliby mieć znajomi spoza wspólnoty, sąsiedzi czy dawni przyjaciele. Rozciąganie decyzji jednego zgromadzenia na wszystkie kontakty człowieka nie ma w tych zdaniach podstawy.
Po co w ogóle unika się takiej osoby?
Jeśli ktoś nie posłucha naszych słów zawartych w tym liście, to zwróćcie na niego uwagę i nie przestawajcie z nim, aby się zawstydził. Nie uważajcie go jednak za nieprzyjaciela, lecz napominajcie jak brata.
2 Tes 3,14-15
To jest najważniejszy tekst w tej sprawie, a przywoływany bywa najrzadziej. Cel zostaje nazwany wprost: żeby się zawstydził. Nie jest nim ukaranie ani usunięcie z pola widzenia. A zaraz potem pada zdanie, które wyklucza traktowanie takiego człowieka jak wroga i nakazuje napominać go jak brata. Napominanie wymaga rozmowy. Zerwanie wszelkiego kontaktu uniemożliwiłoby wykonanie tego polecenia.
Tak więc przeciwnie, powinniście mu raczej przebaczyć i pocieszyć go, aby przypadkiem zbytni smutek go nie pochłonął. Dlatego proszę was, abyście potwierdzili swą miłość do niego.
2 Kor 2,7-8
Tu widać drugi koniec drogi. Paweł upomina się o człowieka, wobec którego kara już zadziałała, i żąda przebaczenia oraz potwierdzenia miłości. Podaje przy tym powód: żeby nie pochłonął go zbytni smutek. Cała procedura ma więc wyznaczony kres i wyznaczony kierunek.
Bracia, jeśli przydarzy się komuś jakiś upadek, wy, którzy jesteście duchowi, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, uważając każdy na samego siebie, abyś i ty nie był kuszony.
Ga 6,1
Do tego dochodzi wskazówka o sposobie: w duchu łagodności, z uwagą skierowaną także na siebie.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, gdzie dokładnie przebiega granica między unikaniem a zerwaniem. Paweł mówi o wspólnym jedzeniu i o nieprzestawaniu, ale nie wylicza, co jeszcze się w to wlicza, a co nie. Rozmowa telefoniczna, pomoc w chorobie, obecność na pogrzebie w rodzinie — o tym wszystkim tekst milczy.
Nie wiemy, jak postępować wobec osoby wykluczonej, gdy jest się jej rodzicem, dzieckiem albo małżonkiem. Pismo tego przypadku nie omawia ani jednym zdaniem, choć musiał występować. Nie wiemy też, jak długo taki stan ma trwać ani kto orzeka o jego zakończeniu — 2 Kor 2 pokazuje, że kres jest, ale nie podaje ani terminu, ani procedury. Rozstrzygnięte jest tylko to, że celem jest odzyskanie człowieka, i że tekst wprost zakazuje traktować go jak nieprzyjaciela.
Zobacz też: Jeszua (Jezus) · Celem (צֶלֶם) — obraz Boży i posąg bożka to jedno słowo · Paweł — znaczenie imienia







