Pytanie zwykle stawia się w formie technicznej: czy jakiekolwiek zwierzę morskie ma gardło odpowiedniej średnicy i czy człowiek przeżyłby w jego wnętrzu trzy doby. Tak postawione pytanie jest zrozumiałe, ale mija się z tym, co mówi tekst. Księga Jonasza nie przedstawia zdarzenia jako rzadkiego wypadku na morzu, tylko jako rzecz przygotowaną.
Dlaczego tekst mówi, że Bóg przygotował rybę i wydał jej rozkaz?
A Pan przygotował wielką rybę, która połknęła Jonasza. I Jonasz był we wnętrznościach tej ryby trzy dni i trzy noce.
Jon 1,17
Ryba nie pojawia się przypadkiem i nie działa z własnego popędu. Zostaje przygotowana, a potem otrzymuje polecenie.
Wtedy Pan rozkazał tej rybie, a ona wypluła Jonasza na brzeg.
Jon 2,10
Ten sam czasownik wraca w tej księdze przy roślinie, robaku i wietrze. To jest jej stały wzorzec: Bóg wyznacza narzędzie, a narzędzie robi dokładnie to, po co zostało wyznaczone, i w wyznaczonym momencie przestaje. Kto pyta, czy takie połknięcie zdarza się w przyrodzie, pyta o coś, czego księga nie twierdzi. Ona twierdzi, że to nie było zwyczajne.
Czy powołanie się na cud to ucieczka od trudności?
Odpowiedź „to był cud” bywa używana jako sposób na ucięcie każdej trudności i wtedy rzeczywiście nic nie wyjaśnia. Tutaj jednak nie jest doklejona przez czytelnika — jest w tekście od pierwszego zdania i porządkuje całą kompozycję. Gdyby autor chciał opisać szczęśliwy zbieg okoliczności, nie pisałby o przygotowaniu ani o rozkazie. Pisałby, że Jonasz natrafił na rybę.
Warto też zauważyć, czego księga nie robi. Nie próbuje uwiarygodnić zdarzenia szczegółami. Nie opisuje wnętrza ryby, nie mówi, jak Jonasz oddychał, nie podaje gatunku. Pisarz zainteresowany przekonaniem sceptyka dopisałby te rzeczy; tutaj cała uwaga idzie na modlitwę z głębi.
I powiedział: Wołałem do Pana w swoim ucisku i wysłuchał mnie; z głębi piekła wołałem i wysłuchałeś mego głosu.
Jon 2,2
To jest zresztą punkt, w którym pojawia się realna trudność egzegetyczna, o wiele poważniejsza niż anatomia ryby. Jonasz mówi o wołaniu z miejsca umarłych. Czytelnicy spierają się, czy to obraz skrajnego zagrożenia, czy relacja z rzeczywistej śmierci i powrotu. Tekst nie rozstrzyga.
Czy Jeszua traktował historię Jonasza jako wydarzenie?
Dla wielu to argument rozstrzygający, więc trzeba przytoczyć go dokładnie.
Jak bowiem Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak Syn Człowieczy będzie w sercu ziemi trzy dni i trzy noce.
Mt 12,40
Mesjasz nie omawia wiarygodności zdarzenia. Używa go jako miary czasu i jako zapowiedzi własnego pogrzebu oraz powstania. Porównanie miałoby słabą wartość, gdyby jedna strona porównania była podaniem, a druga faktem. Ta sama scena wraca u Łukasza, tam jednak akcent pada nie na trzy dni, lecz na samego proroka jako znak.
A gdy ludzie się gromadzili, zaczął mówić: Pokolenie to jest złe. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, oprócz znaku proroka Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie i Syn Człowieczy dla tego pokolenia.
Łk 11,29-30
Dwie relacje kładą nacisk na dwie różne rzeczy i to jest w Ewangeliach normalne, a nie sprzeczne. Dla porządku trzeba jednak dodać, że sam Mesjasz nie wypowiada się o gatunku zwierzęcia ani o mechanizmie przetrwania. Mówi o czasie i o znaku.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, co to było za zwierzę. Hebrajski tekst mówi o wielkiej rybie, greckie zdanie u Mateusza używa słowa oddawanego po polsku jako wieloryb, ale żadne z tych określeń nie jest nazwą gatunkową w naszym rozumieniu. Wskazywanie konkretnego zwierzęcia to rekonstrukcja, nie dane z tekstu.
Nie wiemy, czy Jonasz przez ten czas żył, czy umarł i został przywrócony. Jego własne słowa dopuszczają obie lektury, a żaden inny fragment Pisma tego nie przesądza.
Nie wiemy wreszcie, jak przetrwał, i tekst wcale nie udaje, że wie. Nie pada w nim ani jedno zdanie o powietrzu, wodzie czy pokarmie. Artykuł oparty na Piśmie nie orzeka też, czy jakiekolwiek znane zwierzę morskie mogłoby połknąć człowieka bez skutku śmiertelnego — to pytanie do obserwacji, a nie do czytania Biblii, i nie ma tu czym go rozstrzygnąć. Księga Jonasza mówi o czym innym: o proroku, który uciekał przed poleceniem, i o mieście, które ostatecznie usłyszało ostrzeżenie.
Zobacz też: Mesjasz (Maszijach) · Księga Jonasza · Jonasz







