Pytanie brzmi zwykle tak: czy jestem gorszym uczniem, jeśli nie mam stałych godzin. Odpowiedź da się z tekstów wyprowadzić dość dokładnie, bo materiał jest zgodny — pory w Piśmie są, i to wyraźne, tylko nigdzie nie mają formy nakazu.
O jakich porach modlitwy mówi Pismo?
A gdy Daniel dowiedział się, że zostało podane na piśmie, wszedł do swego domu; a otwierając okna w swoim pokoju w stronę Jerozolimy, trzy razy dziennie klękał na kolanach, modlił się i chwalił swego Boga, jak to czynił przedtem.
Dn 6,10
Zdanie mówi trzy razy dziennie i dodaje, że Daniel robił tak wcześniej. Jest to więc jego ustalony zwyczaj, opisany z uznaniem, w scenie, w której kosztuje go to jamę lwów. Ale to opis praktyki jednego człowieka, nie przepis dla wszystkich — tekst nie mówi, skąd ten zwyczaj wziął ani czy był powszechny. Podobny rytm pokazuje psalm.
Wieczorem, rano i w południe będę się modlić i głośno wołać, a on wysłucha mego głosu.
Ps 55,17
Wieczór, ranek i południe to znów trzy pory, tym razem w ustach modlącego się. Zdanie jest deklaracją, a nie poleceniem, i w tym tkwi cała różnica.
Piotr i Jan weszli razem do świątyni w godzinie modlitwy, o dziewiątej.
Dz 3,1
Apostołowie idą do świątyni w godzinie modlitwy i tekst nazywa ją tak bez wyjaśnień, jakby to była rzecz oczywista dla czytelnika. Nie mówi jednak, kto ją ustanowił ani czy była obowiązkiem.
We wszystkich tych miejscach pora jest okolicznością opisu, a nie jego tematem. Tekst mówi: wtedy się modlił, wtedy poszli — i idzie dalej. Gdyby chodziło o ustanowienie porządku, sposób mówienia byłby inny, bo Pismo potrafi wyznaczać czas bardzo dokładnie, jak przy szabacie, świętach i porach ofiar. Tam pada nakaz i pada termin. Tutaj nie pada ani jedno, ani drugie.
Co znaczy polecenie, by modlić się nieustannie?
Nieustannie się módlcie.
1 Tes 5,17
Dwa słowa, które nie dają się zamknąć w harmonogramie. Nie znoszą jednak pór — trudno modlić się nieustannie, nie mając w ciągu dnia żadnego punktu stałego, i praktyka Daniela jest tego dobrym przykładem. Jedno i drugie stoi obok siebie bez konfliktu, bo mówią o różnych rzeczach: jedno o rytmie, drugie o ciągłości.
Czy Jeszua zganił modlitwę o stałych godzinach?
A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; oni bowiem sądzą, że ze względu na swoją wielomówność będą wysłuchani.
Mt 6,7
Nagana dotyczy wielomówności i przekonania, że o wysłuchaniu decyduje liczba słów. Nie dotyczy regularności ani stałych godzin — te w tekście w ogóle nie występują jako zarzut.
Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do swego pokoju, zamknij drzwi i módl się do twego Ojca, który jest w ukryciu, a twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odda ci jawnie.
Mt 6,6
Polecenie dotyczy miejsca i widowni, a nie zegara. Chodzi o to, żeby modlitwa nie była przedstawieniem, a nie o to, żeby nie była o stałej porze.
Lecz na próżno mnie czczą, ucząc nauk, które są nakazami ludzkimi.
Mk 7,7
To zdanie stosuje się czasem do ustalonych pór jako do ludzkiego wymysłu. Ma to sens tylko przy jednym warunku: jeśli ktoś czyni z pór obowiązek i mierzy nimi wierność innych. Wtedy rzeczywiście staje się to nakazem ludzkim, bo nakazu Bożego w tej sprawie nie ma. Jeśli natomiast człowiek sam sobie wyznacza godziny, żeby nie zapomnieć, to zdanie o niego nie zahacza.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, skąd wziął się rytm trzech modlitw dziennie. Pojawia się u Daniela i w psalmie jako rzecz już istniejąca, ale Tora go nie ustanawia i żaden tekst nie podaje jego początku. To znaczy, że praktyka jest wcześniejsza od zapisu, który ją opisuje, a jej podstawy nie znamy.
Nie wiemy, kto ustanowił godziny modlitwy w świątyni ani czy wiązały się z porami ofiar. Można się tego domyślać z rytmu służby ofiarniczej, ale Dzieje tego nie mówią. Rozstrzygnięte jest natomiast to, że w całym Piśmie nie ma przykazania o porach modlitwy — jest wezwanie do modlitwy nieustannej i są przykłady ludzi, którzy mieli swoje stałe godziny. Kto z tych przykładów robi obowiązek, robi z opisu przepis.







