Spór toczy się o zasięg wydarzenia, nie o samo wydarzenie. Zwolennicy obu odczytań pracują na tym samym tekście, ale inaczej rozumieją jego wyrażenia obejmujące całość. Warto zobaczyć, jak mocno brzmi opis i gdzie naprawdę leży słabość drugiej strony — bo leży gdzie indziej, niż się zwykle mówi, i nie tam, gdzie wskazuje ją strona przeciwna.
Jak daleko sięgały wody według Księgi Rodzaju?
Opis nie ogranicza się do stwierdzenia, że wody były wysokie. Podaje miarę i punkt odniesienia.
I wody bardzo się wzmogły nad ziemią, i zakryły wszystkie wysokie góry, które były pod całym niebem. Wody wezbrały na piętnaście łokci wzwyż i góry zostały zakryte.
Rdz 7,19-20
Zakres skutku jest podany osobno i wyliczony przez kategorie stworzeń.
Zginęło więc wszelkie ciało poruszające się na ziemi: ptactwo, bydło, zwierzęta i wszelkie zwierzęta pełzające, które pełzają po ziemi, i wszyscy ludzie. Wszystko, co miało w nozdrzach tchnienie życia, wszystko, co żyło na suchym lądzie, zginęło. Tak zostało zgładzone wszelkie stworzenie, które było na powierzchni ziemi, od człowieka aż do bydła, zwierząt pełzających i ptactwa niebieskiego. Wszystko to zostało zgładzone z ziemi. Pozostał tylko Noe i ci, którzy z nim byli w arce.
Rdz 7,21-23
Rdz 7,21-23 nie poprzestaje na stwierdzeniu ogólnym: wymienia ptactwo, bydło, zwierzęta pełzające i ludzi, a potem powtarza to samo w innych słowach. Autor najwyraźniej chce, żeby nie dało się tego przeczytać jako zwrotu grzecznościowego.
Do tego dochodzi obietnica po potopie, która nabiera sensu dopiero przy zasięgu powszechnym: gdyby chodziło o zalanie jednej krainy, obietnica byłaby wielokrotnie łamana w każdym stuleciu.
Ustanowię moje przymierze z wami. Nie będzie już więcej zgładzone wszelkie ciało wodami potopu ani nie będzie już więcej potopu, który miałby zniszczyć ziemię.
Rdz 9,11
Piotr, pisząc setki lat później, mówi o tym wydarzeniu w kategoriach zagłady świata, nie okolicy.
Przez które ówczesny świat, zalany wodą, zginął.
2 P 3,6
Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden argument z samego przebiegu opowieści. Budowa arki trwa i jest przedstawiona jako konieczna. Przy zalaniu jednej krainy wystarczyłoby wyjść poza jej granice — polecenie budowy statku miałoby wtedy trudny do wyjaśnienia sens. To nie jest dowód rozstrzygający, ale jest to argument z wewnętrznej logiki tekstu, a nie z założeń wniesionych z zewnątrz.
Na czym opiera się pogląd, że potop był lokalny?
Główny argument nie jest wybiegiem: w Piśmie wyrażenia obejmujące całość bywają używane w znaczeniu względnym. Najczęściej przywoływany przykład pochodzi z opowieści o Józefie.
I ze wszystkich krajów przyjeżdżano do Egiptu, by kupować żywność od Józefa, bo wzmógł się głód na całej ziemi.
Rdz 41,57
Rdz 41,57 mówi o głodzie na całej ziemi, choć oczywiście nie chodzi o wszystkie kontynenty. Podobnie brzmi zdanie Pawła o zasięgu ewangelii.
Jeśli tylko trwacie w wierze, ugruntowani i utwierdzeni, niedający się odwieść od nadziei ewangelii, którą usłyszeliście, a która jest głoszona wszelkiemu stworzeniu pod niebem, której ja, Paweł, stałem się sługą;
Kol 1,23
Kol 1,23 mówi o głoszeniu wszelkiemu stworzeniu pod niebem w czasie, gdy większość świata o ewangelii nie słyszała. Oba miejsca dowodzą, że biblijna całość bywa całością znanego świata. To realna obserwacja i nie da się jej odsunąć machnięciem ręki. Trzeba jednak zauważyć różnicę: w Rdz 7 wyrażenie ogólne nie stoi samo, lecz jest wzmocnione miarą wysokości wód i wyliczeniem kategorii stworzeń, a w Rdz 41,57 i Kol 1,23 takiego wzmocnienia nie ma.
Trzeci tekst przywoływany po tej stronie dotyczy przebiegu opadania wód.
A wody opadały nadal aż do dziesiątego miesiąca. I w dziesiątym miesiącu, pierwszego dnia, ukazały się szczyty gór.
Rdz 8,5
Rdz 8,5 mówi o ukazaniu się szczytów gór dopiero po miesiącach, co bywa czytane jako obraz zalania rozległej niziny, a nie całej planety. Wniosek nie jest jednak konieczny — wers równie dobrze opisuje długie opadanie wód z każdego zasięgu. Sprawa pozostaje o tyle otwarta, że Pismo nie podaje mapy ani zasięgu w miarach powierzchni.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, jaki obszar objęły wody, bo tekst mierzy tylko ich wysokość ponad górami, a nie rozciągłość. Nie wiemy, o jakich górach mowa i jak wysokie były w tamtym czasie. Nie wiemy, ilu ludzi wtedy żyło ani gdzie mieszkali — a od tego zależy, czy zagłada wszystkich ludzi wymaga zalania całej planety. Artykuł nie rozstrzyga też danych spoza Pisma: warstwy skalne, osady i zapisy kopalne bada się innymi narzędziami i Biblia się do nich nie odnosi. Rozstrzygalne z tekstu jest to, że opis mówi o zagładzie powszechnej wobec ludzi i lądowych stworzeń oraz o ocaleniu wyłącznie tych, którzy byli w arce. Kto wyprowadza z Biblii mapę zalanego obszaru albo dokładny mechanizm, wyprowadza rzeczy, których w niej nie ma.







