Wszystkie zdania w tej sprawie pochodzą z jednej ewangelii. Nie da się więc powiedzieć, że jeden autor rozumiał sprawę inaczej niż drugi — trudność powstaje wewnątrz jednego tekstu i w wypowiedziach jednej osoby.
Gdzie Jeszua mówi, że nie przyszedł sądzić świata?
Bo Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby potępił świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.
J 3,17
Dziewięć rozdziałów dalej pada zdanie jeszcze bardziej stanowcze, bo w pierwszej osobie i z podaniem celu przyjścia.
A jeśli ktoś słucha moich słów, a nie uwierzy, ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, żeby sądzić świat, ale żeby zbawić świat.
J 12,47
Co znaczy „przyszedłem na ten świat na sąd”?
Jezus mu powiedział: Przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci, którzy nie widzą, widzieli, a ci, którzy widzą, stali się ślepi.
J 9,39
To zdanie kończy scenę uzdrowienia niewidomego od urodzenia i pada po tym, jak uzdrowionego wyrzucono z synagogi. Jest sformułowane jako oświadczenie o celu, dokładnie tak samo jak zdanie przeciwne.
Kto według Jana sądzi tego, kto nie uwierzył?
Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.
J 3,18
Kto mną gardzi i nie przyjmuje moich słów, ma kogoś, kto go sądzi: słowo, które ja mówiłem, ono go osądzi w dniu ostatecznym.
J 12,48
Oba mówią o potępieniu i o sądzie, ale przypisują je czemuś innemu niż osobie mówiącego: niewierze i słowu, które zostało wypowiedziane.
Jak godzi się cel przyjścia z jego skutkiem?
Cel przyjścia a jego skutek
Najczęstsze rozwiązanie odróżnia zamiar od następstwa. Celem posłania było zbawienie; skutkiem spotkania z prawdą jest rozdzielenie ludzi, bo każdy musi się wobec niej ustawić. Sąd byłby wtedy nie zadaniem, lecz tym, co się dzieje samo. Czego nie tłumaczy: zdanie o przyjściu na sąd jest zbudowane jako wypowiedź o celu, a nie o skutku. Trzeba je przeczytać wbrew jego własnej konstrukcji, żeby wyjaśnienie zadziałało.
Dwa znaczenia jednego słowa
Drugie rozwiązanie wskazuje, że grecki wyraz oddawany jako sąd obejmuje zarówno rozdzielenie i rozstrzygnięcie, jak i wyrok skazujący. W zdaniu o niewidomych i widzących chodziłoby o pierwsze, w zdaniach o niesądzeniu o drugie. Czego nie tłumaczy: polski przekład używa w obu miejscach tego samego słowa, więc rozróżnienie jest dla czytelnika niesprawdzalne. Musi je przyjąć na słowo.
Dwa przyjścia
Trzecie rozwiązanie rozdziela czasy: teraz zbawienie, sąd na końcu. Pismo mówi o tym wprost i wskazuje wykonawcę.
Bo Ojciec nikogo nie sądzi, lecz cały sąd dał Synowi;
J 5,22
Gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sprawiedliwie sądził cały świat przez człowieka, którego do tego przeznaczył, zapewniając o tym wszystkich przez wskrzeszenie go z martwych.
Dz 17,31
Czego nie tłumaczy: zdanie o przyjściu na sąd dotyczy pierwszego przyjścia i sceny, która właśnie się rozegrała. Podział na dwa czasy tłumaczy resztę materiału, ale akurat nie ten werset.
Co znaczy zdanie „ja nie sądzę nikogo”?
W ósmym rozdziale pada jeszcze jedna wypowiedź, tym razem bez żadnego zastrzeżenia.
Wy sądzicie według ciała, ale ja nie sądzę nikogo.
J 8,15
Kilka wersetów dalej ten sam mówca stwierdza, że jeśli sądzi, jego sąd jest prawdziwy. Cztery zdania o sądzeniu w jednej ewangelii układają się więc nie w parę przeciwieństw, lecz w szereg wypowiedzi, z których każda dotyczy nieco innej sprawy: kryterium, czasu, celu i skutku.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy Jan zestawił te zdania świadomie. Nigdzie ich nie komentuje, nie sygnalizuje napięcia i nie podaje klucza, którym miałyby być czytane razem — a przy innych trudnych wypowiedziach robi to regularnie. Nie wiemy też, jak rozumieć zdanie o oddaniu całego sądu Synowi w zestawieniu ze zdaniem o tym, że mówiący nie sądzi nikogo. Można je pogodzić przez rozdzielenie czasów i tak się zwykle robi, ale sam tekst tego rozdzielenia w tym miejscu nie wprowadza. Uczciwie trzeba więc powiedzieć: kierunek odpowiedzi jest w ewangelii wyraźny — pierwsze przyjście służy ocaleniu — natomiast pojedyncze zdania nie dają się złożyć w system bez dopowiedzeń, których autor nie zrobił.
Warto na koniec zwrócić uwagę na jedną prawidłowość. We wszystkich zdaniach o niesądzeniu mówiący odsuwa sąd od siebie i wskazuje coś innego: niewiarę, wypowiedziane słowo, dzień wyznaczony przez Ojca. W jedynym zdaniu, w którym sąd bierze na siebie, nie mówi o wyroku, tylko o tym, że jedni przejrzą, a drudzy oślepną. To rozróżnienie utrzymuje się konsekwentnie i jest chyba najbliższe temu, co dałoby się nazwać stanowiskiem tej ewangelii — choć trzeba pamiętać, że jest naszym uporządkowaniem, a nie jej własnym.







