Pytanie stawia się zwykle tak, jakby chodziło o dwie drużyny i wynik meczu. Sensowniejsze jest inne postawienie sprawy: o czym mówi jedno, a o czym drugie. Konflikt w większości znanych przypadków bierze się nie ze sprzeczności twierdzeń, tylko z tego, że któraś strona zaczęła odpowiadać na pytanie, którego nie umie postawić.
O czym według Pisma świadczy świat, a o czym nie?
Niebiosa głoszą chwałę Boga, a firmament obwieszcza dzieło jego rąk. Dzień dniowi opowiada słowo, a noc nocy oznajmia wiedzę.
Ps 19,1-2
Psalm mówi, że świat o czymś świadczy — o chwale Stwórcy. Nie mówi natomiast, jak niebiosa są zbudowane, ani nie podaje żadnej wielkości. Paweł formułuje tę samą myśl jeszcze ostrzej.
To bowiem, co niewidzialne, to znaczy jego wieczna moc i bóstwo, są widzialne od stworzenia świata przez to, co stworzone, po to, aby oni byli bez wymówki.
Rz 1,20
Widzialne prowadzi do niewidzialnego. To jest teza o poznaniu Boga przez stworzenie, a nie o metodzie badania stworzenia. Pismo konsekwentnie zajmuje się autorem i celem, a nie mechanizmem. Kiedy mówi o deszczu, mówi, kto go daje. Kiedy mówi o narodzinach, mówi, kto kształtuje. Mechanizm zostawia nienazwany, nie dlatego, że go ukrywa, lecz dlatego, że nie o nim opowiada.
Czy Biblia zniechęca do badania świata?
Warto to podkreślić, bo w polskim obiegu funkcjonuje wyobrażenie, że Biblia zniechęca do dociekania.
Chwałą Boga jest sprawę taić, ale chwałą królów – dociekać sprawy.
Prz 25,2
Dociekanie sprawy jest tu nazwane chwałą królów, a więc czymś dostojnym, a nie podejrzanym. Psalm mówi podobnie o dziełach Boga.
Wielkie są dzieła Pana, rozważane przez wszystkich, którzy je miłują.
Ps 111,2
Rozważanie dzieł jest zajęciem tych, którzy je miłują. To za mało, żeby robić z Pisma manifest naukowy, i za dużo, żeby twierdzić, że każe ono odwracać wzrok od świata.
Przed jaką mądrością ostrzegają Kol 2,8 i 1 Kor 1,20?
To poważny kontrargument i nie wolno go zbyć, bo takie ostrzeżenia rzeczywiście padają.
Uważajcie, żeby was ktoś nie obrócił na własną korzyść przez filozofię i próżne oszustwo, oparte na ludzkiej tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie.
Kol 2,8
Gdzie jest mądry? Gdzie uczony w Piśmie? Gdzie badacz tego świata? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości tego świata?
1 Kor 1,20
Trzeba jednak przeczytać, czego dokładnie te zdania dotyczą. Paweł u Kolosan wymienia filozofię opartą na ludzkiej tradycji i przeciwstawia ją Mesjaszowi — chodzi więc o system, który zajmuje miejsce zbawienia, a nie o badanie przyrody. W liście do Koryntian kontekst jest ten sam: mądrość świata jest przeciwstawiona krzyżowi jako droga do Boga, a nie jako sposób poznawania świata. Podobnie brzmi ostrzeżenie dla Tymoteusza.
Tymoteuszu, strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, czczej gadaniny i sprzecznych twierdzeń rzekomej wiedzy;
1 Tm 6,20
Zwrot o rzekomej wiedzy odnosi się do nauczania religijnego, które podszywa się pod poznanie, a nie do rzemiosła badawczego. Uczciwość każe dodać, że te fragmenty bywają nadużywane po obu stronach: jedni robią z nich zakaz myślenia, drudzy udają, że ich nie ma.
Kiedy spór między Biblią a nauką staje się realny?
Spór jest realny wtedy, gdy któraś strona wychodzi poza swój zakres. Dzieje się to, gdy z tekstu religijnego wyprowadza się twierdzenia o mechanizmach, których tekst nie opisuje — na przykład gdy z poetyckiego obrazu robi się opis budowy świata. I dzieje się wtedy, gdy z opisu mechanizmu wyprowadza się wniosek o braku autora, co jest przejściem od pytania „jak” do pytania „kto”, a to już nie jest ten sam rodzaj pytania.
Praktyczny wniosek jest niewygodny dla obrońców Pisma: najwięcej szkody robi mu nie krytyka z zewnątrz, tylko obrona, która przypisuje mu twierdzenia naukowe, żeby potem chwalić się ich trafnością. Kiedy takie twierdzenie okazuje się chybione, w oczach czytelnika kompromituje się tekst, choć nigdy go nie zawierał.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, jak Bóg wykonał to, co opisuje pierwszy rozdział Księgi Rodzaju. Tekst podaje kolejność i sprawcę, a nie sposób, i żadne późniejsze miejsce w Piśmie tego nie uzupełnia.
Nie rozstrzygamy tu żadnego konkretnego sporu o dane — o wiek warstw, o pochodzenie gatunków, o rozmiary wszechświata. To pytania rozstrzygane pomiarem i artykuł oparty na Piśmie nie ma czym ich zamknąć, a udawanie, że ma, byłoby dokładnie tym błędem, który wyżej opisano.
Nie wiemy wreszcie, w ilu miejscach dzisiejszy stan wiedzy jest ostateczny, a w ilu zostanie poprawiony. Dlatego wiązanie wiarygodności Pisma z aktualnym wynikiem jakiejkolwiek dyscypliny jest ryzykowne w obie strony — i to jest chyba najważniejsza rada, jaka z tego tematu wynika.







