Ostatni obraz Pisma jest powrotem do pierwszego. Znów jest rzeka, znów drzewo życia, tylko strażników z mieczem już nie ma. Ta symetria jest zamierzona i widoczna. Jest w niej jednak zdanie, które do obrazu miasta bez przekleństwa nie pasuje łatwo, i trzeba je tak nazwać.
Rzeka i drzewo
I pokazał mi czystą rzekę wody życia, przejrzystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. A pośrodku rynku miasta, po obu stronach rzeki, było drzewo życia przynoszące owoc dwunastu rodzajów, wydające swój owoc co miesiąc. A liście drzewa służą do uzdrawiania narodów.
Ap 22,1-2
I wywiódł Pan Bóg z ziemi wszelkie drzewa miłe dla oka i których owoce były dobre do jedzenia oraz drzewo życia pośrodku ogrodu i drzewo poznania dobra i zła. A z Edenu wypływała rzeka, aby nawadniać ogród; i stamtąd dzieliła się na cztery główne rzeki.
Rdz 2,9-10
Elementy są te same: rzeka wypływająca ze środka i drzewo życia. W Edenie rzeka nawadniała ogród i dzieliła się na cztery; tutaj wypływa z tronu Boga i Baranka. Owoc pojawia się co miesiąc, w dwunastu rodzajach. Tekst nie tłumaczy, po co miesięczny rytm w mieście, w którym nie ma nocy.
Wtedy Pan Bóg powiedział: Oto człowiek stał się jak jeden z nas, znający dobro i zło. Wygnajmy go więc, aby nie wyciągnął swej ręki i nie wziął z drzewa życia, by jeść i żyć na wieki. Pan Bóg wydalił go więc z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. Tak wygnał człowieka i postawił na wschód od ogrodu Eden cherubinów i płomienisty miecz obracający się we wszystkie strony, aby strzegły drogi do drzewa życia.
Rdz 3,22-24
Wygnanie z ogrodu miało konkretny powód: żeby człowiek nie sięgnął po drzewo życia. Droga do niego została zamknięta cherubinami i mieczem. W ostatnim rozdziale Apokalipsy nie ma ani cherubinów, ani miecza, a dostęp jest otwarty. Ta różnica jest w tekście, a nie w komentarzu.
Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów: Temu, kto zwycięży, dam jeść z drzewa życia, które jest pośrodku raju Boga.
Ap 2,7
Obietnica jedzenia z drzewa życia pada już w liście do pierwszego z siedmiu zborów i jest warunkowa — dla zwyciężającego. Księga zaczyna więc i kończy tym samym obrazem, spinając całość klamrą. To jeden z argumentów za czytaniem Apokalipsy jako utworu skomponowanego, a nie zapisu następujących po sobie notatek.
Miasto bez świątyni i bez nocy
I nie będzie już żadnego przekleństwa. Lecz będzie w nim tron Boga i Baranka, a jego słudzy będą mu służyć. I będą oglądać jego oblicze, a jego imię będzie na ich czołach. I nocy tam nie będzie, i nie będzie im potrzeba lampy ani światła słońca, bo Pan Bóg będzie im świecił i będą królować na wieki wieków.
Ap 22,3-5
Lecz świątyni w nim nie widziałem, bo jego świątynią jest Pan Bóg Wszechmogący oraz Baranek. A miasto nie potrzebuje słońca ani księżyca, aby świeciły w nim, bo oświetla je chwała Boga, a jego lampą jest Baranek. Narody, które będą zbawione, będą chodziły w jego świetle, a królowie ziemi wniosą do niego swoją chwałę i cześć. W dzień jego bramy nie będą zamknięte, bo nocy tam nie będzie. I wniosą do niego chwałę i cześć narodów. I nie wejdzie do niego nic nieczystego ani ten, kto popełnia obrzydliwość i kłamstwo, tylko ci, którzy są zapisani w księdze życia Baranka.
Ap 21,22-27
Wyliczenie jest konsekwentne: nie ma przekleństwa, nie ma świątyni, nie ma nocy, nie ma potrzeby słońca. Jednocześnie są narody chodzące w świetle miasta i królowie wnoszący chwałę. Obraz nie jest więc obrazem pustki po sądzie, lecz zaludnionego porządku — i to jest ta cecha, która rodzi pytanie o liście.
Liście i narody
A nad rzeką wyrosną na jego brzegu po obu stronach wszelkie drzewa wydające owoce, drzewa, których liść nie więdnie ani owoc nie ustaje. W swoich miesiącach wydadzą pierwociny, bo wody dla nich wypływają ze świątyni. Dlatego ich owoc będzie na pokarm, a ich liście na lekarstwo.
Ez 47,12
W tym dniu wyjdą wody żywe z Jerozolimy; połowa ich do morza wschodniego, a połowa – do morza zachodniego. Będzie to w lecie i w zimie.
Za 14,8
U Ezechiela drzewa rosną nad rzeką wypływającą ze świątyni, a ich liście służą jako lekarstwo. Zachariasz mówi o wodach żywych wychodzących z Jerozolimy w obie strony, latem i zimą. Apokalipsa łączy oba obrazy. Trudność polega na tym, że u proroków obraz dotyczy świata, w którym leczenie jest potrzebne, a w mieście z ostatniego rozdziału nie ma już przekleństwa. Tekst zestawia te dwie rzeczy i nie tłumaczy ich.
Teksty, które komplikują ten obraz
Na zewnątrz zaś są psy, czarownicy, rozpustnicy, mordercy, bałwochwalcy i każdy, kto miłuje i czyni kłamstwo.
Ap 22,15
Zdanie o tych, którzy są na zewnątrz, stoi kilka wersetów po opisie miasta bez przekleństwa. Jeśli poza miastem ktoś jest, obraz nie jest obrazem powszechnego końca zła w każdym miejscu. Tekst nie mówi jednak, czym jest to na zewnątrz ani jak długo trwa.
Ale bojaźliwi, niewierzący, obrzydliwi, mordercy, rozpustnicy, czarownicy, bałwochwalcy i wszyscy kłamcy będą mieli udział w jeziorze płonącym ogniem i siarką. To jest druga śmierć.
Ap 21,8
Tu ci sami są opisani przez udział w jeziorze ognia nazwanym drugą śmiercią. Zestawienie obu miejsc daje dwa różne określenia i nie jest oczywiste, czy mówią o tym samym stanie. Kto je utożsamia, robi krok, którego tekst nie robi.
I pójdą narody do twojej światłości, a królowie do blasku twojego wschodu.
Iz 60,3
Zapowiedź narodów idących do światłości i królów do blasku wschodu jest starsza niż Apokalipsa i opisuje ruch, a nie stan końcowy. Jeśli obraz z ostatnich rozdziałów jest jej wypełnieniem, to narody nie są tam tylko wspomnieniem. Prorok nie mówi jednak, kiedy to następuje.
I jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia.
Ap 20,15
Ostatecznym kryterium jest zapis w księdze życia i to zdanie stoi przed opisem miasta. Kto czyta rozdziały w prostej kolejności, musi uznać, że narody w mieście to ci, którzy sąd przeszli. Kto czyta inaczej, ma tu problem. Pismo tej sprawy nie zamyka i pytanie o liście na uzdrowienie narodów zostaje pytaniem, a nie zagadką do rozwiązania w komentarzu.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, kim są narody, które chodzą w świetle miasta. Nie wiemy, po co uzdrawianie w miejscu, gdzie nie ma już przekleństwa. Nie wiemy, dlaczego owoc pojawia się co miesiąc, skoro nie ma nocy ani zmiany pór. Nie wiemy, czy drzewo życia jest jedno, czy wiele, bo tekst mówi o obu stronach rzeki. Nie wiemy, czym jest chwała, którą królowie wnoszą do miasta. Nie wiemy wreszcie, w jakim czasie ta scena się rozgrywa względem sądu opisanego rozdział wcześniej.







