Am (עַם, H5971) występuje w Piśmie tysiąc osiemset siedemdziesiąt jeden razy i należy do najczęstszych rzeczowników hebrajskiej Biblii. Obok niego stoi goj (גּוֹי, H1471) z pięciuset pięćdziesięcioma dziewięcioma wystąpieniami. Polszczyzna ma na to dwa gotowe słowa, lud i naród, i wygląda, jakby podział był czysty. Nie jest.
Am zaczyna się od krewnych
Punktem wyjścia nie jest terytorium ani ustrój, lecz pokrewieństwo. Widać to najlepiej w formule wykluczenia, którą Tora powtarza przy najcięższych przewinieniach.
A nie przyprowadzi tego przed wejście do Namiotu Zgromadzenia, aby złożyć w ofierze Panu przed przybytkiem Pana, to będzie on winien krwi, bo przelał krew. Ten człowiek zostanie wykluczony spośród swego ludu.
Kpł 17,4
Człowiek zostaje odcięty nie od państwa i nie od kultu, lecz od swoich. Ta sama logika wraca w opisie śmierci: umierający jest przyłączany do swojego am, choć jego grób leży z dala od większości krewnych, o których mowa.
Abraham oddał ducha i umarł w dobrej starości, podeszły w latach i syty życia; i został przyłączony do swego ludu.
Rdz 25,8
Dopiero na tym tle nabiera wagi zaimek dzierżawczy, którym Jahwe mówi o Izraelu przy krzaku. Nie chodzi o poddanych władcy, lecz o rodzinę, wobec której ma się zobowiązanie i której krzywda dotyka osobiście.
Pan powiedział: Przyjrzałem się utrapieniom mojego ludu, który jest w Egipcie, i słyszałem ich krzyk z powodu nadzorców, gdyż znam jego cierpienia.
Wj 3,7
Ale tym samym słowem Pismo nazywa obcych
Gdyby am znaczyło z definicji lud Jahwe, zdanie o wieży w Szinear byłoby nie do napisania. A tam rzeczownik ten opisuje ludzkość zjednoczoną w przedsięwzięciu, które Bóg właśnie rozbija.
I Pan powiedział: Oto lud jest jeden i wszyscy mają jeden język, a jest to dopiero początek ich dzieła. Teraz nic nie powstrzyma ich od wykonania tego, co zamierzają uczynić.
Rdz 11,6
Kiedy zaś ten sam wyraz pada w liczbie mnogiej, UBG sięga po słowo naród. Czytelnik polski widzi narody i nie ma najmniejszego powodu podejrzewać, że pod spodem stoi dokładnie ten rzeczownik, którym opisano Izraela w poprzednim rozdziale.
Od dziś zacznę wzbudzać strach i lęk przed tobą wśród narodów, które są pod całym niebem; kiedy usłyszą wieść o tobie, będą drżeć i będą się ciebie lękać.
Pwt 2,25
Dwa wersety obok siebie
Najostrzejszy przykład dają dwa sąsiadujące zdania spod Synaju. W pierwszym mnogie am zostaje oddane jako narody, w drugim Izrael zostaje nazwany goj.
Dlatego teraz, jeśli posłuchacie mego głosu i będziecie przestrzegać mojego przymierza, będziecie moją szczególną własnością ponad wszystkie narody, bo do mnie należy cała ziemia.
Wj 19,5
A wy będziecie mi królestwem kapłanów i narodem świętym. To są słowa, które będziesz mówić do synów Izraela.
Wj 19,6
Po polsku czyta się to jak jedno słowo w dwóch liczbach. Po hebrajsku jest odwrotnie: w wersecie piątym stoi mnogie am, w szóstym goj, i to goj powiedziane o Izraelu. Rozpowszechnione przekonanie, że goj z definicji oznacza poganina, nie wytrzymuje zderzenia z tym zdaniem. Podobnie postępuje Powtórzone Prawo, gdy zapowiada Izraelowi wywyższenie ponad wszystkie goim i w tym samym zdaniu nazywa go am świętym dla Jahwe.
Gdzie przekład trafia
Sprawiedliwie trzeba dodać, że UBG bywa precyzyjne. W jednym wersecie Psalmów oba rzeczowniki stoją obok siebie i przekład rozdziela je dokładnie tak, jak stoją w hebrajskim.
Błogosławiony naród, którego Bogiem jest Pan; lud, który on wybrał sobie na dziedzictwo.
Ps 33,12
Problem nie polega więc na błędzie, lecz na braku konsekwencji, którego polszczyzna w żaden sposób nie sygnalizuje. Ten sam wyraz raz jest ludem, raz narodem, a decyzja zapada poza wiedzą czytelnika.
Co gubi polski przekład
Ginie przede wszystkim możliwość prześledzenia słowa. Kto po polsku szuka wszystkich miejsc o ludzie Jahwe, przeoczy te, w których tłumacz wybrał naród, a doliczy sobie te, gdzie pod narodem kryje się goj. Konkordancja polska prowadzi tu na manowce.
Ginie także ostrze wybrania. Am nie jest kategorią zaszczytną samą w sobie: opisuje budowniczych wieży i narody, przed którymi ma paść strach. Zaszczyt tkwi nie w rzeczowniku, lecz w zaimku dzierżawczym, którym Jahwe wiąże ze sobą jedną rodzinę. Polskie lud, słowo dostojne i podniosłe, robi tu robotę, której hebrajski wyraz sam z siebie nie wykonuje.
Wreszcie ginie prawny sens formuły o wycięciu spośród swego am. Po polsku brzmi ona jak wykluczenie ze wspólnoty religijnej. Po hebrajsku jest odcięciem od krewnych, którzy w porządku Tory odpowiadają za odkup ziemi, za pomstę krwi i za pochówek. To zdanie o rodzinie, nie o instytucji.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy różnica między am a goj jest różnicą słownikową, czy tylko przyzwyczajeniem użycia. Teksty nie zawierają definicji żadnego z tych wyrazów, a Wj 19,6 pokazuje, że granica jest przekraczalna w obie strony. Późniejszy zwyczaj, w którym goj oznacza nie-Żyda, jest zjawiskiem pozabiblijnym i Tanach jeszcze go nie zna.
Nie wiemy również, jak do tej pary ma się trzeci rzeczownik, leom (לְאֹם, H3816), pojawiający się trzydzieści jeden razy i tłumaczony w UBG również przez lud. W jednym zdaniu Księgi Rodzaju o bliźniętach Rebeki stoją obok siebie goim i leummim, a polszczyzna rozdziela je na narody i ludy, choć nie dysponuje żadnym śladem, po którym czytelnik mógłby rozpoznać, że to trzecie słowo w ogóle istnieje.
Część leksykografów wyprowadza am z określenia krewnego ze strony ojca i wskazuje na imiona zbudowane na tym rdzeniu. Jest to hipoteza o pochodzeniu wyrazu, nie orzeczenie o jego znaczeniu w zdaniach, w których faktycznie występuje. Pismo nigdzie tego nie tłumaczy, więc rozstrzygnąć się nie da.
Zobacz też: Konkordancja Stronga · Tora (תּוֹרָה) — co znaczy „prawo” po hebrajsku · Jahwe · Tanach







