Po polsku zwrot ma własne życie: alfą i omegą nazywa się kogoś, kto wie wszystko najlepiej i rozstrzyga każdą kwestię. Biblijne wyrażenie mówi co innego i — co rzadkie — nie wymaga domysłów, bo tekst tłumaczy je sam, za każdym razem.
Cztery miejsca, wszystkie w jednej księdze
Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec, mówi Pan, który jest i który był, i który ma przyjść, Wszechmogący.
Ap 1,8
Który mówił: Ja jestem Alfa i Omega, pierwszy i ostatni. Co widzisz, napisz w księdze i poślij do siedmiu kościołów, które są w Azji: do Efezu, Smyrny, Pergamonu, Tiatyry, Sardes, Filadelfii i Laodycei.
Ap 1,11
I powiedział do mnie: Stało się. Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec. Ja spragnionemu dam darmo ze źródła wody życia.
Ap 21,6
Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec, pierwszy i ostatni.
Ap 22,13
Poza Objawieniem zwrot nie pada nigdzie. Te cztery wystąpienia to komplet.
Tekst tłumaczy sam siebie
W żadnym z tych miejsc litery nie zostają bez objaśnienia. Raz następuje po nich określenie o początku i końcu, raz o pierwszym i ostatnim, a w Ap 22,13 obie glosy stoją obok siebie. Czytelnik nie musi więc wiedzieć, jak wygląda grecki alfabet — wystarczy, że przeczyta dalszą część zdania.
Skąd wzięta jest glosa
Określenie o pierwszym i ostatnim nie powstało w Objawieniu. Jest to samookreślenie Jahwe u Izajasza:
Kto to sprawił i uczynił? Kto wzywał pokolenia od początku? Ja, Pan – pierwszy i ostatni – ja sam.
Iz 41,4
W Objawieniu tymi samymi słowami przedstawia się ten, którego widzi Jan:
Gdy go zobaczyłem, padłem do jego stóp jak martwy i położył na mnie swą prawą rękę, mówiąc mi: Nie bój się! Ja jestem pierwszy i ostatni;
Ap 1,17
Alfabet jest więc greckim ubraniem dla starszej formuły. Księga pisana jest po grecku do zborów w Azji; pierwsza i ostatnia litera ich alfabetu to najprostszy sposób powiedzenia tego, co Izajasz mówi bez liter.
Glosa potrafi stać sama, litery nigdy
Warto zwrócić uwagę na asymetrię. Określenie o pierwszym i ostatnim pada w UBG pięć razy i dwa z tych miejsc obywają się bez liter: Ap 1,17 i Ap 2,8, gdzie przedstawia się tak ten, który był umarły, a ożył. Zwrot o alfie i omedze nie pojawia się natomiast ani razu bez objaśnienia. To sugeruje, że podstawowa jest formuła, a litery są jej greckim skrótem dodanym dla czytelników greckiego alfabetu, nie odwrotnie.
Jak łatwo zrozumieć to źle
Pierwsza pomyłka jest wyłącznie polska. Idiom o byciu alfą i omegą oznacza u nas nieomylny autorytet w jakiejś dziedzinie. Glosy w tekście mówią o czasie — o tym, kto jest pierwszy i kto ostatni — a nie o kompetencji.
Druga to mistyka liter. Zwrotowi dorabia się znaczenia oparte na kształcie albo na wartości znaków. Tekst nie przypisuje literom żadnej treści; traktuje je jak krańce listy, tak jak my mówimy o czymś od A do Z.
Trzecia to rozciąganie glosy na świat. Zdanie o początku i końcu bywa czytane jako twierdzenie o dziejach wszechświata. W kontekście jest to przedstawienie się mówiącego, czyli odpowiedź na pytanie, kim on jest, a nie opis rozpiętości czasu.
Czwarta to milczące założenie, że we wszystkich czterech miejscach mówi ta sama osoba. W Ap 1,8 mówiący nazwany jest Wszechmogącym, w Ap 22,13 zdanie sąsiaduje z zapowiedzią przyjścia z zapłatą. Kto rozstrzyga to bez wahania, rozstrzyga więcej, niż mówi tekst.
Piąta to traktowanie zwrotu jak tytułu, który można komuś nadać. W tekście jest to zawsze wypowiedź w pierwszej osobie: ktoś tak mówi o sobie. Ani razu nie pada w ustach kogoś trzeciego jako określenie opisowe.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, ile dokładnie razy zwrot pada w oryginale. W Ap 1,11 brakuje go w części rękopisów; UBG idzie za tradycją tekstową, która go ma, więc liczba wystąpień zależy od tego, którą postać greckiego tekstu się czyta. Nie wiemy, czy Ap 1,8 wypowiada Ojciec, czy Syn — zdania z obu stron dają się czytać dwojako. Nie wiemy wreszcie, czy autor sam zestawił formułę z Izajasza z greckimi literami, czy przejął gotowy zwrot z języka zborów.







