Zwrot występuje w całym Piśmie jeden raz, w instrukcji dla siedemdziesięciu wysłanych przed Jeszuą do miast, do których sam zamierzał przyjść. Mimo tej jednorazowości zrobił w ostatnich dziesięcioleciach zawrotną karierę jako termin techniczny, co bardzo utrudnia przeczytanie go tak, jak stoi.
Trzy zdania instrukcji
Instrukcja zaczyna się od nakazu wypowiedzenia pokoju przy wejściu:
A gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi.
Łk 10,5
Potem pada zdanie kluczowe:
Jeśli tam będzie syn pokoju, wasz pokój spocznie na nim, a jeśli nie – wróci do was.
Łk 10,6
A po nim polecenie pozostania w tym samym domu:
W tym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają. Godny jest bowiem robotnik swojej zapłaty. Nie przenoście się z domu do domu.
Łk 10,7
Zwróćmy uwagę na to, o czym mówi zdanie środkowe. Podmiotem czynności nie jest gospodarz, tylko wypowiedziany pokój. To on spoczywa albo wraca. Człowiek jest w tym zdaniu miejscem, na którym pokój może spocząć, a nie osobą, którą trzeba wcześniej wytypować.
Pokój jako coś, co się kładzie
Za tym stoi sposób myślenia widoczny w błogosławieństwie kapłańskim. Nie jest ono życzeniem, lecz czynnością o skutku, opisaną jako nakładanie imienia:
I będą wzywać mojego imienia nad synami Izraela, a ja im będę błogosławił.
Lb 6,27
Wypowiedziane słowo jest w tym ujęciu czymś, co zostaje położone i co gdzieś spoczywa. Dlatego może również wrócić. Instrukcja nie mówi, że w złym domu pokój się marnuje — mówi, że wraca do posyłających.
Ten sam nakaz bez idiomu
Mateusz zapisuje równoległe polecenie, ale konstrukcji o synostwie nie używa i wprowadza w jej miejsce zwykłe kryterium godności:
Jeśli ten dom jest tego godny, niech zstąpi na niego wasz pokój, a jeśli nie jest godny, niech wasz pokój powróci do was.
Mt 10,13
To jedno z czystszych świadectw, jak działa idiom. Dwaj ewangeliści oddają tę samą instrukcję, jeden z semityzmem, drugi bez — i sens pozostaje ten sam. Konstrukcja o synostwie czegoś opisuje przynależność albo cechę, dokładnie tak jak w zwrotach o synach światłości czy o synu zatracenia.
Jak łatwo zrozumieć to źle
Pierwszy błąd to traktowanie zwrotu jako nazwy stanowiska w metodzie ewangelizacyjnej. W wielu podręcznikach misyjnych syn pokoju stał się terminem na osobę kontaktową, którą należy w danej miejscowości odnaleźć, żeby otworzyła drzwi do swojej sieci znajomych. Tekst nie zawiera polecenia szukania takiej osoby ani żadnych znaków rozpoznawczych. Zawiera polecenie wypowiedzenia pokoju w pierwszym napotkanym domu i opis dwóch możliwych wyników.
Drugi błąd jest polski i dotyczy słowa pokój. Nasze skojarzenia idą w stronę spokoju, opanowania, braku konfliktu — a więc temperamentu. Szalom oznacza całość, zdrowie, dobrostan, stan nienaruszony. Syn pokoju to nie człowiek spokojny, lecz człowiek, w którego domu takie dobro może się zadomowić.
Trzeci błąd to czytanie powrotu pokoju jako kary spadającej na gospodarza. W tym zdaniu nie ma o nim mowy; jest tylko informacja, że wysłani nic nie tracą. Zapowiedź sądu pada osobno, kilka wersetów dalej, i dotyczy miast, które wysłanych nie przyjęły.
Czwarty błąd to szukanie w tym zdaniu psychologii. Zwrot nie opisuje wnętrza człowieka ani jego otwartości jako usposobienia, tylko fakt: pokój spoczął albo nie spoczął.
Piąty błąd to gubienie ciągu dalszego. Kolejne zdanie instrukcji każe w tym samym domu zostać i nie przenosić się dalej, co przy odczytaniu strategicznym staje się niezrozumiałe: skoro chodziłoby o dotarcie do jak największej liczby ludzi, zmiana kwatery na lepszą byłaby oczywista. Zakaz przeprowadzek pokazuje, że stawką nie jest zasięg, tylko związanie się z tym, kto przyjął.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy określenie było w tamtym czasie zwrotem obiegowym, czy powstało w tej właśnie instrukcji. Jedno wystąpienie nie wystarcza, żeby cokolwiek orzec.
Nie wiemy, czy synostwo pokoju jest w tym zdaniu stanem wcześniejszym, który przyjęcie posłańców tylko ujawnia, czy stanem powstającym w chwili przyjęcia. Gramatyka dopuszcza oba odczytania i tekst ich nie rozdziela.
Nie wiemy wreszcie, co dokładnie oznacza powrót pokoju do posyłających. Czy jest to obraz cofnięcia błogosławieństwa, czy zapewnienie, że nic nie zostało zmarnowane — Ewangelia zostawia to bez komentarza.







