Karmel jest jedynym miejscem w Piśmie, gdzie fałszywe prorokowanie zostaje opisane od środka i po kolei. Gdzie indziej czytamy oceny — że prorokowali kłamstwo albo z własnego serca. Tutaj mamy relację z przebiegu dnia pracy.
Ta relacja jest szczegółowa, bo narrator opisuje próbę, w której obie strony miały robić to samo. Skoro warunki były wspólne, to każde odstępstwo od nich staje się informacją o metodzie. Dzięki temu wiemy nie tylko, że prorocy Baala przegrali, ale też co konkretnie robili przez kilkanaście godzin — a to rzecz, której o żadnej innej grupie fałszywych proroków Pismo nie podaje.
Teraz więc poślij i zgromadź przy mnie cały Izrael na górze Karmel oraz czterystu pięćdziesięciu proroków Baala, a także czterystu proroków z gajów, którzy jadają u stołu Jezabel.
1 Krl 18,19
Liczby są dwie i dotyczą dwóch grup. Czterystu pięćdziesięciu proroków Baala staje do próby. Czterystu proroków z gajów zostaje wymienionych, ale tekst nie mówi, żeby brali w niej udział. Wspólne dla obu grup jest utrzymanie: jadają u stołu królowej. To etat, a nie posłanie.
Wtedy Eliasz powiedział do ludu: Tylko ja sam pozostałem jako prorok Pana; a proroków Baala jest czterystu pięćdziesięciu.
1 Krl 18,22
Eliasz podkreśla dysproporcję liczbową i oddaje przeciwnikom pierwszeństwo w wyborze cielca i w kolejności. Reguła jest ta sama dla obu stron, więc to, co zobaczymy dalej, jest ich własną metodą, a nie narzuconym scenariuszem.
Cały dzień pracy
Wzięli więc cielca, którego im dał, a gdy go przygotowali, wzywali imienia Baala, od poranka aż do południa, mówiąc: O Baalu, wysłuchaj nas! Ale nie było głosu ani odpowiedzi. I podskakiwali wokół ołtarza, który zrobili. A gdy nastało południe, Eliasz naśmiewał się z nich, mówiąc: Wołajcie głośniej, przecież to jest bóg, ale może tylko zamyślił się albo jest zajęty, albo też może jest w drodze, albo może śpi i musi się obudzić. Wołali więc głośno i nacinali się według swego zwyczaju nożami i włóczniami, aż krew z nich tryskała. I kiedy minęło południe, oni dalej prorokowali aż do czasu składania ofiary z pokarmów, ale nie było głosu ani odpowiedzi, ani znaku uwagi.
1 Krl 18,26-29
Z tego opisu da się wyliczyć trzy elementy. Pierwszy to wzywanie imienia, powtarzane od poranka do południa. Drugi to ruch: podskakiwanie wokół ołtarza, który sami zbudowali. Trzeci to nacinanie ciała nożami i włóczniami, opisane jako zwyczaj, czyli praktyka stała, a nie odruch rozpaczy.
Istotna jest kolejność. Natężenie rośnie dokładnie wtedy, gdy odpowiedzi brakuje: najpierw głośniej, potem krew. Narrator trzy razy odnotowuje ten sam wynik — brak głosu, brak odpowiedzi, brak znaku uwagi. Cała procedura trwa do popołudnia, czyli do pory składania ofiary.
Nacięcia zakazane w Torze
Jesteście dziećmi Pana, swojego Boga. Nie będziecie się kaleczyć ani robić łysiny między swymi oczyma po umarłym;
Pwt 14,1
Nie będziecie robić żadnych nacięć na swoim ciele za umarłych ani czynić żadnego piętna na sobie. Ja jestem Pan.
Kpł 19,28
To nie jest zatem tylko obcy obrzęd. Praktyka, którą prorocy Baala stosują jako narzędzie pracy, jest w Torze zakazana wprost, i to dwukrotnie. Czytelnik, który zna te przepisy, rozpoznaje ją, zanim padnie jakakolwiek ocena.
Fałszywe prorokowanie nie zawsze tak wygląda
Byłoby wygodnie uznać opis z Karmelu za portret fałszywego proroka w ogóle. Pismo tego jednak nie potwierdza. Cztery rozdziały dalej pojawia się człowiek, który używa imienia Jahwe, wykonuje znak przy pomocy rekwizytu i nie robi nic ekstatycznego.
A Sedekiasz, syn Kenaany, sporządził sobie żelazne rogi i powiedział: Tak mówi Pan: Nimi będziesz bódł Syryjczyków, aż ich wytępisz.
1 Krl 22,11
Sedekiasz nie skacze i nie tnie się nożem. Mówi formułą posłańca i posługuje się przedmiotem, tak jak prorocy prawdziwi. Jeremiasz z kolei ocenia proroków Samarii nie po zachowaniu, lecz po tym, w czyje imię mówili.
Widziałem u proroków Samarii głupstwo: prorokowali w imię Baala i zwodzili mój lud Izraela.
Jr 23,13
Wniosek jest praktyczny i niewygodny. Technika nie jest kryterium. Po samym zachowaniu — nawet tak jaskrawym jak na Karmelu — nie da się zbudować testu, bo fałsz potrafi wyglądać zupełnie zwyczajnie. Kryterium leży gdzie indziej: w tym, kto posyła i co zostaje powiedziane.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, co stało się z czterystu prorokami z gajów. Tekst wymienia ich w wezwaniu i więcej do nich nie wraca. Nie wiemy, czy dotarli na górę.
Nie wiemy też, na jakiej podstawie Eliasz uznał, że ma prawo wykonać wyrok.
Wtedy Eliasz powiedział do nich: Chwytajcie proroków Baala, niech żaden z nich nie ujdzie. I schwytano ich. A Eliasz sprowadził ich do potoku Kiszon i tam ich zabił.
1 Krl 18,40
Narrator relacjonuje egzekucję nad potokiem Kiszon bez jednego słowa oceny — ani potwierdzającego, ani krytycznego. Nie podaje też, kto ją fizycznie przeprowadził poza wskazaniem, że lud ich schwytał. To jedna z tych scen, które Pismo zapisuje i zostawia.
Nie wiemy wreszcie, czy opis z Karmelu oddaje praktykę powszechną, czy jednorazową. To relacja z jednego dnia i jednej grupy, spisana przez stronę przeciwną. Jest cenna, bo szczegółowa, ale nie należy z niej robić podręcznika obrzędowości kananejskiej ani tym bardziej wzorca, po którym rozpoznaje się fałsz dzisiaj.
Zobacz też: Jahwe · Sedekiasz · Eliasz — znaczenie imienia · Jeremiasz — znaczenie imienia







