Obraz człowieka siedzącego pod własną winoroślą i własnym drzewem figowym wygląda na sielankę. W rzeczywistości niesie treść bardzo konkretną: mówi o bezpieczeństwie, o własności ziemi i o czasie na tyle spokojnym, żeby uprawy zdążyły zaowocować. W tekście UBG pojawia się w kilku wariantach, z których dwa najbliższe sobie brzmieniowo padają w Księgach Królewskich i u Micheasza.
Dlaczego akurat te rośliny
Winorośl i figowiec mają wspólną cechę: potrzebują lat. Nie da się ich zasiać wiosną i zebrać jesienią, jak zboża. Kto sadzi winnicę, zakłada, że za kilka lat wciąż będzie na tym miejscu i że nikt go stamtąd nie wypędzi. Obraz mówi więc nie tyle o wygodzie, ile o trwałości sytuacji — i to jest jego właściwa treść.
Podobnie działa błogosławieństwo z Księgi Kapłańskiej, w którym obfitość zostaje opisana przez ciągłość prac rolnych i bezpieczne mieszkanie:
Młocka będzie trwać do winobrania, a winobranie do siewu; będziecie jeść swój chleb do syta i mieszkać bezpiecznie w swojej ziemi.
Kpł 26,5
Panowanie Salomona
Pierwsze wystąpienie obrazu podsumowuje najspokojniejszy okres monarchii. Zdanie łączy trzy rzeczy naraz: bezpieczeństwo, własność i zasięg całego kraju:
Juda i Izrael mieszkali bezpiecznie, każdy pod swoją winoroślą i pod swoim drzewem figowym, od Dan aż do Beer-Szeby, po wszystkie dni Salomona.
1 Krl 4,25
Kontekst dopowiada resztę — mowa o czasie, w którym granice były spokojne, a lud liczny:
A Juda i Izrael byli tak liczni jak piasek nad morzem. Jedli, pili i radowali się.
1 Krl 4,20
Panował bowiem nad całym obszarem z tej strony rzeki, od Tifsach aż do Gazy, nad wszystkimi królami z tej strony rzeki. I miał pokój ze wszystkich stron dokoła.
1 Krl 4,24
Obietnica u proroków
Micheasz przenosi ten sam obraz w przyszłość i dodaje do niego element, którego w opisie Salomona nie było — gwarancję, że nikt nie będzie straszył:
Ale każdy będzie siedział pod swoją winoroślą i pod swoim drzewem figowym i nikt nie będzie ich straszył, bo to usta Pana zastępów powiedziały.
Mi 4,4
Poprzedzający werset opisuje, co ma umożliwić taki stan: przekucie narzędzi wojny na narzędzia pracy:
On będzie sądzić wśród wielu narodów i będzie karać narody potężne i odległe. I przekują swoje miecze na lemiesze, a swoje oszczepy na sierpy. Naród przeciwko narodowi nie podniesie miecza i już nie będą się uczyć sztuki wojennej.
Mi 4,3
Zachariasz używa tego obrazu w wersji skróconej i przesuwa akcent na relacje między ludźmi — wzajemne zapraszanie się:
W tym dniu, mówi Pan zastępów, każdy wezwie swego bliźniego pod winoroślą i pod drzewem figowym.
Za 3,10
Gdy obraz staje się propozycją wroga
Najciekawsze użycie należy do wysłannika króla Asyrii pod murami Jerozolimy. Rabszak proponuje mieszkańcom dokładnie ten obraz jako warunek poddania się:
Nie słuchajcie Ezechiasza. Tak bowiem mówi król Asyrii: Zawrzyjcie ze mną przymierze i wyjdźcie do mnie, a każdy będzie jeść ze swojej winorośli i ze swego drzewa figowego i każdy będzie pić wodę ze swojej studni;
2 Krl 18,31
Nie słuchajcie Ezechiasza. Tak bowiem powiedział król Asyrii: Zawrzyjcie ze mną przymierze i wyjdźcie do mnie, a każdy będzie jeść ze swojej winorośli i ze swego drzewa figowego i każdy będzie pić wodę ze swojej studni;
Iz 36,16
To ważny szczegół. Zwrot był najwyraźniej na tyle rozpoznawalny, że posłużył jako element propagandy oblegających. Obiecywano ludziom nie luksus, lecz to, czego rzeczywiście chcieli: własną ziemię i spokój.
Warto zauważyć, że obraz mówi o każdym z osobna. Nie ma w nim mowy o wspólnym ogrodzie ani o dobrach królewskich rozdzielanych ludowi — jest winorośl własna i figowiec własny, powtórzone przy każdym człowieku. Zachariasz przesuwa ten akcent jeszcze dalej i opisuje, jak sąsiedzi zapraszają się nawzajem, co zakłada, że każdy ma dokąd zaprosić.
Jak łatwo zrozumieć to źle
Pierwszy błąd to czytanie obrazu jako zapowiedzi dobrobytu. Chodzi o minimum, nie o bogactwo — o to, żeby każdy miał swoje i żeby nikt mu tego nie odebrał.
Drugi błąd to odczytanie go jako pochwały bezczynności. Winorośl i figowiec wymagają stałej pracy, więc obraz zakłada gospodarza, a nie próżniaka.
Trzeci błąd polega na pomijaniu słowa o własności. W każdej wersji obrazu pada określenie wskazujące, że drzewo należy do siedzącego. Bez tego zostaje sam cień, a znika sens całości.
Czwarty błąd to izolowanie obrazu od jego kontekstu. Zarówno u Micheasza, jak i przy Salomonie stoi on w podsumowaniu, a nie na początku — jest skutkiem czegoś, a nie stanem wyjściowym.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy zwrot był ustaloną formułą, czy obrazem tak naturalnym w tamtym krajobrazie, że powstawał niezależnie u różnych autorów. Za pierwszą możliwością przemawia to, że sięgnął po niego również obcy urzędnik, ale to jeden przypadek. Nie wiemy też, jak daleko sięga zapowiedź Micheasza — czy dotyczy przywrócenia porządku po wygnaniu, czy czegoś dalszego. Wreszcie nie jest jasne, czy wersja Zachariasza jest świadomym nawiązaniem do wcześniejszych tekstów, czy niezależnym użyciem tego samego obrazu.







