Grecki rzeczownik πειρασμός występuje w Nowym Testamencie dwadzieścia jeden razy. Polski czytelnik spotyka go pod trzema różnymi słowami — pokusa, próba, doświadczenie — i nie ma z tekstu żadnego sygnału, że za każdym z nich stoi ten sam wyraz. To jest w tym haśle rzecz najważniejsza i od niej trzeba zacząć, bo od wyboru jednego z tych trzech słów zależy sens kilku bardzo znanych zdań.
Jedno słowo, trzy polskie odpowiedniki
Najczęściej UBG tłumaczy peirasmos jako pokusę. Tak brzmi prośba z modlitwy, którą Jeszua dał uczniom, i tak brzmi ostrzeżenie w Getsemane.
I nie wystawiaj nas na pokusę, ale wybaw nas od złego; twoje bowiem jest królestwo, moc i chwała na wieki. Amen.
Mt 6,13
Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Duch wprawdzie jest ochoczy, ale ciało słabe.
Mk 14,38
W tych samych granicach jednego rzeczownika mieści się jednak coś zupełnie innego. Paweł mówi o chorobie albo ułomności, z którą przyszedł do Galatów, i używa dokładnie tego wyrazu — a UBG oddaje go tu przez próbę.
A mojej cielesnej próby nie lekceważyliście sobie ani nie wzgardziliście, ale przyjęliście mnie jak anioła Boga, jak samego Chrystusa Jezusa.
Ga 4,14
Trzecia droga to doświadczenie. Tak przemawia Paweł do starszych z Efezu, opisując swoją służbę w Azji.
Jak służyłem Panu z całą pokorą wśród wielu łez i doświadczeń, które mnie spotykały z powodu zasadzek Żydów;
Dz 20,19
Ten sam rzeczownik nazywa więc: kuszenie do zła, cierpienie fizyczne i prześladowanie zewnętrzne. Nie są to trzy różne słowa greckie, które przypadkiem zbiegły się w polszczyźnie — to jest jedno słowo, które polszczyzna musiała rozbić, bo nie ma wyrazu obejmującego całość.
Skąd ta rozpiętość
Peirasmos to rzeczownik od czasownika oznaczającego poddawanie czegoś sprawdzianowi. Sprawdzian jest z natury dwustronny: ta sama sytuacja, która ma pokazać, co w człowieku jest, jest zarazem okazją, żeby człowiek się złamał. Grecki wyraz nie rozstrzyga, po której stronie leży zamiar — nazywa układ, nie motyw. Polskie słowa rozstrzygają: pokusa zakłada, że ktoś ciągnie w dół, próba zakłada, że ktoś sprawdza jakość. Tłumacz musi wybrać, a czytelnik nie widzi, że wybór w ogóle miał miejsce.
Widać to najlepiej u Jakuba. W pierwszym rozdziale ten sam rzeczownik pada dwa razy — raz o rozmaitych sytuacjach, w które wierzący wpada, raz o człowieku, który je znosi.
Poczytujcie to sobie za największą radość, moi bracia, gdy rozmaite próby przechodzicie;
Jk 1,2
Błogosławiony człowiek, który znosi próbę, bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma koronę życia, którą obiecał Pan tym, którzy go miłują.
Jk 1,12
Kilka zdań dalej Jakub przechodzi na czasownik i mówi rzecz, którą polszczyzna oddaje przez kuszenie — i nagle wydaje się, że temat się zmienił. W grece nie zmienił się wcale. Jakub prowadzi jeden wywód: to, co przychodzi z zewnątrz, można znieść i wyjść z tego z koroną; to, co ciągnie od środka, ma inne źródło i inny koniec.
Co gubi polski przekład
Pierwsza strata jest oczywista: znika pokrewieństwo miejsc. Czytelnik polski nie ma jak zauważyć, że modlitwa z Mt 6,13, wytrwałość uczniów przy Jeszui, choroba Pawła i godzina, która ma przyjść na cały świat, są nazwane jednym wyrazem.
A wy jesteście tymi, którzy wytrwali przy mnie w moich próbach.
Łk 22,28
Ponieważ zachowałeś słowo mojej cierpliwości, ja też zachowam cię od godziny próby, która przyjdzie na cały świat, aby doświadczyć mieszkańców ziemi.
Ap 3,10
Druga strata dotyczy 1 Kor 10,13. To zdanie jest po polsku czytane niemal wyłącznie jako obietnica dotycząca grzechu — że Bóg nie da nam upaść. Rzeczownik jest tu jednak ten sam, który nazywa prześladowanie i chorobę, a obiecane wyjście jest wyjściem z sytuacji, nie tylko odpornością na podszept.
Nie nawiedziła was pokusa inna niż ludzka. Lecz Bóg jest wierny i nie pozwoli, żebyście byli kuszeni ponad wasze siły, ale wraz z pokusą da wyjście, żebyście mogli ją znieść.
1Kor 10,13
Trzecia strata jest rozkładowa. Peirasmos pojawia się we wszystkich warstwach Nowego Testamentu — u Mateusza, Marka, najczęściej u Łukasza, dalej w Dziejach, u Pawła, w Liście do Hebrajczyków, u Jakuba, Piotra i w Objawieniu. Polski czytelnik widzi w tych miejscach trzy różne tematy zamiast jednego.
Gdzie leksyka nie zamyka sporu
Największy spór dotyczy Mt 6,13 i tego, o co właściwie prosimy. Jeśli peirasmos to pokusa, prośba brzmi jak zabezpieczenie przed grzechem. Jeśli to próba, prośba brzmi jak wołanie, żeby nie zostać poddanym sprawdzianowi ponad siły — a to jest inna modlitwa. Sam rzeczownik tego nie rozstrzyga, bo obejmuje jedno i drugie. Rozstrzygnięcie musi przyjść z czasownika, z kontekstu modlitwy i z reszty Pisma, a nie z definicji słownikowej. Kto twierdzi, że greka wymusza tu jedną lekcję, mówi więcej, niż wolno.
Drugi spór dotyczy tego, czy Bóg poddaje ludzi próbie. Jakub mówi wyraźnie, że Bóg nikogo nie kusi; Hbr 3,8 mówi o dniu próby na pustyni; 1 P 4,12 mówi o ogniu, który przychodzi, aby doświadczyć. Zestawienie tych zdań jest zadaniem dla całości Pisma, nie dla jednego hasła słownikowego.
Nie zatwardzajcie waszych serc jak podczas rozdrażnienia, w dniu próby na pustyni;
Hbr 3,8
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czym była cielesna próba Pawła z Ga 4,14 — tekst mówi tylko, że Galaci mogli ją zlekceważyć, a nie zlekceważyli. Nie wiemy, czy godzina próby z Ap 3,10 jest wydarzeniem jednorazowym, czy okresem. Nie wiemy wreszcie, czy prośba z Mt 6,13 mówi o niewchodzeniu w próbę, czy o niepoddaniu w niej — i żadna analiza samego rzeczownika tego nie ustali.
Zobacz też: Jeszua (Jezus) · Jakub · Paweł — znaczenie imienia







