Liczba bestii z Apokalipsy należy do najbardziej rozpoznawalnych szczegółów całego Pisma. W wydaniach greckich i we wszystkich powszechnie używanych przekładach brzmi jednakowo:
Tu jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę bestii, gdyż jest to liczba człowieka. A liczba jej: sześćset sześćdziesiąt sześć.
Ap 13,18
Wśród papirusów wydobytych z Oksyrynchos w Egipcie znajduje się jednak fragment tej samej księgi, oznaczany jako P115, który w tym miejscu podaje liczbę inną: sześćset szesnaście. I nie jest w tym odosobniony — ten sam odczyt poświadczają także inni świadkowie tekstu.
Skąd bierze się taka różnica
Liczby zapisywano w grece literami. Nie było osobnych cyfr; każda litera alfabetu miała przypisaną wartość, a liczbę składano z ich zestawienia. Zapis wielocyfrowy to więc krótki ciąg liter, w którym zmiana jednego znaku zmienia wynik. Przy przepisywaniu takiego ciągu kopista nie ma żadnej podpory znaczeniowej: nie da się domyślić właściwej litery z sensu zdania, tak jak domyśla się jej w zwykłym wyrazie.
To czyni liczby najbardziej narażonym miejscem w całym tekście. Wystarczy, że litera była w egzemplarzu wzorcowym niewyraźna albo uszkodzona, i kolejne kopie dziedziczą inną wartość. Odczyt odmienny w tym jednym miejscu nie wymaga zatem złej woli ani ingerencji teologicznej — wystarczy zwykła mechanika przepisywania.
Drugie wyjaśnienie
Możliwe jest jednak także wyjaśnienie odwrotne, i ono również jest brane pod uwagę. Zdanie z Apokalipsy zachęca do obliczenia liczby, co zakłada praktykę przypisywania wartości liczbowych literom imienia. Jeśli któryś z kopistów albo czytelników rozpoznawał w liczbie konkretne imię, mógł dostosować zapis do wersji tego imienia, którą znał — na przykład do innego wariantu jego brzmienia. Zmiana byłaby wtedy świadoma i miałaby wyjaśniać, a nie zniekształcać.
Nie da się rozstrzygnąć, które wyjaśnienie jest właściwe. Obie drogi prowadzą do tego samego rezultatu i nie zostawiają śladu pozwalającego je odróżnić. To dobry przykład sytuacji, w której krytyka tekstu ustala fakt — istnieją dwa poświadczone odczyty — a przyczyny podaje jako możliwości.
Jak taki wariant się rozstrzyga
Rozstrzygnięcie nie polega na liczeniu rękopisów. Bierze się pod uwagę wiek świadków, ich niezależność od siebie, geografię, a przede wszystkim pytanie, który odczyt łatwiej tłumaczy powstanie drugiego. Odczyt powszechnie przyjęty ma za sobą przewagę świadectw i to on stoi w wydaniach; odczyt mniejszościowy jest jednak na tyle dobrze poświadczony, że nie da się go odłożyć jako pomyłki jednego kopisty.
Warto zobaczyć w tym mechanizm, a nie zagrożenie. Wariant jest znany, opisany, umieszczany w aparacie wydań krytycznych i nikt go nie ukrywa. Widać na nim, jak wygląda praca nad tekstem: zbiera się świadków, porównuje, waży argumenty i podaje wynik razem z zastrzeżeniem.
Czego to nie dowodzi
Istnienie dwóch odczytów nie dowodzi, że tekst Apokalipsy jest niepewny jako całość. Chodzi o jedno miejsce, w dodatku takie, którego szczególna podatność na zniekształcenie wynika ze sposobu zapisywania liczb. Reszta księgi jest przekazana z tą samą stabilnością co inne pisma Nowego Testamentu.
Wariant nie rozstrzyga też żadnego sporu o to, kogo liczba oznacza. Wyjaśnienia wiążące ją z konkretnymi postaciami są rekonstrukcjami opartymi na przypisywaniu wartości literom, a ta metoda pozwala dopasować niemal dowolne imię, jeśli dobierze się język i formę zapisu. Odmienny odczyt dodaje do tej dyskusji jeszcze jedną niewiadomą zamiast ją zamykać.
Nie ma wreszcie podstaw, by traktować mniejszościowy odczyt jako wersję ukrywaną albo odzyskaną wbrew komuś. Znajduje się w aparacie zwykłych wydań krytycznych i bywa odnotowywany w przypisach przekładów. To element normalnej dokumentacji tekstu, a nie informacja wydobyta spod spodu.







