Kroniki babilońskie opisują marsz na zachód z perspektywy dworu w Babilonie. Księga Jeremiasza opisuje ten sam marsz z perspektywy Jerozolimy. Papirus znaleziony w egipskiej Sakkarze jest trzecim głosem i najrzadszym z nich: pisze go człowiek, który właśnie zobaczył babilońskie wojsko w drodze do swojego miasta i nie wie, czy przetrwa najbliższe tygodnie.
Aramejski list do faraona
Dokument to list spisany na papirusie po aramejsku — w języku, którym w VII i VI wieku przed naszą erą porozumiewały się kancelarie od Mezopotamii po dolinę Nilu. Nadawca, którego imię odczytuje się jako Adon, tytułuje się władcą miasta i zwraca się do faraona jak do zwierzchnika, od którego ma prawo oczekiwać pomocy. Treść jest krótka i rzeczowa: wojsko króla Babilonu nadciągnęło, dotarło już w określone miejsce na drodze wzdłuż wybrzeża, a piszący prosi o przysłanie sił zbrojnych. Nie ma tu retoryki dworskiej, jest zgłoszenie sytuacji i prośba.
Tekst datuje się zwykle na okolice roku 604 przed naszą erą i od razu trzeba powiedzieć, na czym ta data stoi. W liście nie ma daty. Rok wyprowadza się z kontekstu historycznego — z tego, co wiadomo o babilońskich kampaniach wzdłuż wybrzeża w latach po bitwie pod Karkemisz. To rozumowanie sensowne, ale pośrednie, i tak należy je czytać.
Którego miasta był władcą Adon
Tu zaczyna się realna niepewność. Miasto nadawcy nie jest w zachowanym tekście wskazane w sposób, który zamykałby sprawę. Dziś najczęściej wymienia się Ekron, ale proponowano także Aszkelon i Gazę. Różnica nie jest drobiazgiem: to trzy różne ośrodki filistyńskiego wybrzeża, o różnych losach i różnym stosunku do Egiptu. Kto czyta zdanie, że list napisał król Ekronu, powinien wiedzieć, że czyta hipotezę, a nie odczyt z papirusu.
Pewne jest natomiast to, co dla tła biblijnego liczy się najbardziej: ktoś z filistyńskiego wybrzeża, politycznie związany z Egiptem, prosił faraona o odsiecz przeciwko Babilonowi. Odsiecz nie nadeszła — a przynajmniej nie ma po niej żadnego śladu.
Ta sama fala widziana z Jerozolimy
Jeremiasz mówił o wojnie nadchodzącej z północy obrazem, który nie zostawia miejsca na negocjacje.
Tak mówi Pan: Oto wody wznoszą się od północy i będą jak gwałtowna powódź, zatopią ziemię i wszystko, co na niej jest, miasto i jego mieszkańców. Wtedy ludzie będą wołać, zawyją wszyscy mieszkańcy ziemi.
Jr 47,2
Prorok nie pisał sprawozdania wojskowego. Zapowiadał Filistei coś, czego się nie zatrzyma i z czym się nie targuje. Papirus z Sakkary pokazuje ten sam układ sił od strony człowieka, który jeszcze próbuje działać: pisze list, wysyła go, czeka na wojsko. Zestawienie obu tekstów nie polega na tym, że jeden dowodzi drugiego — polega na tym, że opisują tę samą sytuację polityczną z dwóch przeciwnych stron.
Egipt zresztą niewiele już mógł. Autor Ksiąg Królewskich zamyka tę sprawę jednym zdaniem.
A król Egiptu już więcej nie wyruszał ze swojej ziemi, gdyż król Babilonu wziął wszystko, co należało do króla Egiptu, od rzeki Egiptu aż do rzeki Eufrat.
2 Krl 24,7
Dlaczego taki dokument jest rzadkością
Imperia zostawiają po sobie annały, a annały asyryjskie i babilońskie są tekstami propagandowymi: powstawały po to, by ogłosić potęgę króla, wyliczyć trybuty i przemilczeć niepowodzenia. Strona przegrywająca z zasady nie zostawia nic — nie ma skrybów opłacanych z podatków ani kamiennych ścian do zapisania własnej wersji. List Adona ocalał przypadkiem, w Egipcie, gdzie suchy klimat sprzyja papirusowi. Dlatego jest ważny niezależnie od tego, jak rozstrzygnie się spór o jego miasto: to dokument spisany przez człowieka, po którym imperium miało zaraz przejść.
Warto też zauważyć, czego w tym liście nie ma. Nie ma odwołania do bóstw, nie ma zapewnień o lojalności religijnej, nie ma proroctwa. Jest kalkulacja: wojsko idzie, potrzebuję wojska. Sojusz z Egiptem był w tamtych latach normalną opcją polityczną dla całego regionu — także dla Judy, i właśnie tę opcję Jeremiasz uważał za ślepą uliczkę.
Czego to nie dowodzi
Papirus Adona nie wspomina Judy, Jerozolimy ani Jeremiasza. Nie potwierdza żadnego proroctwa i nie mógłby tego zrobić: zapowiedź wód nadciągających z północy jest obrazem prorockim, a nie opisem, który dałoby się porównać punkt po punkcie z raportem urzędnika. Nie rozstrzyga też, czy faraon odpowiedział — brak odpowiedzi w źródłach nie jest dowodem, że odpowiedzi nie było.
Nie jest wreszcie pewne, kto ten list napisał. Identyfikacja miasta pozostaje sporna, a datowanie opiera się na kontekście, nie na dacie w dokumencie. To wszystko trzeba powiedzieć, zanim padnie zdanie o tym, co papirus pokazuje rzetelnie: że babilońskie wojsko rzeczywiście operowało na filistyńskim wybrzeżu, że drobni władcy regionu liczyli na Egipt i że ta nadzieja była podstawą realnej polityki. To ustalenie o realiach epoki, nie werdykt w sprawie natchnienia Pisma. Wiara opiera się na słowie Jahwe, a nie na tym, ile skrawków papirusu ocalało z VI wieku.
Zobacz też: Jahwe · Księga Jeremiasza · Jeremiasz — znaczenie imienia







