Zaraz po przejściu Jordanu pada polecenie, które w polskim przekładzie brzmi niewinnie, a w kontekście epoki jest zaskakujące.
W tym czasie Pan powiedział do Jozuego: Zrób sobie ostre noże i ponownie obrzezaj synów Izraela.
Joz 5,2
Hebrajski mówi w tym miejscu o nożach z krzemienia. Rzecz dzieje się w czasie, gdy narzędzia metalowe są w tej ziemi od dawna oczywistością. Drugi taki fragment jest jeszcze bardziej wyrazisty.
Wtedy Sefora wzięła ostry kamień, odcięła napletek swego syna i rzuciła do jego stóp, i powiedziała: Naprawdę jesteś dla mnie oblubieńcem krwi.
Wj 4,25
Znów kamień, znów zamiast metalu. Polski przekład oddaje raz nóż, raz kamień, przez co czytelnik nie widzi, że w obu scenach chodzi o to samo tworzywo.
Krzemień długo po epoce kamienia
Wykopaliska tłumaczą to bez sięgania po nadzwyczajne wyjaśnienia. Narzędzia krzemienne nie znikają wraz z pojawieniem się brązu ani żelaza. W warstwach epoki brązu i epoki żelaza w Lewancie wciąż znajduje się wkładki sierpów, przekłuwacze, wióry i odłupki. Powód jest praktyczny: krzemień leży pod nogami, obróbka nie wymaga pieca ani kowala, a świeżo odłupana krawędź jest ostrzejsza od ostrza z brązu i można ją bez żalu wyrzucić po użyciu.
Krzemienny nóż nie jest więc w tych scenach znakiem zacofania. Jest zwykłym narzędziem dostępnym każdemu, i to narzędziem jednorazowym, sterylnym w tym sensie, że nikt go wcześniej nie używał.
Konserwatyzm obrzędu
Drugie wyjaśnienie jest ważniejsze i dotyczy nie technologii, lecz obyczaju. Obrzędy trzymają się materiałów, których świecka praktyka już dawno zaniechała. To zjawisko znane z wielu kultur: gest ma być powtórzeniem gestu przodków, więc powtarza się także tworzywo. Przy takiej logice krzemień w scenie z Księgi Jozuego jest sygnałem, że mamy do czynienia z czynnością starą, a nie z improwizacją obozową.
Tekst zresztą sam podkreśla ciągłość tego obrzędu, notując nawet nazwę miejsca.
Jozue zrobił więc sobie ostre noże i obrzezał synów Izraela na pagórku napletków.
Joz 5,3
Najstarsza scena zabiegu
Wizerunek samej czynności zachował się nie w Kanaanie, lecz w Egipcie. W grobowcu Ankhmahora w Sakkarze, datowanym na około 2300 rok przed naszą erą, wykuto płaskorzeźbę pokazującą zabieg wykonywany na stojącym mężczyźnie przez pochylonego operatora, z podpisem w hieroglifach. To najstarsze znane przedstawienie tej operacji.
Trzeba od razu powiedzieć, czego ta scena nie jest. Nie jest ilustracją do Biblii. Pokazuje praktykę egipską, wykonywaną w innym wieku życia i osadzoną w innym systemie znaczeń niż przymierze, o którym mówi Tora. Jej wartość polega na czym innym: dowodzi, że zwyczaj był w tym regionie znany na długo przed czasami patriarchów, więc czytelnik biblijny nie odbierał go jako nowinki.
To zresztą wyjaśnia pewien kłopot lekturowy. Jeśli obrzezanie praktykowały także ludy sąsiednie, znakiem odróżniającym nie mógł być sam zabieg. Tora kładzie nacisk gdzie indziej: na ósmy dzień, na objęcie wszystkich mężczyzn domu i na powiązanie gestu z przymierzem, a nie z inicjacją w dorosłość. Różnica leży więc w regule, nie w narzędziu, i archeologia dobrze to unaocznia, bo narzędzie pokazuje wspólne, a reguły pokazać nie potrafi.
Czego to nie dowodzi
Nie ma zidentyfikowanych krzemieni z Gilgal ani z żadnego innego miejsca, o których dałoby się powiedzieć, że posłużyły do obrzezania. Wiór krzemienny leżący w warstwie nie ma na sobie informacji o tym, co ciął; analiza śladów użycia potrafi w najlepszym razie odróżnić cięcie materiału miękkiego od twardego. Płaskorzeźba z Sakkary nie potwierdza scen z Księgi Jozuego ani z Księgi Wyjścia, bo pochodzi z innej kultury i z innego tysiąclecia. Archeologia daje tu jedno: tło, na którym dziwne zdanie o kamiennym nożu przestaje być dziwne. Tego, czy opisane wydarzenia miały miejsce, nie rozstrzyga i rozstrzygnąć nie może.
Zobacz też: Przymierze (brit) · Tora (תּוֹרָה) — co znaczy „prawo” po hebrajsku · Obrzezanie (brit mila)







