Κενόω występuje w Nowym Testamencie pięć razy. Pochodzi od przymiotnika kenos, czyli pusty, próżny, bez zawartości — wyrazu obecnego 18 razy i używanego o pustych rękach, o próżnej mowie i o daremnym trudzie. Czasownik znaczy więc opróżnić, uczynić pustym, a w użyciu przenośnym: pozbawić skuteczności.
To od jednego z tych pięciu miejsc pochodzi termin kenoza, którym teologia opisuje uniżenie Mesjasza. Ciekawe jest jednak, że pozostałe cztery wystąpienia nie mówią o nim wcale — i to one pokazują, jaki jest właściwy zakres wyrazu.
Cztery razy o pozbawieniu mocy
Zacznijmy od nich, bo to one wyznaczają zakres. We wszystkich czterech chodzi o coś, co istnieje nadal, ale przestaje działać — i w żadnym o zniknięcie.
Jeśli bowiem dziedzicami są ci, którzy są z prawa, to wiara stała się daremna i obietnica obróciła się wniwecz.
Rz 4,14
Wiara staje się pusta, jeśli dziedzictwo idzie z prawa. Nie znika, tylko przestaje działać. Podobnie z głoszeniem krzyża.
Bo Chrystus nie posłał mnie, abym chrzcił, ale abym głosił ewangelię, i to nie w mądrości słowa, aby nie zniweczyć krzyża Chrystusa.
1 Kor 1,17
Krzyż nie przestaje istnieć przez mądrość słowa — traci skuteczność. Trzecie wystąpienie dotyczy Pawła osobiście.
Ale ja nie korzystałem z żadnego z tych praw. I nie napisałem tego po to, żeby tak się ze mną stało. Lepiej byłoby mi umrzeć, niż żeby ktoś pozbawił mnie mojej chluby.
1 Kor 9,15
Czwarte mówi o chlubie z Koryntian, która mogłaby okazać się pusta.
Ale posłałem braci, żeby nasza chluba z was nie okazała się pod tym względem próżna, abyście, jak mówiłem, byli przygotowani;
2 Kor 9,3
Cztery zdania, cztery różne polskie rozwiązania: daremna, zniweczyć, pozbawił, próżna. W grece za każdym razem stoi ten sam czasownik i ten sam obraz opróżnionego naczynia. Żadne z tych zdań nie mówi, że coś przestało istnieć; wszystkie mówią, że coś przestało działać.
Piąte wystąpienie
Lecz ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i stając się podobny do ludzi;
Flp 2,7
Dopiero na tle poprzednich czterech widać, co to zdanie mówi. Kenoo nigdzie w Nowym Testamencie nie znaczy pozbyć się natury ani przestać być sobą. Znaczy: uczynić bezskutecznym, opróżnić z działania. Mesjasz nie wyzbył się tego, czym był — zrezygnował z korzystania ze swojej pozycji. To rozróżnienie łatwo przeoczyć, a decyduje ono o sensie całego hymnu.
Potwierdza to konstrukcja zdania. Po czasowniku nie ma dopełnienia mówiącego, czego się pozbył. Jest za to imiesłów mówiący, co przyjął: postać sługi. Ogołocenie polega tu na wzięciu na siebie, a nie na oddaniu czegoś.
Co gubi polski przekład
Największą stratą jest niewidoczność wspólnego czasownika. Kto czyta po polsku, nie ma jak zauważyć, że zdanie o kenozie posługuje się tym samym wyrazem co zdanie o wierze, która stała się daremna. A to zestawienie jest w tym haśle najważniejsze, bo odbiera podstawę czytaniom mówiącym o utracie boskości.
Druga strata dotyczy przymiotnika. Kenos jest w Nowym Testamencie słowem częstym i wyrazistym: puste ręce, próżna mowa, daremny trud. Polszczyzna rozdziela go na kilka wyrazów, więc związek między pustym naczyniem a bezskuteczną nauką przestaje być słyszalny. Tymczasem to właśnie ten związek tłumaczy, dlaczego Paweł tak często wraca do obrazu pustki.
Czego samo słowo nie rozstrzyga
I tu trzeba postawić granicę. Z tego, że kenoo znaczy pozbawić skuteczności, nie wynika pełna odpowiedź na pytanie, z czego dokładnie Mesjasz zrezygnował. Zakres wyrazu wyklucza jedno odczytanie — takie, w którym miałby przestać być tym, kim jest — ale nie rozstrzyga między pozostałymi propozycjami: rezygnacją z chwały, z niezależnego korzystania z mocy, z prerogatyw władzy.
Hymn z Filipian jest tekstem gęstym i spory o niego trwają od stuleci. Jeden czasownik, choćby najlepiej opisany, ich nie zamknie. Może natomiast oczyścić przedpole i pokazać, których wniosków z niego wyprowadzić się nie da. To zresztą częsty pożytek z takiego hasła: rzadziej rozstrzyga, częściej odsiewa argumenty, które przy bliższym spojrzeniu okazują się oparte na polskim brzmieniu, a nie na tekście greckim.







