Księga Ezechiela zaczyna się od podania miejsca, i to miejsca babilońskiego. Prorok jest wśród uprowadzonych, nad rzeką o nazwie Kebar, a osada, w której zamieszkał, nazywa się Tel-Abib. Obie nazwy są dla polskiego czytelnika obce i brzmią jak toponimy z opowieści. Okazuje się, że obie mają zaplecze w dokumentach z Babilonii.
I stało się w trzydziestym roku, w czwartym miesiącu, piątego dnia tego miesiąca, gdy byłem wśród uprowadzonych nad rzeką Kebar, że otworzyły się niebiosa i miałem widzenie Boże.
Ez 1,1
Kanał, nie rzeka
Hebrajskie słowo użyte przez Ezechiela oznacza ciek wodny w sensie szerokim i nie rozstrzyga, czy chodzi o rzekę naturalną, czy o kanał. W Babilonii rozróżnienie to jest zresztą płynne: równina między Tygrysem a Eufratem była przecięta siecią kanałów tak dużych i tak dawnych, że funkcjonowały jak rzeki, miały własne nazwy i własne porty.
W tabliczkach klinowych z archiwów Nippur poświadczony jest wielki kanał o nazwie brzmiącej blisko biblijnego Kebar. Nazwa ta pojawia się w dokumentach gospodarczych jako element geografii regionu, a nie jako egzotyzm. Utożsamienie z rzeką Ezechiela jest przyjmowane z dużym prawdopodobieństwem i opiera się na trzech rzeczach naraz: na podobieństwie nazwy, na położeniu w tym samym regionie oraz na tym, że deportowanych osadzano w Babilonii właśnie na terenach wymagających prac irygacyjnych.
Prorok podaje zresztą swoje położenie jeszcze raz, tym razem z nazwą kraju.
Słowo Pana doszło wyraźnie do kapłana Ezechiela, syna Buziego, w ziemi Chaldejczyków nad rzeką Kebar, a była nad nim ręka Pana.
Ez 1,3
Nazwa osady
Tel-Abib to w hebrajskim zapisie nazwa nieprzejrzysta. Wyjaśnia się ją zwykle jako przejęcie akadyjskiego określenia oznaczającego wzgórze potopu — czyli kopiec ruin, jakich w Mezopotamii pełno, wiązany w miejscowej tradycji z czasem sprzed katastrofy. Jeśli ta etymologia jest trafna, mamy do czynienia z nazwą lokalną, przejętą przez wygnańców w formie zasłyszanej, a nie z terminem hebrajskim.
To spostrzeżenie ma wagę większą niż samo brzmienie słowa. Świadczy o autorze, który zna miejscową toponimię i miejscowe słownictwo, a nie o kimś, kto opisuje Babilonię z drugiej ręki. Podobnie działa data podana według miesięcy i lat wygnania oraz szczegóły administracyjne rozsiane po księdze.
I przyszedłem do pojmanych w Tel-Abib, którzy mieszkali nad rzeką Kebar, i usiadłem tam, gdzie oni mieszkali, pozostałem tam osłupiały wśród nich przez siedem dni.
Ez 3,15
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz w tym zdaniu: prorok siada wśród nich i milczy przez siedem dni. Wygnańcy mieszkają razem, w jednym miejscu, jako wspólnota. Dokumenty babilońskie potwierdzają taką praktykę osiedlania grup deportowanych w wydzielonych osadach, często noszących nazwy wskazujące na pochodzenie mieszkańców.
Czego to nie dowodzi
Utożsamienie rzeki Kebar z konkretnym kanałem jest prawdopodobne, ale pozostaje utożsamieniem. Nazwy w tabliczkach i nazwa w hebrajskim tekście są sobie bliskie, jednak żaden dokument babiloński nie mówi o Ezechielu, o Judejczykach nad tym kanałem ani o wydarzeniach opisanych w księdze.
Osada Tel-Abib nie została zlokalizowana. Nie ma stanowiska archeologicznego, które by z nią utożsamiono, i nie ma pewności, czy kiedykolwiek będzie — kopce ruin w tym regionie liczy się w tysiącach, a większość nie ma nazwy poza współczesną. Etymologia nazwy jest propozycją językową, nie odczytem z inskrypcji znalezionej na miejscu.
Nie da się też z tego materiału wywieść niczego o treści wizji. Znajomość geografii nie jest argumentem za albo przeciw temu, co prorok w tej geografii zobaczył — to dwie różne kwestie i mieszanie ich nie służy żadnej ze stron.
Co zostaje: Księga Ezechiela osadza swojego bohatera w realnym krajobrazie południowej Babilonii, posługuje się miejscowym nazewnictwem i opisuje sposób osiedlania deportowanych zgodny z tym, co wiadomo z dokumentów. To poważne tło historyczne dla księgi, która na serwisach o archeologii biblijnej pojawia się rzadko — i tło jest tu właściwym słowem.







