Hewel (הֶ֫בֶל, H1892) występuje siedemdziesiąt trzy razy i jest słowem, na którym stoi cała Księga Koheleta. Polskie marność wprowadza do niej ocenę: bezwartościowość, próżność, bezsens. Hebrajski rzeczownik opisuje przede wszystkim parę, oddech, opar — coś, co istnieje, ale czego nie da się uchwycić.
Otwarcie i zamknięcie Koheleta
Marność nad marnościami – mówi Kaznodzieja – marność nad marnościami. Wszystko jest marnością.
Koh 1,2
Marność nad marnościami – mówi Kaznodzieja – wszystko to marność.
Koh 12,8
Ta sama formuła otwiera i zamyka księgę, spinając ją klamrą. Konstrukcja z powtórzeniem — hewel hawalim — to hebrajski sposób tworzenia stopnia najwyższego, ten sam, który daje Miejsce Najświętsze i Pieśń nad Pieśniami. Dosłownie: para par, ulotność ulotności.
Któż bowiem wie, co jest dobre dla człowieka w tym życiu po wszystkie dni jego marnego życia, które jak cień przemijają? Albo kto oznajmi człowiekowi, co po nim będzie pod słońcem?
Koh 6,12
Tutaj widać, na czym polega problem Koheleta. Dni człowieka są hewel i przemijają jak cień. To nie jest wyrok o bezwartościowości życia, tylko stwierdzenie, że jest ono krótkie i nieuchwytne, więc nie da się na nim oprzeć trwałych rachub.
Tam, gdzie polszczyzna zdradza sens
Uprzykrzyło mi się życie, nie chcę żyć wiecznie. Zostaw mnie, bo moje dni są marnością.
Hi 7,16
Doprawdy synowie ludzcy są marnością, synowie mocarzy – zawodni; położeni na wagę, wszyscy razem są lżejsi niż marność.
Ps 62,9
W obu wersetach UBG pisze o marności, a interlinia oddaje ten sam wyraz jako tchnienie. Zdanie z Psalmu jest przy tym obrazowe: ludzie położeni na wagę okazują się lżejsi niż hewel. Waga i para tworzą spójny obraz — coś, co nie ma ciężaru. Marność takiego obrazu nie tworzy, bo nie jest wielkością fizyczną.
Oto wymierzyłeś moje dni na szerokość dłoni, a mój wiek jest niczym przed tobą; zaprawdę każdy człowiek, nawet najlepszy, jest całkowitą marnością. Sela.
Ps 39,5
Psalmista mierzy swój wiek szerokością dłoni i nazywa człowieka hewel. Cała strofa mówi o krótkości, nie o bezwartościowości.
Marność bożków
Są marnością i dziełem błędów; w czasie swego nawiedzenia zginą.
Jr 10,15
U proroków hewel bywa nazwą bożków i tu polskie marność trafia lepiej, bo chodzi o coś, co nie ma treści. Trzeba jednak zauważyć, że oskarżenie brzmi mocniej niż w polszczyźnie: posąg jest oparem, czymś, co wygląda na obecność, a przy dotknięciu okazuje się niczym.
Co gubi polski przekład
Gubi się różnica między ulotnością a bezsensem. Kohelet nie twierdzi, że nic nie ma wartości — w tej samej księdze zaleca jedzenie chleba, picie wina i cieszenie się pracą. Twierdzi, że wszystko wymyka się z rąk. Polskie marność ustawia księgę na pozycji nihilistycznej i zmusza czytelnika do gimnastyki, żeby pogodzić ją z resztą Pisma.
Gubi się też obraz. Cała księga operuje wiatrem, cieniem, oddechem i pogonią za czymś nieuchwytnym. Rzeczownik hewel należy do tego samego świata przedstawionego, a marność do niego nie pasuje, bo jest pojęciem oceniającym, nie obrazowym.
Czego nie wiemy
Imię Abla zapisano tymi samymi spółgłoskami, co ten rzeczownik, i indeks Stronga traktuje je jako osobne hasło o tej samej formie podstawowej.
I urodziła jeszcze jego brata Abla. Abel był pasterzem owiec, a Kain był rolnikiem.
Rdz 4,2
Czy jest to gra słów wprowadzona świadomie, czy zwykła zbieżność — tekst nie mówi. Życie Abla było krótkie, co lekturę symboliczną ułatwia, ale nie ma w Księdze Rodzaju żadnego zdania, które by ją potwierdzało. To dobre miejsce, żeby zatrzymać się przed wnioskiem.
Sporne jest również, czy hewel u Koheleta ma jedno znaczenie przez całą księgę, czy zmienia odcień zależnie od kontekstu: raz ulotność, raz niepojętość, raz bezcelowość. Obie hipotezy mają zwolenników i obie dają się obronić z tekstu.
Nie da się wreszcie ustalić, czy siedemdziesiąt trzy wystąpienia w całym Piśmie to dla tego wyrazu liczba typowa, czy podbita przez jedną księgę. Sam Kohelet zużywa ich znaczną część, więc obraz statystyczny słowa jest w dużej mierze obrazem jednej księgi mądrościowej. To warto pamiętać, zanim się powie, jak hebrajski w ogóle mówił o przemijaniu — bo mówił też innymi słowami, których Kohelet akurat nie wybrał.







