Czwarty rozdział Księgi Ezechiela zaczyna się od polecenia, które przy pierwszym czytaniu brzmi osobliwie. Prorok ma wziąć glinianą tabliczkę, położyć ją przed sobą i wyryć na niej miasto — a potem odegrać na tym przedmiocie oblężenie.
A ty, synu człowieczy, weź sobie glinianą tabliczkę, połóż ją przed sobą i wyryj na niej miasto Jerozolimę;
Ez 4,1
Sporządź jego oblężenie, zbuduj przeciwko niemu szańce, usyp przeciwko niemu wał, uszykuj przeciwko niemu wojska i ustaw przeciwko niemu tarany dokoła.
Ez 4,2
Gatunek, który istniał
W Mezopotamii ryto na glinie plany. Znane są tabliczki z rzutami świątyń, z układami pomieszczeń, z rozmieszczeniem pól i kanałów, a także z planem miasta obejmującym mury, bramy, rzekę i główne obiekty. Najczęściej przywołuje się plan Nippur, przedstawiający zarys obwarowań z zaznaczonymi bramami i przebiegiem cieku wodnego.
Takie tabliczki nie były dziełami sztuki ani ciekawostkami. Miały funkcję praktyczną: służyły budowniczym, administracji świątynnej i zarządcom gruntów. Glina była najtańszym i najbardziej dostępnym materiałem, rylec najprostszym narzędziem, a wypalona albo wysuszona tabliczka trwałym nośnikiem.
To zmienia odbiór polecenia z Księgi Ezechiela. Prorok nie robi rzeczy dziwacznej ani niespotykanej. Sięga po znany typ przedmiotu i po znaną czynność. Człowiek żyjący w Babilonii wiedział, czym jest plan wyryty na glinie, tak jak dzisiejszy czytelnik wie, czym jest mapa.
Znak, a nie makieta
Sens gestu polega jednak na czymś więcej niż na wykonaniu planu. Ezechiel ma na tym planie odegrać oblężenie: usypać wał, ustawić tarany, otoczyć miasto. Bierze więc gatunek dokumentu urzędowego i przekształca go w znak prorocki, wykonywany publicznie i rozciągnięty w czasie.
Warto zauważyć, kto był adresatem. Wygnańcy w Babilonii wciąż liczyli na to, że Jerozolima się obroni i że wygnanie potrwa krótko. Prorok pokazuje im miasto pod oblężeniem, i to na przedmiocie z ich codzienności. Komunikat nie wymagał tłumaczenia.
Trzeba jeszcze zauważyć, kto to polecenie wykonuje. Ezechiel jest kapłanem, a nie budowniczym ani urzędnikiem, i to jemu każe się sięgnąć po narzędzie administracji. W Piśmie prorok bywa stawiany w rolach, które nie należą do jego stanu, po to, by sam stał się częścią przekazu. Tabliczka z planem miasta w rękach kapłana wygnańca jest już znakiem, zanim padnie choćby słowo o wale i taranach. Odbiorca widzi człowieka od świątyni robiącego to, co robi pisarz obcego państwa.
Ten sposób działania nie jest w Piśmie odosobniony. Prorocy wielokrotnie posługują się czynnościami zamiast słów, a materiał tych czynności bierze się z tego, co pod ręką: naczynia, jarzma, pas, pole. Gliniana tabliczka w Babilonii jest dokładnie takim przedmiotem pod ręką.
Czego to nie dowodzi
Nie istnieje tabliczka, którą można by uznać za tę z Księgi Ezechiela. Nie znaleziono planu Jerozolimy na glinie i nie ma powodu spodziewać się takiego znaleziska. Gdyby przedmiot wykonany przez proroka przetrwał, i tak nie dałoby się go odróżnić od setek podobnych.
Zestawienie z planami mezopotamskimi jest zestawieniem gatunkowym. Pokazuje, że opisana czynność mieści się w praktyce epoki — nic więcej. Nie potwierdza, że opisana scena miała miejsce, ani że księga powstała w Babilonii, choć jedno z drugim dobrze się układa.
Trzeba też uważać na inny obiekt, który bywa w tym kontekście mylnie przywoływany. Babilońska mapa świata jest przedstawieniem kosmologicznym, obrazem porządku wszechświata, a nie planem topograficznym. To inny typ dokumentu i do Ezechiela 4 nie pasuje.
Co zostaje: znak wykonany przez proroka jest zrozumiały w swoim środowisku i wykorzystuje realny, poświadczony gatunek przedmiotu. Wiedza o mezopotamskich planach nie dowodzi niczego o treści proroctwa, ale usuwa fałszywe wrażenie dziwaczności, które utrudnia czytanie tego rozdziału. Tyle wolno powiedzieć — i tyle wystarczy.







