Scena w ogrodzie jest krótka i nikt jej nie łagodzi. Mesjasz prosi, żeby kielich Go ominął, mówi o swojej woli i o woli Ojca jako o dwóch rzeczach, i poddaje jedną drugiej. Wszystkie trzy Ewangelie synoptyczne to zapisują, choć nie jest to scena, która ułatwiałaby cokolwiek.
Co dokładnie zostało powiedziane
Wtedy Jezus przyszedł z nimi na miejsce zwane Getsemani i powiedział do uczniów: Siądźcie tu, a ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. A wziąwszy ze sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, zaczął się smucić i odczuwać udrękę. Wtedy Jezus powiedział do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci. Zostańcie tu i czuwajcie ze mną. A odszedłszy trochę dalej, upadł na twarz i modlił się, mówiąc: Mój Ojcze, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich. Jednak niech się stanie nie jak ja chcę, ale jak ty.
Mt 26,36-39
Prośba wraca za drugim razem w formie, w której możliwość odsunięcia kielicha jest już wykluczona.
Znowu, po raz drugi odszedł i modlił się, mówiąc: Mój Ojcze, jeśli ten kielich nie może mnie minąć, tylko abym go wypił, niech się stanie twoja wola.
Mt 26,42
Łukasz zapisuje to samo, dodając szczegóły o modlitwie na kolanach i o zmaganiu.
A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz twoja niech się stanie. Wtedy ukazał mu się anioł z nieba i umacniał go. I w śmiertelnym zmaganiu jeszcze gorliwiej się modlił, a jego pot był jak krople krwi spadające na ziemię.
Łk 22,41-44
Tu potrzebne jest zastrzeżenie tekstowe. Dwa ostatnie zdania tego fragmentu, o aniele i o pocie jak krople krwi, nie występują w części dawnych rękopisów Łukasza i w wydaniach krytycznych bywają oznaczane jako niepewne. Nie budujemy więc na nich żadnego wniosku. Sama modlitwa i słowa o dwóch wolach są poświadczone niezależnie u Mateusza i Marka, więc argument nie zależy od tego szczegółu.
To nie jest odosobniony wypadek
Rozróżnienie woli własnej i woli Ojca pada u Jana kilka razy, i to poza sytuacją cierpienia.
Zstąpiłem bowiem z nieba nie po to, żeby czynić swoją wolę, ale wolę tego, który mnie posłał.
J 6,38
Ja sam od siebie nie mogę nic czynić. Jak słyszę, tak sądzę, a mój sąd jest sprawiedliwy, bo nie szukam swojej woli, ale woli tego, który mnie posłał, Ojca.
J 5,30
Podobne wahanie zapisane jest wcześniej, przy okazji zapowiedzi godziny, i kończy się nie prośbą o ratunek, lecz o uwielbienie imienia Ojca.
Teraz moja dusza jest zatrwożona. I cóż powiem? Ojcze, zachowaj mnie od tej godziny? Przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij swoje imię. Wtedy rozległ się głos z nieba: Uwielbiłem i jeszcze uwielbię.
J 12,27-28
List do Hebrajczyków streszcza to językiem, który nie ukrywa gwałtowności tej sceny.
On za dni swego ciała zanosił z głośnym wołaniem i ze łzami modlitwy i usilne prośby do tego, który mógł go wybawić od śmierci, i został wysłuchany z powodu swojej bogobojności. Chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.
Hbr 5,7-8
A z postawy uznany za człowieka, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.
Flp 2,8
Dlaczego to jest trudne
Trudność nie polega na tym, że Mesjasz się boi. Polega na tym, że mówi o swojej woli jako o czymś, co może różnić się od woli Ojca. Gdyby chodziło wyłącznie o wolę ludzką, tekst byłby prosty. Gdyby chodziło o jedną wolę wspólną z Ojcem, prośba nie miałaby sensu — nikt nie prosi siebie o zmianę własnego postanowienia.
Sam tekst rozwiązania nie podaje. Podaje natomiast dwie wskazówki. Pierwsza: prośba jest warunkowa i zostaje sformułowana jako pytanie o możliwość, a nie jako żądanie. Druga: poddanie następuje natychmiast, w tym samym zdaniu. Nie ma tu sporu ani negocjacji, jest prośba i zgoda. To coś innego niż konflikt dwóch dążeń — bliżej temu do obrazu posłuszeństwa, o którym pisze List do Hebrajczyków.
Warto też zauważyć, czego w tej scenie nie ma. Nie ma zdziwienia, że doszło do tej godziny, choć Mesjasz zapowiadał ją wcześniej wielokrotnie. Nie ma prośby o zmianę planu, jest pytanie o to, czy plan można wykonać inaczej. Nie ma wreszcie żadnej sugestii, że Ojciec mógłby chcieć czegoś złego. Cała scena rozgrywa się w granicach zgody na to samo dzieło, a różnica dotyczy tego, co człowiek odczuwa wobec kielicha, który ma wypić.
Ewangelia Jana, która najmocniej podkreśla jedność Syna z Ojcem, zapisuje tę samą scenę w skróconej formie i również jej nie łagodzi. To istotne: żaden z autorów nie uznał, że opis wahania trzeba usunąć, żeby ochronić wcześniejsze zdania o tożsamości Mesjasza. Widocznie nie odczuwali potrzeby wybierania.
Teksty, które napinają to z drugiej strony
Ja i Ojciec jedno jesteśmy.
J 10,30
Jezus mu odpowiedział: Tak długo jestem z wami, a nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widzi, widzi i mego Ojca. Jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca?
J 14,9
Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia Bóstwa.
Kol 2,9
Najciekawszy jest werset, w którym Mesjasz prosi o przywrócenie chwały posiadanej przed powstaniem świata. Modlitwa ta pada w tej samej mowie pożegnalnej, kilka rozdziałów przed ogrodem.
A teraz ty, Ojcze, uwielbij mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim powstał świat.
J 17,5
Zestawienie tych dwóch modlitw jest właściwym obrazem problemu. Ten sam, który mówi o chwale sprzed założenia świata, prosi w ogrodzie o odsunięcie kielicha i poddaje swoją wolę. Pismo stawia te sceny obok siebie bez komentarza wyjaśniającego.
Czego nie wiemy
Pismo nie tłumaczy, jak wola, o której mowa w ogrodzie, ma się do woli Ojca poza tym, że została jej poddana. Nie mówi, czy prośba była możliwa do spełnienia. Nie wyjaśnia, na czym polegało zmaganie ani czego dokładnie dotyczył lęk — tekst mówi o kielichu, a nie o śmierci wprost. Nie podaje też, w jakim sensie ktoś, kto jest jedno z Ojcem, może uczyć się posłuszeństwa. Późniejsze rozróżnienia wprowadzone po to, żeby te zdania dały się utrzymać razem, są próbą uporządkowania danych, a nie treścią samej sceny.
Zobacz też: Mesjasz (Maszijach) · List do Hebrajczyków · Ewangelia Jana · Łukasz — znaczenie imienia







