W wykopach judzkich miast z ostatnich dwóch stuleci monarchii wraca ten sam przedmiot: mała gliniana figurka kobiety. Zamiast nóg ma pełną, rozszerzającą się ku dołowi podstawę w kształcie filaru, ręce podtrzymują piersi, a głowa bywa odciśnięta w formie albo uformowana palcami w kilku ruchach. Egzemplarzy naliczono ponad tysiąc. Żaden inny przedmiot związany z kultem nie występuje w Judzie epoki żelaza tak często.
Rzecz z izby, nie z sanktuarium
To najważniejszy szczegół i najczęściej pomijany. Figurki filarowe nie pochodzą ze świątyń ani z wydzielonych kaplic. Wychodzą z podłóg domów, z zasypisk, ze śmietnisk, z wypełnisk cystern — z kontekstów mieszkalnych i z tego, co po nich zostało. Znajdują je i w stolicy, i w małych miasteczkach. Rozkład znalezisk mówi więc coś, czego nie powie żadna inskrypcja: cokolwiek ta postać znaczyła, należała do wyposażenia zwykłego gospodarstwa, a nie do sprzętu wyspecjalizowanego kapłana.
Drugi szczegół: bardzo wiele egzemplarzy jest połamanych. Czy rozbijano je celowo, czy po prostu tłukły się jak każda gliniana drobnica i lądowały na śmietniku razem ze skorupami naczyń — z samego materiału rozstrzygnąć się tego nie da. Powiązanie rozbić z reformami Ezechiasza albo Jozjasza bywa proponowane, ale opiera się na datowaniu warstw zbyt szerokim, by wskazać konkretne wydarzenie.
Cztery odpowiedzi i ani jednego podpisu
Kim jest przedstawiona kobieta? Padają cztery główne odpowiedzi: Aszera, znana z inskrypcji z Kuntillet Ajrud i Chirbet el-Kom oraz z tekstów ugaryckich; bezimienna bogini płodności; amulet mający pomóc karmiącej matce; wreszcie przedmiot świecki, z zabawką włącznie. Każda odpowiedź ma zwolenników i każda tłumaczy część danych. Żadna nie tłumaczy wszystkich.
Rozstrzygające jest to, czego brakuje. Ani jedna figurka nie ma napisu. Nie ma imienia, dedykacji, żadnego znaku, który pozwoliłby powiedzieć, kogo przedstawia albo do czego służyła. Wszystko, co o niej mówimy, jest wnioskiem z formy i z miejsca znalezienia — a to za mało, by ogłosić rozstrzygnięcie.
Co o kulcie domowym mówi tekst
Biblia zna kult prowadzony w domu i przez całą rodzinę. Jeremiasz opisuje go z podziałem ról między pokolenia i płcie.
Synowie zbierają drwa, ojcowie rozniecają ogień, a ich żony ugniatają ciasto, aby robić placki dla królowej niebios i wylewać ofiary z płynów innym bogom, aby mnie do gniewu pobudzać.
Jr 7,18
Przytacza też odpowiedź, jaką usłyszał od judzkich uchodźców w Egipcie.
Ale na pewno wypełnimy każde słowo, które wyjdzie z naszych ust: będziemy spalać kadzidło królowej niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów, jak dotąd czyniliśmy, my i nasi ojcowie, nasi królowie i nasi książęta, w miastach Judy i na ulicach Jerozolimy. Wtedy bowiem najadaliśmy się chleba, było nam dobrze i nic złego nas nie spotkało.
Jr 44,17
Warto zauważyć, gdzie te dwa światy się rozchodzą. Prorok mówi o cieście, plackach, ofiarach z płynów i o adresatce nazwanej tytułem, nie imieniem. O figurce nie wspomina ani słowem. Odwrotnie: archeolog trzyma w ręku figurkę i nie ma do niej tekstu. Zestawienie jednego z drugim jest hipotezą, nie odczytem.
Księga Sędziów podsumowuje ten sam problem najkrócej.
Opuścili Pana, a służyli Baalowi i Asztartom.
Sdz 2,13
Nazwa bóstwa stoi tu w liczbie mnogiej, co dobrze oddaje sytuację. Mowa o zjawisku rozproszonym i wielopostaciowym, obecnym w domach przez pokolenia, a nie o jednym zorganizowanym kulcie z jednym wizerunkiem.
Dlaczego ten przedmiot jest ważny mimo niepewności
Nawet bez rozstrzygnięcia figurki zmieniają skalę wyobrażenia. Oskarżenia proroków przestają brzmieć jak retoryka o odległych sanktuariach na wzgórzach, a zaczynają dotyczyć izby, w której mieszkała rodzina. Pokazują też, że pobożność Judy nie była jednorodna i że reformy opisane w Księgach Królewskich mierzyły się nie tylko z ołtarzem w mieście, ale z czymś, co stało na półce obok garnków.
Czego to nie dowodzi
Figurki nie dowodzą, że Judejczycy czcili Aszerę pod postacią glinianej kobiety, bo nie wiadomo, kogo przedstawiają. Nie dowodzą też, że jej nie czcili. Nie są ilustracją do Jeremiasza: prorok mówi o plackach i libacjach, nie o posążkach, a milczenie tekstu o figurkach jest tu równie wymowne jak milczenie figurek o tekście. Nie pozwalają wreszcie ocenić, ilu mieszkańców Judy trzymało taki przedmiot z pobożności, ilu z przyzwyczajenia, a ilu bez żadnej myśli. Archeologia daje tu rzecz i jej adres. Znaczenia nie daje.







