Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl
Filmy i seriale biblijne

Ewangelia według św. Mateusza (1964) — film bez jednego dopisanego zdania

Pasolini nakręcił jedyną wielką ekranizację, w której każde słowo dialogu pochodzi z Biblii. Co to znaczy w praktyce i gdzie mimo wszystko jest interpretacja.

Kamil Sasuła
1 sierpnia 2026 · 3 min czytania
Ewangelia według św. Mateusza (1964) — film bez jednego dopisanego zdania
Wielkość pisma
Wielkość pisma: 100%

Ewangelia według Mateusza (wł. Il vangelo secondo Matteo) to film Piera Paola Pasoliniego z 1964 roku, koprodukcja włosko-francuska, 137 minut, dialogi po włosku. Zdjęcia powstały w południowych Włoszech — w Barile, Massafrze i w Materze, gdzie jaskiniowe zabudowania Sassi zagrały dom Marii i Józefa.

Rolę Jeszui zagrał Enrique Irazoqui, dziewiętnastoletni student ekonomii z Hiszpanii, aktor amator. Amatorami była większość obsady. Młodą Marię zagrała czternastoletnia Margherita Caruso, a Marię starszą — matka reżysera, Susanna Pasolini. Ścieżkę dźwiękową złożono z Bacha, spirituals Blind Willie Johnsona oraz muzyki żydowskiej i kongijskiej.

Film zdobył Nagrodę Specjalną Jury w Wenecji w 1964 roku, trzy nagrody Nastro d’Argento i trzy nominacje do Oscara. Pasolini zadedykował go pamięci papieża Jana XXIII. W 2015 roku watykańskie „L’Osservatore Romano” nazwało go najlepszym filmem o Chrystusie, jaki nakręcono.

Które fragmenty Pisma ekranizuje

Jeden i tylko jeden: Ewangelię Mateusza, od zwiastowania Józefowi po nakaz misyjny. Nie ma tu ani jednej sceny z Marka, Łukasza czy Jana. Nie ma też ani jednego zdania napisanego przez scenarzystę — cały dialog jest cytatem.

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z prawa, aż wszystko się wypełni.

Mt 5,17-18

Kazanie na Górze pada w filmie w całości i bez złagodzeń, łącznie z fragmentami, które inne ekranizacje zwykle pomijają.

Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja wam dam odpoczynek. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla waszych dusz. Moje jarzmo bowiem jest przyjemne, a moje brzemię lekkie.

Mt 11,28-30

Film kończy się nakazem misyjnym, dokładnie tak, jak kończy się księga:

Wtedy Jezus podszedł i powiedział do nich: Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do końca świata. Amen.

Mt 28,18-20

Co dodano, a czego nie ma w Piśmie

Odpowiedź na pytanie o dopiski jest wyjątkowo krótka: w warstwie słownej nie dodano nic. To jedyna głośna ekranizacja, o której da się to powiedzieć. Ale to nie znaczy, że film jest tekstem — znaczy tylko, że interpretacja przeniosła się gdzie indziej.

Interpretacja przez pominięcie. Film usuwa 592 z 1070 wersetów Mateusza. To ponad połowa księgi. Wybór, co zostaje, a co znika, jest tu główną wypowiedzią reżysera. Kolejność scen zmieniono co najmniej siedemnaście razy.

Interpretacja przez obraz. Ewangelia nie opisuje wyglądu, gestów ani tonu głosu. Pasolini wypełnia to własną wizją: jego Jeszua jest surowy, szybki, mówi ostro i chodzi dużo. Faryzeusze noszą nakrycia głowy przypominające ikonografię władzy. Ubóstwo Galilei zagrało południowe Włochy z ich biedą lat sześćdziesiątych. Żadnego z tych rozstrzygnięć nie ma w tekście — wszystkie są autorskie.

Klucz społeczny. Pasolini był deklarowanym ateistą i marksistą, i nie ukrywał tego. Zapytany o to, jak niewierzący może kręcić film o Mesjaszu, odpowiedział, że jest niewierzącym, który tęskni za wiarą. Jego Jeszua jest przede wszystkim tym, który staje po stronie ubogich przeciw władzy — to odczytanie da się z Mateusza obronić, ale jest jednym z możliwych, a film podaje je jako jedyne.

Zwróćmy uwagę na paradoks: film, który nie dopisał ani słowa, i tak interpretuje. Sam dobór wersetów, twarzy i muzyki jest już wypowiedzią. To dobra lekcja także przy oglądaniu produkcji, które chwalą się „wiernością” — wierność w warstwie słów nie oznacza neutralności.

Dla kogo i na co uważać

Dla kogoś, kto chce zobaczyć Ewangelię bez scenarzysty, to pozycja pierwsza z brzegu. Film ma też walor niespodziewany: słowa, które przy czytaniu przelatują przez głowę, wypowiedziane na głos przez zwykłych ludzi w kamiennej wiosce brzmią zupełnie inaczej.

Trzeba jednak wiedzieć, na co się pisze. To kino z 1964 roku, czarno-białe, powolne, bez muzyki ilustracyjnej i bez efektów; cuda są pokazane oszczędnie, niemal na sucho. Widz przyzwyczajony do współczesnego montażu może się zniechęcić w pierwszym kwadransie. I druga uwaga: skoro ponad połowa Mateusza wypadła, film nie zastępuje lektury księgi — raczej do niej odsyła.

AUTOR

Kamil Sasuła

Kamil Sasuła — badacz i pasjonat Pisma Świętego, twórca serwisu Odkryjbiblie.pl. Od lat zgłębia Biblię u samego źródła: hebrajskie i greckie znaczenia słów, kontekst historyczny oraz odkrycia archeologiczne potwierdzające karty Pisma.

Wszystkie wpisy autora