Εὐσέβεια składa się z przedrostka eu, czyli dobrze, oraz rdzenia seb-, oznaczającego cześć i lęk wobec tego, co czcigodne. Dosłownie: dobrze skierowana cześć. W świecie greckim był to wyraz świecki i domowy zarazem: opisywał należny szacunek wobec bogów, ale też wobec rodziców i zmarłych przodków.
Rozkład wystąpień w Nowym Testamencie jest uderzający. Rzeczownik pada piętnaście razy: dziesięć w trzech krótkich listach pasterskich, cztery w drugim liście Piotra, jeden raz w Dziejach. Poza tym nie ma go nigdzie — ani u Jana, ani w ewangeliach, ani w Liście do Rzymian.
Cześć, która ma kierunek
Jeśli zaś jakaś wdowa ma dzieci lub wnuki, niech się one najpierw uczą być pobożnymi względem własnego domu i odwzajemniać się rodzicom; jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Boga.
1 Tm 5,4
To najciekawsze miejsce w całej rodzinie. Czasownik od tego samego rdzenia opisuje tu obowiązek wobec własnego domu i rodziców. Grecki sens wyrazu — cześć należna także rodzinie — nie jest więc rekonstrukcją z zewnątrz, tylko czymś, co widać wprost w tekście.
Przechadzając się bowiem i przypatrując waszym świętościom, znalazłem też ołtarz, na którym było napisane: Nieznanemu Bogu. Ja głoszę wam tego, którego nie znając, czcicie.
Dz 17,23
Tutaj ten sam czasownik opisuje kult ateńczyków wobec nieznanego Boga. Wyraz nie orzeka więc sam z siebie, że cześć trafia we właściwy adres — mówi o postawie, nie o prawdziwości.
Ćwiczenie cielesne bowiem przynosi niewiele pożytku, lecz pobożność do wszystkiego jest przydatna, gdyż zawiera obietnicę życia obecnego i przyszłego.
1 Tm 4,8
Pobożność zestawiona z ćwiczeniem cielesnym. Zestawienie ma sens tylko wtedy, gdy eusebeia też jest czymś, co się ćwiczy: praktyką, a nie nastrojem.
Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co się ma.
1 Tm 6,6
Zdanie odpowiada tym, którzy w poprzednim wersecie uznali pobożność za sposób zarobku. Paweł przyjmuje ich słowo i odwraca je: zyskiem jest, ale nie tym.
Przybierający pozór pobożności, ale wyrzekający się jej mocy. Takich ludzi unikaj.
2 Tm 3,5
Pobożność można mieć w postaci samej formy. Grecki rzeczownik oznaczający tu pozór to morfosis, czyli kształt, zarys. Cześć zachowuje kształt i traci moc.
Drugie słowo pod tym samym polskim wyrazem
Czysta i nieskalana pobożność u Boga i Ojca polega na tym, aby przychodzić z pomocą sierotom i wdowom w ich utrapieniu i zachować samego siebie nieskażonym przez świat.
Jk 1,27
W tym zdaniu nie ma naszego rzeczownika. Stoi tu threskeia, wyraz opisujący religię jako zewnętrzny porządek kultu — ten sam, który gdzie indziej UBG oddaje przez religię, a jeszcze gdzie indziej przez kult aniołów. Po polsku wszystkie te miejsca stapiają się w jedno.
Paweł, sługa Boga i apostoł Jezusa Chrystusa według wiary wybranych Bożych i poznania prawdy, która jest zgodna z pobożnością;
Tt 1,1
Tu z kolei stoi eusebeia i wiąże się z poznaniem prawdy. Prawda i cześć są sprzężone: cześć nieoparta na poznaniu byłaby dokładnie tym, co Paweł widział na ateńskim ołtarzu.
Co gubi polski przekład
Pierwsza strata to zatarcie granicy między eusebeia a threskeia. Pierwsze mówi o postawie czci, drugie o obrzędowym porządku. Kiedy oba dostają pobożność, znika napięcie między nimi — a to na tym napięciu opiera się cała argumentacja Jakuba o religii czystej i nieskalanej.
Druga strata to zawężenie do sfery uczuć. Polska pobożność brzmi jak stan ducha: ktoś jest pobożny, bo się dużo modli. Grecka eusebeia obejmuje także obowiązek wobec rodziców, zachowanie w domu i posłuszeństwo władzy. Jest bliżej wierności niż nastroju.
Trzecia rzecz to statystyka. Skoro dwie trzecie wystąpień skupia się w listach pasterskich, to słowo jest znacznikiem konkretnego etapu i konkretnego problemu: wspólnot, w których nauczanie zaczęło się rozjeżdżać z życiem. Polski czytelnik, dla którego pobożność jest wyrazem ogólnochrześcijańskim, tego zagęszczenia nie zauważy.
Czego nie wiemy
A bez wątpienia wielka jest tajemnica pobożności: Bóg objawiony został w ciele, usprawiedliwiony w Duchu, widziany był przez anioły, głoszony był poganom, uwierzono mu na świecie, wzięty został w górę do chwały.
1 Tm 3,16
To najbardziej sporny werset z tej rodziny. Nie wiemy na pewno, jak brzmiał jego początek: część rękopisów ma tu słowo Bóg, część zaimek względny. UBG idzie za pierwszą drogą. Sam rzeczownik eusebeia niczego tu nie rozstrzyga i nie powinien być wciągany do tego sporu.
Nie wiemy też, czy nagromadzenie tego wyrazu w listach pasterskich wynika z tematu, ze stylu autora, czy z czasu powstania. Wszystkie trzy wyjaśnienia są w obiegu i statystyka sama ich nie rozdziela.
Wreszcie źródłosłów nie przesądza treści. To, że wyraz znaczy dobrze skierowaną cześć, nie mówi jeszcze, komu ta cześć się należy ani jak ma wyglądać. Na to odpowiadają przykazania, a nie słownik.







