Dwie sceny z Elizeuszem dotyczą Syryjczyków i obie kończą się inaczej, niż zapowiada ich początek. W pierwszej wróg przychodzi po pomoc i dostaje ją w formie, której nie chce. W drugiej wróg przychodzi po proroka i dostaje posiłek.
Warto zauważyć, w jakim czasie się to rozgrywa. Syria jest wtedy dla Izraela głównym zagrożeniem militarnym i obie księgi Królewskie pełne są opisów jej najazdów. Sceny z Elizeuszem nie są więc opowieściami o dalekim, obojętnym cudzoziemcu — dotyczą państwa, z którym trwa wojna. To podnosi cenę każdego kroku, jaki prorok w nich wykonuje, i tłumaczy zaskoczenie króla przy końcu drugiej z nich.
Naaman, dowódca króla Syrii, był człowiekiem bardzo poważanym u swego pana i osobą czcigodną. Przez niego bowiem Pan dał wybawienie Syryjczykom. Był on także dzielnym wojownikiem, ale trędowatym. Gdy pewnego razu Syryjczycy wyszli w gromadach, uprowadzili z ziemi Izraela małą dziewczynkę, a ona służyła żonie Naamana. Powiedziała do swojej pani: O gdyby mój pan udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten na pewno uzdrowiłby go z trądu.
2 Krl 5,1-3
Informacja o proroku pochodzi od uprowadzonej dziewczynki, która służy w domu człowieka odpowiedzialnego za takie uprowadzenia. Tekst nie nadaje jej imienia i nie komentuje sytuacji. Cała sprawa rusza z najniższego możliwego punktu drabiny społecznej.
Prorok, który nie wychodzi
Elizeusz zaś wysłał do niego posłańca z tymi słowami: Idź i umyj się siedem razy w Jordanie, a twoje ciało powróci do zdrowia i będziesz czysty. Lecz Naaman rozgniewał się i odszedł, mówiąc: Oto myślałem sobie, że na pewno wyjdzie, stanie przy mnie, wezwie imienia Pana, swego Boga, poruszy swoją ręką nad miejscem trądu i uzdrowi trędowatego. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czy nie mógłbym się w nich obmyć i być czysty? Odwrócił się więc i odjechał w gniewie. Lecz jego słudzy podeszli i powiedzieli do niego: Mój ojcze, gdyby ten prorok rozkazał ci zrobić coś wielkiego, czy byś tego nie uczynił? Tym bardziej gdy ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty. Poszedł więc i zanurzył się w Jordanie siedem razy, według słowa męża Bożego. I jego ciało stało się jak ciało małego dziecka, i został oczyszczony.
2 Krl 5,10-14
Gniew Naamana ma dwa powody i oba wypowiada. Pierwszy to brak rytuału: spodziewał się wyjścia, wezwania imienia i gestu ręką nad chorym miejscem. Drugi to wybór rzeki — Jordan jest gorszy od rzek Damaszku. Za pierwszym kryje się oczekiwanie widowiska, za drugim duma narodowa.
Przekonują go słudzy, i to argumentem czysto logicznym: skoro wykonałby polecenie trudne, tym bardziej powinien wykonać łatwe. Uzdrowienie następuje po siedmiu zanurzeniach, czyli po czynności powtarzanej dokładnie tyle razy, ile powiedziano.
Potem wrócił do męża Bożego wraz z całym swoim orszakiem, a gdy przybył, stanął przed nim i powiedział: Oto teraz poznałem, że nie ma Boga na całej ziemi poza Izraelem. Przyjmij więc, proszę, dar od swego sługi.
2 Krl 5,15
Wyznanie Naamana idzie dalej niż jego doświadczenie — mówi o całej ziemi, nie o własnym ciele. Prośba, którą dodaje, jest przy tym praktyczna: chce zabrać ziemię, żeby na niej składać ofiary u siebie.
Wtedy Naaman powiedział: Proszę więc, niech dadzą twemu słudze tyle ziemi, ile udźwignie para mułów. Twój sługa bowiem nie będzie już składał ani całopalenia, ani innych ofiar obcym bogom, tylko Panu.
2 Krl 5,17
Prośba, której prorok nie rozstrzyga
Jednak w tej sprawie niech Pan przebaczy twemu słudze: gdy mój pan wchodzi do świątyni Rimmona, aby tam oddać pokłon, a opiera się na moim ramieniu, wtedy i ja kłaniam się w świątyni Rimmona. Gdy więc ja się kłaniam w świątyni Rimmona, niech Pan przebaczy twemu słudze w tej sprawie. Odpowiedział mu: Idź w pokoju. A gdy odjechał od niego kawałek drogi;
2 Krl 5,18-19
To najtrudniejszy moment tej rozmowy. Naaman z góry zgłasza, że jego obowiązki służbowe będą wyglądały na udział w obcym kulcie, i prosi o przebaczenie z wyprzedzeniem. Elizeusz nie mówi ani „tak”, ani „nie” — odsyła go w pokoju. Tekst nie orzeka, czy było to przyzwolenie, milczące zastrzeżenie, czy odłożenie sprawy, i my również tego nie rozstrzygamy.
Ogniste rydwany
Druga scena zaczyna się od oblężenia miasta, w którym przebywa prorok. Sługa widzi wojsko i pyta, co robić.
Odpowiedział: Nie bój się, bo więcej jest tych, którzy są z nami, niż tych, którzy są z nimi. Wtedy modlił się Elizeusz: Panie, otwórz, proszę, jego oczy, aby widział. Pan otworzył oczy tego sługi i ten zobaczył: oto góra była pełna koni i ognistych rydwanów wokół Elizeusza.
2 Krl 6,16-17
Cud dotyczy oczu sługi, a nie wojska. Nic w sytuacji się nie zmienia; zmienia się to, co widać. Dopiero potem następuje działanie wobec przeciwnika: oślepienie, przeprowadzenie do Samarii i przywrócenie wzroku w środku obcego miasta.
Gdy król Izraela zobaczył ich, zapytał Elizeusza: Czy mam ich zabić, mój ojcze? Odpowiedział: Nie zabijaj. Czy zabijasz tych, których pojmałeś swoim mieczem i swoim łukiem? Połóż przed nimi chleb i wodę, aby jedli i pili, i wrócili do swego pana. Przygotował więc dla nich wielką ucztę. A gdy jedli i pili, odprawił ich i poszli do swego pana. Odtąd bandy Syryjczyków już nie wpadały do ziemi Izraela.
2 Krl 6,21-23
Król chce egzekucji, prorok odmawia i uzasadnia to regułą wojenną: nie zabija się jeńców wziętych bez walki. Zamiast tego każe ich nakarmić i odesłać. Skutek jest podany jako fakt polityczny — najazdy ustały.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, co Naaman zrobił z ziemią ani jak potoczyła się jego sprawa w świątyni Rimmona. Nie wiemy, jak długo trwał pokój po uczcie w Samarii — kilka rozdziałów dalej Syryjczycy znów oblegają miasto. Nie wiemy też, dlaczego tekst nazywa dziewczynkę tylko małą i nie podaje żadnego innego szczegółu o osobie, od której zaczyna się cała historia.
Zostaje też pytanie o zakres samego posłania. Obie sceny pokazują proroka Izraela zajmującego się cudzoziemcami: raz leczy dowódcę wrogiej armii, raz ratuje przed egzekucją jej żołnierzy. Tekst nie komentuje tego ani nie wyprowadza z tego reguły. Podaje dwa przypadki i zostawia je bez uogólnienia. Czytelnik dostaje więc dwa fakty i musi z nimi zrobić coś sam, bez podpowiedzi narratora.
Zobacz też: Duma · Elizeusz · Naaman — znaczenie imienia







