Zarzut jest stary i formułuje się go krótko: skoro dzień wyznacza obrót ziemi względem słońca, to trzy pierwsze dni relacji o stworzeniu nie miały czym być mierzone. Sprzeczność wydaje się oczywista. Zanim jednak coś się na niej zbuduje — po którejkolwiek stronie — warto sprawdzić, co dokładnie mówi tekst o pierwszym dniu, a co o czwartym. Bo mówi o dwóch różnych rzeczach.
Co powstało pierwszego dnia, skoro nie słońce?
I Bóg powiedział: Niech stanie się światłość. I stała się światłość. Bóg widział, że światłość była dobra. I oddzielił Bóg światłość od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I nastał wieczór i poranek, dzień pierwszy.
Rdz 1,3-5
Trzeba to przeczytać powoli. Pierwszego dnia pojawia się światłość, a nie żadne ciało, które ją wydaje. Następuje oddzielenie od ciemności i nazwanie obu stanów. Rytm wieczoru i poranka jest ustanowiony właśnie tutaj, na trzy dni przed czwartym. Tekst zatem sam zauważa problem, o który pyta zarzut, i odpowiada na niego swoją kolejnością: dzień jest w tej relacji następstwem światła i ciemności, a nie następstwem ruchu ciał niebieskich.
Do czego Bóg przeznaczył światła czwartego dnia?
Potem Bóg powiedział: Niech się staną światła na firmamencie nieba, by oddzielały dzień od nocy, i niech stanowią znaki, pory roku, dni i lata. I niech będą światłami na firmamencie nieba, aby świeciły nad ziemią. I tak się stało. I Bóg uczynił dwa wielkie światła: światło większe, aby rządziło dniem, i światło mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy.
Rdz 1,14-16
Zadanie postawione tym światłom jest w tekście wyliczone i warto je odczytać dosłownie: oddzielanie dnia od nocy oraz stanowienie znaków dla pór roku, dni i lat. To jest opis zegara i kalendarza. Nie ma tu zdania, że światłość powstaje dopiero teraz — jest zdanie, że teraz powstają ciała, które mają nią rządzić i według których będzie się liczyć czas.
I Bóg umieścił je na firmamencie nieba, aby świeciły nad ziemią; I żeby rządziły dniem i nocą, i oddzielały światłość od ciemności. I Bóg widział, że to było dobre. I nastał wieczór i poranek, dzień czwarty.
Rdz 1,17-19
Kto czyta relację jako opis dwóch niezależnych aktów — najpierw światła, potem jego nosicieli — otrzyma tekst spójny. Kto czyta ją jako opis stworzenia światła dwa razy, otrzyma tekst sprzeczny. Warto zauważyć, że ta druga lektura wymaga dopisania czegoś, czego w tekście nie ma.
Czy Pismo zna jasność niezależną od słońca?
Pismo wraca do tej myśli w ostatniej księdze i to jest w tej sprawie najciekawsze miejsce.
A miasto nie potrzebuje słońca ani księżyca, aby świeciły w nim, bo oświetla je chwała Boga, a jego lampą jest Baranek.
Ap 21,23
Opis miasta, które nie potrzebuje słońca ani księżyca, zakłada, że jasność nie jest w Biblii związana z konkretnym ciałem niebieskim. Nie jest to dowód na cokolwiek w sprawie pierwszego dnia — to inna księga i inny gatunek — ale pokazuje, że dla autorów Pisma taki układ nie był niedorzeczny.
Czy sama światłość wystarczy, żeby wyjaśnić dobę?
Kontrargument jest mocny i trzeba go przyznać. Nawet jeśli światłość istniała wcześniej, doba wymaga jakiegoś cyklu, a tekst nie mówi, co ten cykl wywoływało. Wzmacnia to sformułowanie o samym przeznaczeniu świateł.
Potem Bóg powiedział: Niech się staną światła na firmamencie nieba, by oddzielały dzień od nocy, i niech stanowią znaki, pory roku, dni i lata.
Rdz 1,14
Skoro to one mają oddzielać dzień od nocy, to przed nimi ktoś lub coś musiało robić to samo — i relacja rzeczywiście przypisuje to działanie Bogu, ale nie opisuje sposobu. Podobnie psalm i prorocy mówią o rządzeniu dniem i nocą jako o Bożym ustanowieniu, nie wchodząc w mechanikę.
Tego, który uczynił wielkie światła, bo na wieki jego miłosierdzie; Słońce, aby panowało we dnie, bo na wieki jego miłosierdzie; Księżyc i gwiazdy, aby panowały w nocy, bo na wieki jego miłosierdzie.
Ps 136,7-9
Tak mówi Pan, który daje słońce na światłość w dzień, prawa księżyca i gwiazd na światłość w nocy; który rozdziela morze tak, że huczą jego fale; Pan zastępów – to jego imię.
Jr 31,35
Uczciwa odpowiedź brzmi zatem tak: kolejność w Księdze Rodzaju nie jest sprzeczna sama w sobie, ponieważ oddziela światłość od ciał świecących. Nie wyjaśnia natomiast, na czym polegał podział doby przed czwartym dniem. Zarzut traci ostrze, ale pytanie zostaje otwarte — i lepiej to powiedzieć, niż zamykać je efektowną hipotezą.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czym była światłość pierwszego dnia. Tekst nie podaje jej źródła, kierunku ani natury. Wszystkie propozycje w tej sprawie są dopowiedzeniem czytelników.
Nie wiemy, co wyznaczało granicę wieczoru i poranka przed powstaniem świateł. Relacja stwierdza, że granica była, i nie mówi nic więcej.
Nie wiemy wreszcie, czy dni w tej relacji są dobami w naszym rozumieniu. To odrębny spór, którego ten fragment nie rozstrzyga, a od którego zależy sens całego pytania.
Nie wiemy wreszcie, dlaczego kolejność jest właśnie taka. Relacja nie podaje powodu, dla którego światła powstają czwartego dnia, a nie pierwszego. Można zauważyć, że przy takim układzie ciała niebieskie są w tekście wyraźnie odsunięte od roli dawców życia i sprowadzone do zadania służebnego: mają świecić i odmierzać czas. To jednak spostrzeżenie o wymowie tekstu, a nie jego wyjaśnienie — sam autor powodu nie nazywa.







