Prorok dostał polecenie wprost od Boga, znał je dokładnie i powtórzył je głośno królowi kilka godzin wcześniej. Potem zamienił je na słowo człowieka, który powołał się na anioła, i zrobił to bez sprawdzenia czegokolwiek. Tekst pokazuje, że nowe objawienie sprzeczne z tym, co Bóg już powiedział, nie usprawiedliwia nieposłuszeństwa — a to, że oszukujący był starszy i również prorokiem, niczego nie zmienia. Opowieść nie tłumaczy natomiast, dlaczego kłamca wyszedł z tego bez kary, i to zostaje w niej jako otwarta rana.
Co dokładnie nakazano mężowi Bożemu z Judy?
Mąż Boży powtarza je królowi w chwili, gdy odmawia zaproszenia do stołu.
Lecz mąż Boży odpowiedział królowi: Choćbyś mi dał połowę swego domu, nie pójdę z tobą ani nie będę jadł chleba, ani pił wody w tym miejscu. Tak bowiem mi rozkazano na słowo Pana: Nie będziesz jadł chleba ani nie będziesz pił wody, ani nie wrócisz tą drogą, którą przyszedłeś.
1 Krl 13,8-9
Trzy zakazy: nie jeść, nie pić, nie wracać tą samą drogą. Wypowiedziane własnymi ustami wobec króla, a więc nie zapomniane i nie niejasne. Prorok właśnie odrzucił za nie połowę królewskiego domu.
Co powiedział mu stary prorok z Betel?
Po drodze spotyka go stary prorok z Betel i podaje mu inną wersję.
I odpowiedział mu: Ja również jestem prorokiem jak ty. Anioł też powiedział do mnie na słowo Pana: Zaprowadź go ze sobą do swego domu, aby jadł chleb i pił wodę. Lecz okłamał go. Zawrócił więc z nim i jadł chleb w jego domu oraz pił wodę.
1 Krl 13,18-19
Narrator natychmiast informuje czytelnika, że to było kłamstwo — nie zostawia w tej sprawie żadnej wątpliwości. Zauważmy jednak, co dokładnie robi mąż Boży. Nie pyta o nic. Nie sprawdza. Nie zwraca uwagi, że nowe polecenie znosi to, które usłyszał osobiście. Wraca i je.
Kto ogłosił wyrok na oszukanym proroku?
Ironia sceny polega na tym, kto ogłasza wyrok.
I zawołał na męża Bożego, który przyszedł z Judy: Tak mówi Pan: Ponieważ byłeś nieposłuszny słowu Pana i nie przestrzegałeś rozkazu, który dał ci Pan, twój Bóg; Ale zawróciłeś i jadłeś chleb oraz piłeś wodę w miejscu, o którym Pan ci powiedział: Nie będziesz tam jadł chleba ani pił wody, twoje zwłoki nie będą pochowane w grobie twoich ojców.
1 Krl 13,21-22
Ogłasza go ten sam człowiek, który skłamał. Bóg posługuje się nim, żeby powiedzieć prawdę o skutkach jego własnego oszustwa. A wykonanie następuje w drodze powrotnej.
A gdy ten odjechał, spotkał go lew w drodze, który go zabił. A jego zwłoki leżały porzucone na drodze i osioł stał obok nich, lew także stał przy zwłokach.
1 Krl 13,24
Szczegół, którego nie da się przeoczyć: lew stoi przy zwłokach i nie tknął ani ciała, ani osła. To nie jest wypadek na drodze, tylko wyrok, i narrator zaznacza to opisem sprzecznym z naturalnym zachowaniem drapieżnika.
Czy powołanie się na anioła unieważnia wcześniejsze słowo?
Zasada, którą ta scena ilustruje, wraca w Nowym Testamencie w formie ogólnej i bardzo ostrej.
Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty.
Ga 1,8
Choćby anioł z nieba — a starzec powołał się właśnie na anioła. Kryterium nie jest ranga posłańca ani jego doświadczenie, tylko zgodność z tym, co już zostało powiedziane. Człowiek, który raz usłyszał Boże słowo, ma je za miarę wszystkiego, co usłyszy później. Jest to zasada praktyczna do dziś: żadne wewnętrzne przekonanie, sen ani cudze proroctwo nie unieważnia tego, co Pismo już rozstrzygnęło.
Dlaczego kłamca uszedł bez kary, a oszukany zginął?
Nie da się jednak zamknąć sprawy bez przyznania, że opowieść jest niesprawiedliwa w jednym punkcie.
I odpowiedział mu: Ja również jestem prorokiem jak ty. Anioł też powiedział do mnie na słowo Pana: Zaprowadź go ze sobą do swego domu, aby jadł chleb i pił wodę. Lecz okłamał go.
1 Krl 13,18
Kłamca żyje. Oszukany ginie. Tekst nie wymierza staremu prorokowi żadnej kary, każe mu tylko pochować zabitego i prosić, by po śmierci złożono go w tym samym grobie. To zestawienie zostaje bez komentarza. Podobna scena pojawia się zresztą jeszcze raz w tej samej księdze i również kończy się śmiercią od lwa za nieposłuszeństwo słowu Pana.
Wtedy pewien mąż spośród synów proroków powiedział do swego bliźniego na słowo Pana: Uderz mnie, proszę. Ale ten człowiek nie chciał go uderzyć. I powiedział mu: Ponieważ nie posłuchałeś głosu Pana, oto gdy tylko odejdziesz ode mnie, zabije cię lew. A gdy odszedł od niego, spotkał go lew i zabił go.
1 Krl 20,35-36
Dwa razy ten sam schemat, więc nie jest to przypadek narracyjny. Ale powodu takiej surowości Pismo nie podaje ani razu.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, dlaczego stary prorok skłamał — tekst nie podaje motywu i nie ocenia go ani jednym słowem. Nie wiemy, dlaczego nie poniósł konsekwencji. Nie wiemy, dlaczego kara dla męża Bożego była tak ciężka przy tak drobnym z pozoru przewinieniu. Nie znamy nawet imion obu proroków. Opowieść jest jednym z najbardziej niepokojących fragmentów Ksiąg Królewskich i lepiej nazwać ten niepokój, niż go zagadać.
Jedno wynika z niej bez wątpliwości i jest praktyczne. Kto już usłyszał, czego Bóg wymaga, nie ma prawa szukać drugiej opinii u kogoś, kto powie mu rzecz wygodniejszą. Mąż Boży nie zawinił brakiem wiedzy — zawinił tym, że przyjął cudze zapewnienie zamiast trzymać się tego, co sam wcześniej powtórzył królowi.







