Księga podaje przyczynę na samym początku i jest nią pytanie postawione przez oskarżyciela: czy Hiob boi się Boga za darmo. Zarzut nie dotyczy Hioba, tylko wartości jego pobożności, a pośrednio tego, czy Boga w ogóle da się kochać bezinteresownie. Bóg dopuszcza próbę i za każdym razem wyznacza granicę, której przekroczyć nie wolno. Trzeba jednak od razu powiedzieć rzecz najważniejszą: Hiob nigdy się o tym nie dowiaduje. Rozmowa z prologu nie zostaje mu przekazana ani na końcu, ani w żadnym innym miejscu księgi.
Jaki zarzut postawił szatan i jaką granicę wyznaczył Bóg?
Pan powiedział do szatana: Czy zwróciłeś uwagę na mojego sługę Hioba – że nie ma nikogo mu równego na ziemi? To człowiek doskonały i prawy, bojący się Boga i stroniący od zła. A szatan odpowiedział Panu: Czy Hiob za darmo boi się Boga? Czy nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i wszystkiego, co ma? Błogosławiłeś dziełom jego rąk, a jego dobytek rozmnożył się na ziemi. Ale wyciągnij tylko swoją rękę i dotknij wszystkiego, co ma, a na pewno będzie ci w twarz złorzeczył. Wtedy Pan powiedział do szatana: Oto wszystko, co ma, jest w twojej mocy, tylko na niego nie wyciągaj ręki. I szatan odszedł sprzed oblicza Pana.
Hi 1,8-12
Pytanie oskarżyciela jest w istocie zarzutem wobec Boga: że kupuje sobie wierność błogosławieństwem i że nikt nie służy Mu dla Niego samego. Odpowiedzią jest zgoda na próbę z jednoznacznym ograniczeniem — nie wolno wyciągnąć ręki na samego Hioba. Za drugim razem granica przesuwa się, ale nadal istnieje.
Pan zapytał szatana: Czy zauważyłeś mojego sługę Hioba – że nie ma nikogo mu równego na ziemi? To człowiek doskonały i prawy, bojący się Boga i stroniący od zła. On jeszcze trwa w swojej prawości, choć ty mnie pobudziłeś przeciw niemu, abym go niszczył bez powodu. Szatan odpowiedział Panu: Skórę za skórę; wszystko, co człowiek ma, odda za swoje życie; Ale wyciągnij tylko swoją rękę i dotknij jego kości i ciała, a na pewno będzie ci w twarz złorzeczył. Wtedy Pan powiedział do szatana: Oto jest w twojej ręce, ale jego życie zachowaj.
Hi 2,3-6
Warto zauważyć zdanie o niszczeniu bez powodu, które Bóg wypowiada o sobie. Księga nie ukrywa, że nie było winy Hioba w tym, co go spotkało. To jest zresztą jej sedno: trzej przyjaciele przez dziesiątki rozdziałów budują teorię, że cierpienie musi wynikać z grzechu, i wszyscy się mylą.
Czy Bóg odpowiedział Hiobowi na pytanie o przyczynę?
Między prologiem a mową Boga leży trzydzieści pięć rozdziałów rozmowy, w której nikt nie trafia. Przyjaciele wracają wciąż do jednej tezy: skoro cierpisz, musiałeś zgrzeszyć, więc wyznaj i będzie dobrze. Hiob odrzuca to raz po raz, bo wie, że nie zawinił, i żąda rozprawy. Po całym tym sporze Bóg wreszcie się odzywa i mówi przez cztery rozdziały.
Potem Pan odpowiedział Hiobowi spośród wichru: Kim jest ten, co zaciemnia radę słowami bez poznania? Przepasz teraz swe biodra jak mężczyzna, będę cię pytał, a ty mi odpowiadaj. Gdzie byłeś, kiedy zakładałem fundamenty ziemi? Powiedz, jeśli masz tę wiedzę.
Hi 38,1-4
Nie pada w tej mowie ani jedno zdanie o szatanie, o zakładzie ani o powodzie cierpienia. Zamiast wyjaśnienia jest seria pytań o świat: o fundamenty ziemi, o morze, o gwiazdozbiory, o dzikie zwierzęta. Bóg nie tłumaczy się Hiobowi. Pokazuje mu, jak wiele w rzeczywistości jest poza jego zasięgiem, i to okazuje się dla Hioba wystarczające.
Pan przywrócił to, co zostało zabrane Hiobowi, gdy się modlił za swoich przyjaciół. Pan także pomnożył Hiobowi w dwójnasób wszystko, co miał. Wtedy zeszli się do niego wszyscy jego bracia, wszystkie jego siostry i wszyscy dawni znajomi i jedli z nim chleb w jego domu. Ubolewali nad nim i pocieszali go z powodu wszystkich nieszczęść, które Pan sprowadził na niego. Każdy dał mu po jednym srebrniku i każdy po jednym złotym kolczyku. I tak Pan błogosławił ostatnie lata Hioba bardziej niż początkowe. Miał bowiem czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc jarzm wołów i tysiąc oślic.
Hi 42,10-12
Zakończenie przywraca mu więcej, niż stracił, ale nie przywraca dzieci, które umarły; rodzą się nowe. Tego księga nie komentuje i to jest jeden z powodów, dla których wielu czytelników uważa jej finał za niepełny.
Co sam Hiob mówi o Bogu w najostrzejszych zdaniach?
Sam Hiob mówi rzeczy, których zbożna literatura zwykle nie powtarza.
Czemu nie umarłem w łonie? Czemu nie zginąłem, kiedy wyszedłem z łona?
Hi 3,11
Jedno jest pewne, dlatego powiedziałem: On niszczy zarówno doskonałego, jak i niegodziwego; Jeśli bicz nagle zabija, śmieje się on z doświadczenia niewinnych.
Hi 9,22-23
Drugie z tych zdań to wprost oskarżenie: Bóg niszczy sprawiedliwego i niegodziwego jednakowo, a z rozpaczy niewinnych się śmieje. Pismo zapisuje to bez cenzury, a na końcu Bóg mówi o Hiobie, że mówił o Nim właściwie — inaczej niż jego pobożni przyjaciele. To znaczy, że skarga wypowiedziana wprost jest w Piśmie dopuszczalna, a gładkie tłumaczenie cudzego cierpienia niekoniecznie.
Kim jest ten, który zaciemnia radę bez wiedzy? Właśnie dlatego mówiłem to, czego nie rozumiałem; mówiłem o rzeczach zbyt cudownych, których nie mogłem pojąć.
Hi 42,3
Sam Hiob kończy przyznaniem, że mówił o rzeczach, których nie rozumiał. Nie jest to jednak odzyskanie odpowiedzi na pytanie o powód. Jest to rezygnacja z żądania jej — po tym, jak zobaczył, z Kim rozmawia.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy Hiob kiedykolwiek poznał przyczynę. Księga wyraźnie jej nie przekazuje, choć czytelnik zna ją od pierwszej strony.
Nie wiemy, dlaczego Bóg w ogóle podjął ten zarzut, skoro znał jego fałsz. Prolog relacjonuje decyzję i nie podaje motywu.
Nie wiemy, kim dokładnie są synowie Boży z prologu ani jak wyglądało to zgromadzenie. Tekst używa obrazu dworu i niczego nie wyjaśnia.
Nie wiemy wreszcie, dlaczego zginęły dzieci Hioba. Byli to ludzie, którzy nie mieli w tym sporze żadnego udziału, a księga nie poświęca ich śmierci ani jednego zdania wyjaśnienia.







