Kto czyta skład na opakowaniach, prędzej czy później trafia na żelatynę, tłuszcz zwierzęcy albo enzym nieokreślonego pochodzenia. Pytanie jest więc bardzo dzisiejsze, a tekst, do którego się odwołujemy, bardzo stary. To rozminięcie trzeba nazwać na początku, a nie ukryć.
Czego dokładnie zakazuje przepis o świni?
Świni, która choć ma rozdzielone kopyto i racice, ale nie przeżuwa – będzie dla was nieczysta. Nie będziecie jeść ich mięsa ani dotykać ich padliny – będą dla was nieczyste.
Kpł 11,7-8
Także świni, bo choć ma kopyto rozdzielone, nie przeżuwa; będzie dla was nieczysta. Ich mięsa nie będziecie jeść i ich padliny nie będziecie dotykać.
Pwt 14,8
Zakaz obejmuje dwie rzeczy: jedzenie mięsa i dotykanie padliny. Jest wyraźny i nie ma w Torze wersetu, który by go odwoływał. Zwierzę zostało zaliczone do nieczystych ze względu na cechy, których nie spełnia, i tyle.
Tekst nie przewiduje jednak przetworzenia. Nie ma w nim kategorii wywaru, hydrolizatu ani składnika, który pochodzi ze zwierzęcia, ale mięsem już nie jest. Żelatyna powstaje z kości i skór, a więc z tego samego zwierzęcia, ale nie jest jego mięsem w rozumieniu tego przepisu. Pismo takiego rozróżnienia ani nie robi, ani nie odrzuca. Ono go po prostu nie zna.
Co zrobić, gdy sumienie ma wątpliwość, a przepis nie sięga?
Tam, gdzie przepis nie sięga, Paweł podaje regułę, która sięga bardzo daleko.
Masz wiarę? Miej ją sam u siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten, kto samego siebie nie potępia w tym, co uważa za dobre. Lecz kto ma wątpliwości, jeśli je, jest potępiony, bo nie je z wiary. Wszystko bowiem, co nie jest z wiary, jest grzechem.
Rz 14,22-23
Zdanie jest mocne i warto je przeczytać dwa razy. Nie mówi, że wątpiący ma rację ani że nie ma racji. Mówi, że działanie wbrew własnemu przekonaniu jest samo w sobie problemem. Kto je składnik, o którym w środku myśli, że nie powinien, robi sobie krzywdę niezależnie od tego, jak sprawa wygląda obiektywnie.
Z drugiej strony ta sama reguła zabrania narzucania cudzych skrupułów. Ktoś, kto ma w tej sprawie spokojne sumienie, nie ma obowiązku go sobie zaburzać dlatego, że ktoś inny czyta skład dokładniej.
Tak więc czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego robicie, wszystko róbcie ku chwale Boga.
1 Kor 10,31
To najszersze kryterium, jakie w tej dziedzinie dostajemy, i celowo jest szerokie.
Czy zdanie, że nic nie jest nieczyste, dotyczy listy z Kpł 11?
Wiem i jestem przekonany przez Pana Jezusa, że nie ma niczego, co by samo w sobie było nieczyste. Tylko dla tego, kto uważa coś za nieczyste, to dla niego jest nieczyste.
Rz 14,14
Rozdział, z którego pochodzi to zdanie, dotyczy sporu między jedzącymi mięso a jedzącymi wyłącznie jarzyny — a więc nie listy zwierząt z Kpł 11, tylko czegoś innego. Można je czytać szeroko, ale trzeba wtedy przyznać, że stosujemy je poza jego bezpośrednim tematem.
Wszelkie bowiem stworzenie Boże jest dobre i nie należy odrzucać niczego, co się przyjmuje z dziękczynieniem. Uświęcone bowiem zostaje przez słowo Boże i modlitwę.
1 Tm 4,4-5
Zdanie pada w ostrzeżeniu przed nauczycielami zakazującymi małżeństwa i nakazującymi wstrzymywanie się od pokarmów. Paweł broni tu jedzenia przed zakazami, których w Piśmie nie ma. Czy obejmuje to także rozróżnienia z Tory, tekst nie precyzuje.
Wtedy powiedział im: Czy i wy jesteście tak bezrozumni? Czyż nie rozumiecie, że wszystko, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może go skalać? Nie wchodzi bowiem do jego serca, ale do żołądka i zostaje wydalone do ustępu, oczyszczając wszystkie pokarmy.
Mk 7,18-19
To najczęściej przywoływany fragment i zarazem najczęściej wyrywany z kontekstu. Cała scena zaczyna się od zarzutu, że uczniowie jedzą nieumytymi rękami. Pytanie brzmiało o brud na dłoniach, nie o gatunek zwierzęcia, a odpowiedź Mesjasza dotyczy tego, że nieczystość wychodzi z serca. Kto na tym fragmencie opiera zniesienie rozróżnienia zwierząt, buduje na temacie, którego w tej rozmowie nie było.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, czy przetworzony składnik podpada pod zakaz jedzenia mięsa. To pytanie, którego tekst nie stawia i na które nie odpowiada.
Nie ma w Piśmie żadnego progu ilościowego. Nie wiadomo, czy śladowa zawartość znaczy to samo co porcja, czy nie znaczy nic. Nie ma też słowa o kapsułkach leków, o szczepionkach ani o hodowlanych dodatkach paszowych. Kto szuka w tekście reguły procentowej, szuka czegoś, czego autorzy nie napisali.
Zostaje więc sumienie i uczciwość wobec siebie. Można czytać składy i można ich nie czytać. Czego nie można, to udawać, że jedna z tych postaw ma za sobą werset, który rozstrzyga sprawę — bo nie ma takiego wersetu.
Warto tylko zauważyć, w którą stronę prowadzą teksty, które mamy. Zakaz z Kpł 11 jest wyraźny i nikt go nie odwołał, więc lekceważenie samej sprawy trudno uzasadnić Pismem. Zarazem reguła o wątpliwościach z Listu do Rzymian ostrzega przed czymś odwrotnym: przed życiem w ciągłym niepokoju o rzeczy, których nie da się ustalić. Obie te uwagi trzeba trzymać razem, bo osobno każda prowadzi na manowce.







