Ta sama księga opisuje spotkanie pod Damaszkiem trzy razy i za każdym razem trochę inaczej. To osłabia najprostszy zarzut — autor, który pisze trzy wersje na przestrzeni kilkunastu rozdziałów, musiałby być wyjątkowo nieuważny, żeby nie zauważyć własnej sprzeczności. Ale różnice są i trzeba je pokazać.
Które trzy relacje opisują drogę do Damaszku?
Relacja narratora.
A gdy jadąc, zbliżał się do Damaszku, nagle olśniła go światłość z nieba. Upadł na ziemię i usłyszał głos, który mówił do niego: Saulu, Saulu, dlaczego mnie prześladujesz?
Dz 9,3-4 (UBG)
I zdanie o towarzyszach w tej samej relacji.
A mężczyźni, którzy byli z nim w drodze, stanęli oniemiali. Słyszeli bowiem głos, lecz nikogo nie widzieli.
Dz 9,7 (UBG)
Relacja samego Pawła przed tłumem w Jerozolimie mówi co innego.
A ci, którzy byli ze mną, wprawdzie widzieli światłość i przestraszyli się, ale głosu tego, który do mnie mówił, nie słyszeli.
Dz 22,9 (UBG)
Relacja przed królem Agryppą dodaje jeszcze jeden szczegół, o którym za chwilę.
A gdy wszyscy upadliśmy na ziemię, usłyszałem głos mówiący do mnie po hebrajsku: Saulu, Saulu, dlaczego mnie prześladujesz? Trudno ci przeciw ościeniowi wierzgać.
Dz 26,14 (UBG)
Czy towarzysze słyszeli głos, czy tylko dźwięk?
Najczęstsze wyjaśnienie odwołuje się do greki. Czasownik użyty w obu miejscach potrafi znaczyć zarówno odbieranie dźwięku, jak i rozumienie treści, a w tekście różni się przypadkiem rzeczownika, który za nim stoi. Wtedy pierwsza relacja mówi, że towarzysze usłyszeli dźwięk, a druga, że nie zrozumieli słów. W polszczyźnie działa to tak samo w zdaniu o kimś, kto słyszał, ale nie słyszał, co do niego mówiono.
Wzmacnia to sam Paweł, bo jego zdanie nie jest zwykłym zaprzeczeniem. Nie mówi, że nie słyszeli niczego, tylko że nie słyszeli głosu Tego, który do niego mówił. Rozróżnia więc dźwięk od rozpoznania mówiącego.
Czego to nie tłumaczy: rozstrzygnięcie opiera się na budowie zdania w języku oryginału, a więc na czymś, czego polski czytelnik nie widzi w swoim przekładzie. Kto nie zna greki, musi tu komuś zaufać, a to jest sytuacja słabsza niż argument oparty na samym tekście polskim. Uczciwie jest to powiedzieć, zamiast przedstawiać rzecz jako oczywistą.
Czy towarzysze stali, czy upadli na ziemię?
Zarzut zwykle jej nie wymienia, a jest ona równie widoczna. W relacji dziewiątego rozdziału towarzysze stanęli oniemiali. W relacji przed Agryppą wszyscy upadli na ziemię. Proponowane wyjaśnienie: upadli na początku, a potem wstali i stali, gdy Paweł nadal leżał i rozmawiał — relacje opisują dwa momenty tej samej sceny. Czego nie tłumaczy: żaden z tekstów tej kolejności nie podaje, więc jest to złożenie czytelnika. Możliwe jest też, że słowo o stanięciu oznacza tu zatrzymanie się, a nie postawę ciała, co również usuwa różnicę — i również jest odczytaniem, a nie deklaracją autora.
Co powtarza się we wszystkich trzech relacjach?
Światłość z nieba w środku dnia. Upadek Saula. Głos zwracający się do niego dwukrotnie po imieniu. Pytanie o prześladowanie. Świadkowie, którzy coś widzieli i słyszeli, choć nie w pełni. Trzon nie drgnął w żadnej z trzech wersji, w tym w dwóch wypowiedzianych publicznie przed wrogo nastawionym audytorium, które miałoby interes w wychwyceniu niezgodności.
Do tego dochodzi szczegół podany tylko w trzeciej relacji: głos przemówił po hebrajsku. Paweł dodaje go, mówiąc do króla i do rzymskiego namiestnika, a więc tam, gdzie język zdarzenia miał znaczenie dla słuchaczy. To dobrze pokazuje, jak działają te trzy zapisy — każdy dokłada to, co ważne dla adresata, i pomija resztę. Ta sama zasada tłumaczy różnice w opisie zachowania towarzyszy, choć wyjaśnia jedynie, dlaczego szczegóły są różne, a nie który z nich jest pełny.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, co dokładnie usłyszeli towarzysze: czy dźwięk bez słów, czy słowa bez zrozumienia, kto mówi. Nie wiemy, czy stali, czy leżeli w tym samym momencie, o którym mówią oba zdania. Nie wiemy, ilu ich było ani czy któryś z nich później uwierzył. Łukasz nie porządkuje własnych trzech relacji i nie tłumaczy się z różnic — zapisuje je tak, jak je otrzymał albo jak Paweł je opowiadał przy różnych okazjach. Rozbieżność w szczegółach przy zgodności w rdzeniu jest tu cechą zapisu, a nie jego naprawą.







